Posty otagowane ‘puzzle

0

Gm_Apartment (EP2)

Autor recenzji: 4funTV

Kolejna mapka od Mr.Sunabouzu, twórcy Elevator: Source. Tym razem nie będziemy “bawić się w windę”, a zbadamy historię starego apartamentu.

Gm_apartment to survival horror z kilkoma zagadkami logicznymi. Gracz wchodzi do starego apartamentu by zbadać historię jego rezydentów. Okaże się potem, że sprawa ma drugie dno…

Klimat i Design mapy stoją na wysokim poziomie. Czuć tutaj atmosferę strachu, zepsucia. Pokoje są naprawdę dobrze zbudowane, mimo podobnej konstrukcji. Zagadek jest niewiele, ale są naprawdę ciekawie zrobione.

Wady. Mapka jest krótka, ale to nie przeszkadza zbytnio, gdyż wątpię by dało się te historię przedłużyć. Zagadek jest trochę za mało, do tego można się w jednej zaciąć. Do tego większość mapki polega na bieganiu z miejsca na miejsce.

Podczas gry można poczuć atmosferę starych horrorów, a w szczególności Silent Hill. Polecam mapkę ludziom, którzy lubią takie klimaty.

(more…)

6.0

VOID (demo)

Autor recenzji: zwieracz

Void to kolejny nowatorski projekt z uczelni DigiPen. Krótki, ale solidnie wykonany mod.

Rozgrywkę można podsumować tymi słowami: jedno miejsce, dwa czasy.

Nasza postać zwiedza opuszczoną i zrujnowaną posiadłość, jednak ma możliwość tworzenia krótkotrwałych (i o ograniczonym zasięgu) portali w czasie, dzięki którym otoczenie znów staje na chwilę takie jak w przeszłości. Równocześnie specjalne okulary pozwalają na ciągłą obserwację świata z minionych czasów.

Manewrując między teraźniejszością a przeszłością rozwiązujemy szereg zagadek logicznych. Dla przykładu: żeby otworzyć bramkę w teraźniejszości, przenosimy się w przeszłość, kiedy w budynku było jeszcze zasilanie, po czym wracamy i dalej eksplorujemy teren.

Jeśli przyszła wam teraz na myśl gra Singularity to dobrze myślicie. Mamy nawet podobną “rękawicę mocy” ;) Z tym, że tutaj nie walczymy z żadnymi przeciwnikami, tylko rozwiązujemy zagadki, przez co grze bliżej raczej do Portala.

Na razie dostępne jest tylko demo moda, jednak autorzy zapowiadają kontynuację.

(more…)

9.0

Cube (EP2)

Autor recenzji: Kondiash

Trzeba otwarcie przyznać, że ostatnimi czasy dużych Half-Life’owych modów mamy jak na lekarstwo. Zapanowała cisza i ten okres chce wykorzystać bardzo ciekawy projekt o nazwie “Cube”, czyli po naszemu “Kostka”. Jeżeli dodam, że jest on w dużej części rosyjski to co poniektórym mogą zazgrzytać zęby. Wasze obawy są jednak bezpodstawne, a dlaczego? Dowiecie się w dalszej części recenzji.

Cube to tak naprawdę niewielka część prawdziwego uniwersum, na które mają się składać dodatkowo dwie kolejne modyfikacje: Hatch 18 oraz Other-Life. Będę śledził postępy nad nimi, choć teraz skupmy się na pierwszej części. Cube opowiada nam historię pewnego obiektu testowego, który stworzony jest do testowania właśnie. Podczas gry wykonujemy szereg wyzwań, po to aby wydostać się na wolność. Jak się później okazuję – całkowicie złudną. Początkowo trafiamy do komór prezentujących nam przede wszystkim otoczenie oraz charakter zagadek. Główkowania będzie tu co niemiara. Już na starcie zderzamy się z dużą trudnością, oczywiście dla przeciętnego gracza nie są zbytnią przeszkodą. Nie mija wcale tak dużo czasu, a zaczynamy się niestety (albo “stety”) zatrzymywać na dłuższe chwile. Mod wymaga od nas niebywałej zręczności jak i uruchamiania co chwila szarych komórek. Strzelania nie ma tu wcale. W kolejnych rozdziałach natrafiamy na coraz trudniejsze zagadki, ale tu objawia się pierwsza poważna wada modyfikacji. Jest cholernie frustrująca, wszystko przez źle działające mechanizmy. Przodują całkowicie nie przemyślane katapulty, które naprawdę napsują krwi każdemu z was. Sprawiają nie lada problemy i mocno utrudniają przechodzenie gry. Frustracja pojawia się także podczas przenoszenia przedmiotów, ale nie wiem czy to wina autorów, czy może raczej silnika fizycznego. Po prostu się blokują, co strasznie irytuje. Na szczęście reszta urozmaiceń działa poprawnie. Natrafiamy bowiem na tunele powietrza, lasery, zapadnie, teleporty, ogromne wiatraki i znikające schodki. Wszystko zaś obraca się wokół sześcianów, pełniących niezastąpioną rolę guziko-wciskaczy. Czasem też pomogą nam dostać się na wyższe piętro. I tak docieramy do rozdziału 6 i tym samym do końca wędrówki. Szczęśliwi wydostajemy się na powierzchnię… Przynajmniej tak myślałem dopóki nie zobaczyłem kilku obrazków, które jasno sugerowały mi, że coś ominąłem. Wszystko stało się oczywiste, gdy znowuż trafiłem w pobliże windy ewakuacyjnej. Okazało się, że z prawej strony biegnie tunel prowadzący do dalszych pomieszczeń testowych. Przez chwilę żałowałem decyzji wskoczenia tam (zagadki były jeszcze trudniejsze), ale na całe szczęście w mniej więcej połowie rozdziału 7 akcja nabrała tempa, a rozgrywka zmieniła znacząco swój charakter.

Zdecydowanie na duży plus zasługuje otoczka fabularna, jak najbardziej tu występująca. Samo bycie obiektem testowym jest już wyeksploatowane (Portale :D) i Cube byłoby zwyczajnie nudne gdyby nie jeden haczyk. Początkowo wydaje się, że po prostu czytamy specjalnie zaplanowane komunikaty i idziemy według wyznaczonej dla nas ścieżki. Tyle że spotykamy na swojej drodze liczne zapisy na ścianach, odliczania dni, ostrzeżenia. Aż w końcu krew oraz wizje. Zrobiło się strasznie niepokojąco, a że grałem w nocy – zapaliłem światło. Naprawdę, klimat zaczął odgrywać bardzo ważną rolę. Co jakiś czas pojawiają się nam na ekranie dziwne znaki i obrazki, budzą one w mózgu chęć dowiedzenia się o co chodzi. Solidnie wystraszyć się jednak nie idzie, mimo że nastrój robi duże wrażenie, dodatkowo uczucie obserwowania na każdym kroku potęguje ten niepokój. Gdy odkrywamy mroczną tajemnicę tego ośrodka, ktoś wyraźnie chce nas ukatrupić, dlatego zaczyna się walka o przetrwanie.

Równie ważną rolę odgrywa muzyka. Warto wspomnieć, że do współpracy zachęcono Koolfoxa znanego przede wszystkim z motywów stworzonych na potrzeby Nightmare House 2. I tak na początku słuchamy raczej spokojnych i melodycznych kawałków, później nieco bardziej stonowanych, zaś pod koniec są to już przygnębiające motywy, szepty, szmery i tupania. Ciarki aż przechodzą. Muzyka doskonale wpasowuje się w klimat całości, czasami milknie gdy napotkamy jakiegoś nieznanego człowieka. Spokojnie, spotkań twarzą w twarz nie ma.

Graficznie mod prezentuje się dobrze. W pierwszej części rozgrywki dominują sterylne pomieszczenia otoczone fioletową mgiełką. Naprawdę starannie wykonane, choć gdzie niegdzie trafi się jakaś przenikająca tekstura. W dalszej części trafiamy do zapyziałych, zniszczonych magazynów i klaustrofobicznych kanałów. Mimo dominacji koloru białego i czarnego, pojawiają się też jaskrawe, nadające kontrast barwy takie jak pomarańcz czy żółć. Oko bynajmniej się nie nudzi. Niestety podczas zwiedzania większych lokacji czy wpatrywania się w lasery, mod niemiłosiernie przycina. Nawet na lepszym sprzęcie. To każdy da radę przeboleć, wystarczy zmniejszyć detale i rozdzielczość. Lecz z częstymi wyskokami do pulpitu już może być problem. Tyle “wylotów” nie zaliczyłem jeszcze nigdzie, nie muszę dodawać, że gra się zdecydowanie źle, co rusz jesteśmy wybijani z rytmu. Na deser zaś mamy puste wnętrze naszego herosa.

Cube jest naszpikowane babolami wszelkiej maści, mimo niezłego wyglądu. Wysoka trudność oraz brak strzelania może wielu odrzucić już na samym starcie. Mniej cierpliwi gracze również odpadają. Mod zdecydowanie nieprzystępny, pełen bugów, ale tym najwytrwalszym gwarantuję, że wsiąkną w tą historię i ten styl rozgrywki, pełen tajemnic i zagadek. Choć początkowo nie zapowiadało się na coś wielkiego, to później było już tylko lepiej. W dodatku autorzy chyba mieli ze mną kontakt telepatyczny. Zawsze gdy odczuwałem lekkie znużenie, zaskakiwali mnie czymś nowym. Cube trzeba wiele wybaczyć – frustruje, jest niestabilny, nadzwyczajnie trudny, ale w zamian za to oferuje nam niespotykane dotąd doświadczenie pełne mroku i… kostek. Mimo niższej oceny – warto. Właśnie za coś niespotykanego należy się banner.

Dodatkowe informacje:
W produkcji znajduje się druga wersja moda. Jeżeli będzie się znacząco różnić od pierwowzoru – spodziewajcie się recenzji :)

Plusy:
+ świetny, mroczny klimat
+ ładny wygląd
+ powiew świeżości w światku modów do HL2
+ kapitalna muzyka
+ pomysł i historia
+ nie nudzi

Minusy:
– przycinanie i spadki FPS’ów
– hardcorowa trudność
– wyloty do pulpitu
– brutalnie karze za popełnione błędy (czasami nie z winy gracza)
– drobne bugi

(more…)

8.0

Terra: The Legend Of The Geochine

Autor recenzji: zwieracz

Terra to mod, którego akcja dzieje się w magicznym świecie, pełnym czarów, tajemniczych świątyń i legendarnych artefaktów. Jednym z nich jest tytułowy Geochine. Jego fragmenty zostały rozbite po całym Świecie, a główna bohaterka imieniem Terra – księżniczko-czarodziejka, postanawia odnaleźć zagubione elementy i przywrócić pradawną moc artefaktu.

Modyfikacja zaczyna się dosyć standardowo, chodzimy postacią obserwując ją z boku, jak w klasycznych platformówkach. Chodzimy, skaczemy, walczymy z niebezpiecznymi stworami (trujące kulki i mięsożerne rośliny), możemy też generować kule ognia. Ale główny trzon rozgrywki opiera się na zagadkach logiczno-zręcznościowych, które w pełni wykorzystują potencjał silnika fizycznego zaimplementowanego w Source. Właściwie to jeszcze nigdy nie widziałem tak pomysłowego jego użycia.

Kolejne poziomy to zestaw ruchomych bloków, pochylni, zapadni i dźwigni, którymi możemy poruszać (i tutaj kryje się cały geniusz moda) przechylając całą mapą w czterech kierunkach: lewo, prawo, od i do siebie. Służy do tego oddzielny przycisk, który uaktywnia tą unikalną moc naszej postaci. Przypomina to zabawę w przeprowadzanie kulki przez labirynt, podczas gdy my ruszamy całym labiryntem. Biorąc pod uwagę, że większość urządzeń będziemy aktywować naszymi kulami ognia, porównanie jest tym bardziej trafne.

Grafika jest bogata, kolorowa, lekko kreskówkowa i przywodzi na myśl takie klasyki jak: Crash Bandicoot, Rayman czy Zelda. Dźwięki są poprawne, a w tle przygrywa nastrojowa muzyczka.

Modyfikacja nie jest zbyt długa, lokacje i zagadki są zróżnicowane. W kilku miejscach może sprawić trudności, szczególnie gdy trzeba jednocześnie poruszać całą mapą i uciekać postacią przed przeciwnikami. Jak to w Source czasem możemy się też zaciąć czy nawet zabić o ruchome elementy, ale nie jest to nagminne. Ogólnie nikt nas w czasie gry nie pogania i możemy rozwiązywać zagadki tak długo jak chcemy.

Krótko mówiąc solidna produkcja. Jeśli jeszcze nie grałeś, koniecznie nadrób tą zaległość, bo warto.

(more…)

0

Titan: XCIX

Autor recenzji: 4funTV

Titan, jedyne co mi się z tym skojarzyło to jeden z księżyców Saturna oraz mini-recenzja Ihtiusa z komentarza. Mimo takiego niedoboru informacji postanowiłem spróbować zagrać. Przeżyć z tego moda nie zapomnę.

Akcja moda rozgrywa się na małym krążowniku Titan:XCIX, który z uszkodzonymi systemami dryfuje w kosmosie. Główny bohater jest inżynierem na statku i jak to inżynier musi spełniać swoją robotę z poświęceniem i dobrą wolą. Początek moda to zwykłe bieganie z punktu do punktu: to naprawić, to postawić, w międzyczasie podziwiając wspaniały design statku mocno kojarzący się z trylogią Mass Effect. Prawdziwa akcja zaczyna się wtedy gdy w statek uderza meteor…

Modyfikacja jest szalenie grywalna. Nie ma tu, żadnej walki (a jeśli już, to głównie bez ofiar), tylko i wyłącznie zagadki logiczne, które są wspaniale skonstruowane. Bohaterowie posiadają świetny voice acting i brzmią wiarygodnie. Mod łączy klimaty wielu futurystycznych gier np.: System Shock, wspomniany wcześniej Mass Effect, Starcraft II czy też Dead Space.

Lokacje jakie przemierzamy są różnorodne: od zalanych korytarzy po spacer w próżni. Na uwagę zasługuję też dźwięk i odgłosy oraz soundtrack – są wykonane z pieczołowitą starannością.

Titan to mod wspaniały lecz dziesiątki nie mogę dać. Nie tyle, że mod nie jest wystarczająco długi, ale brakuje w nim czegoś innowacyjnego, czegoś co sprawi, że będzie się o nim wspominać po wsze czasy. Jednak z pewnością oferuje dużo zabawy.

(more…)

Kategoria: HL2: Hit!, HL2: Mody