Posty otagowane ‘gruntfest

0

Spherical Nightmares (EP2)

Autor recenzji: Kondiash

Nikt nie może przewidzieć, jak dana osoba zachowa się w obliczu prawdziwego zagrożenia. Gdybym nagle obudził się w celi, nie widząc nikogo dookoła mnie, a wokół panowałaby grobowa cisza to zapewne popuściłbym w majty. Ale co nastąpiłoby później? Tego nie wie nikt. Tylko w przypadku bohatera historii zawartej w Spherical Nightmares doświadczymy iście heroicznego poczynania, kierowanego zapewne w dużej mierze ciekawością. Gdy od świata wirtualnego oddziela nas ekran monitora – śmiało brniemy przed siebie.

Jeśli ktoś woli bardziej klasyczne podejście do tematu, poczuje się tu jak w domu. Żadnych skryptowanych akcji, zmian w HUD-zie, skomplikowanych dialogów czy innych nikomu niepotrzebnych udziwnień. Po krótkim, acz niepokojącym wstępniaku, budzisz się, dostajesz w łapę wysłużony łom i przesz naprzód. No dobra, nie do końca tak to wygląda. Wspomniana przeze mnie cela to nasz punkt startu. Kompleks więzienny od pierwszych chwil wydaje się opustoszały. Po serii mało skomplikowanych zagadek, na twarz niczym obuch rzucona nam zostaje wizja. Kolory blakną, w tle zaś odpala się ponury ambient. Powinien pojawić się dreszczyk, jeśli takowy u was nie wystąpił jesteście bez uczuć! Wracając – ukazane nam obrazy z przeszłości jasno sugerują, że miejsce w którym się znaleźliśmy nie było tylko więzieniem. Prawdopodobnie Kombinat przeprowadzał tu jakieś testy na ludziach, badał ich podświadomość, a może i nawet otumaniał i poddawał chorym terapiom. Widziane postacie zachowują się bowiem jak roboty. Kolejne takie flashbacki skupiają się na jednym z więźniów, któremu udało się uciec, zaś my jego ścieżką podążamy. Początkowo myślałem, że historia będzie usiana straszakami, ale pomysł autora okazał się być bardziej trafionym. Wizje są nieodłącznym elementem opowiadanej historii, która od początku do końca pozostaje niema. Czy to ukłon w stronę osób z niskim ilorazem inteligencji (no bo jeśli nie pojmujesz, to trzeba pokazać co i jak), czy brak możliwości na opowiedzenie jej w lepszy sposób? Odpowiedź nie jest mi znana, ale tak czy siak w tym przypadku zastosowanie interaktywnych retrospekcji pozostanie czymś lepszym aniżeli rzucenie gracza na głęboką wodę bez żadnego wyznaczonego celu.

Po niedługim czasie natrafiamy na przeciwników. Trochę dziwna sprawa, zważywszy na całkowite zniszczenie dużej części kompleksu… Po co pilnować tak licznymi zastępami żołnierzy Kombinatu podniszczonej i opanowanej przez zombie rudery? Ot zagadka. Od tego momentu spokojne tempo rozgrywki idzie w odstawkę na rzecz dynamicznych starć, czy to z uzbrojonym w karabiny przeciwnikiem, czy też wygłodniałym nieumarłym. Raz po raz zdarzą się momenty spokojne (w szczególności etap “deszczowy”), ale ten mroczny klimat gdzieś umyka między palcami kolejnych oddziałów wroga. Mało tego, pod koniec akcja zaczyna ocierać się o typowy gruntfest, na szczęście stan ten trwa tylko przez końcowe kilka minut. Podążając tropem tajemniczej postaci, przybyliśmy pod próg wysokiej wieży. U jej podnóży znaleźliśmy portal, który przenosi nas… do zakończenia. Zakończenia dziwnego w pierwszym momencie, ale oczywistego chwilę później. Nie zdradzam o co w nim chodzi, trzeba samemu się dowiedzieć.

Spherical Nightmares można określić mianem “The Best of…”. Mod czerpie dużo inspiracji z powstałych dotąd części Half Life’a, szczególnie pod względem lokacji i niektórych sekwencji. Więzienie to takiej bardziej kameralne Nova Prospekt. Mroczne podziemia wypełnione zombie przypominają wycieczkę po Ravenholm, zaś mniej więcej w środku gry mamy okazję przejechać się wagonikiem łudząco podobnym do tego z ośrodka badawczego Black Mesa. Znalazło się też miejsce na trudny pojedynek ze stadem Hunterów, jak i dla zachowania kontrastu, śmiesznie prosty ze śmigłowcem. Wszystko rozgrywa się w obszernych lokacjach. Tak właściwie to chylę czoła projektantowi, bowiem każda potyczka pozwala na nieco taktyczne (z naciskiem na “nieco”) podejście i własną inwencję. Wszędzie rozlokowano osłony, z których swobodnie możemy korzystać. Wystarczy zaś się nieco rozejrzeć i znajdziemy alternatywną drogę, którą obejdziemy przeciwnika. Zaś przez fakt, że wymiany ognia toczą się na nieco większym dystansie niż przyzwyczaiły nas inne modyfikacje, podsunięto nam pod celownik mnóstwo walających się śmieci użytecznych w połączeniu z gravity gunem. Wizualnie mod prezentuje się dobrze. Widywałem już ładniejsze obrazki, ale zdarzało mi się na chwile zatrzymać i “powpatrywać” w urokliwy krajobraz. Na pewno w pamięci zapadnie mi skąpana w deszczu wioska. Dużo lepiej jest dźwiękowo. Wszelka muzyka przygrywająca w tle, choć znana, dobrana i dopasowana została idealnie. Nie znalazło się miejsce na żaden wesoły podkład. I dobrze.

Klasyczne podejście do tematu, czasem okazuje się być dobrym pomysłem. Choć Spherical Nightmares żadnej świeżości nie wnosi, to jest po prostu solidnym kawałkiem gameplayu dobrze nam znanego z Half-Life, pozbawionego jednak zbędnych upiększaczy. Przejście całości zajmuje około 1,5h, więc myślę, że czas wykracza ponad normę. Jeśli gra się okej, wszystko działa i wygląda na poziomie – warto poświęcić te niecałe dwie godzinki na przejście. Tym samym wystawiam jak najbardziej solidną ocenę i życzę wam miłego grania!

(more…)

Kategoria: HL2: EP2, HL2: Mody
0

Triage: Part 1 (EP2)

Autor recenzji: emqi

Reckę może zacznę niecodziennie, od takiej refleksji, która mnie naszła gdy sprawdzałem w Tłumaczu Google (słownik nie dał rady), co do kija ciężkiego znaczy Triage. I doszedłem do wniosku, że Anglicy mają jedwabiste sposoby na skrócenie rozbudowanych znaczeń*.

Ale przejdźmy do rzeczy. Fabuła kryjąca się za Triage (a właściwie za jej pierwszą częścią) jest dość banalna, choć jest ciekawie poprowadzona. Otóż kierujemy anonimowym obywatelem X (to moja, nie autorów inwencja twórcza). Gra rozpoczyna się od flashbacka, w którym bohater pewnego dnia wraz z kumplem ze studiów odwiedza lokalne jeziorko w celu poćwiczenia strzelania do kaczek (argh, kłusownicy :P), czy innego tam ptactwa (korzystamy ze strzelby bardzo ładnie przemodelowanej, szkoda, że nie jest dostępna później). Sekwencja kończy się pojawieniem uszkodzonej kanonierki niebezpiecznie szybko zbliżającej się do naszego herosa lotem opadającym. Bohater obrywa w głowę i pozostaje zdany na przyjaciela, który osłania go od nacierających Vortigauntów (walić niezgodność z kanonem bo w 100% i tak znają go tylko totalne nołlajfy i skończeni fanboje tacy jak ja). To ta ciekawsza część fabuły, reszta to totalny gruntfest. Ale jeden z takich, który przypadł mi do gustu.

A to za sprawą wprowadzonej mechaniki. Bohater to nie Freeman uzbrojony w kombinezon HEV, jest wrażliwy na ostrzał i może (na wzór współczesnych FPS-ów) mieć przy sobie tylko jedną broń, główną, pistolet, łom i granaty. Skoro już jesteśmy przy broni sprawa ma się całkiem ciekawie. Autorzy oddali nam do dyspozycji shotguna, smg, rewolwer i Overwatch Rifle (znane z oryginału) oraz dwa pistolety i… kałasza. Tego ostatniego od momentu znalezienia nie zmieniłem ani na chwilę jest wręcz przedobrzony. Zatrzymam się też przy mechanizmie strzelania. W oryginale jedynie Freeman i niektórzy przeciwnicy (Overwatch) mogli używać alternatywnych ataków broni – zgodnie z tym nie są dla nas dostępne. Autorzy dodali jednak możliwość przycelowania do każdej broni. Osobiście, gdyby Valve dodało taką opcję do Halfife’a 3 (I want to believe…), tego bym nie przeżył, bo dla mnie to cecha charakterystyczna serii, ale tu sprawdza się nieźle.

Twórcy chwalili się dopracowaną AI sojuszników i wrogów, którzy nauczyli się korzystać z osłon i używać ognia zaporowego, ale podczas rozgrywki tego nie zauważyłem. Zombie również pozostały tak głupie jak były. Trochę boli brak cięższych maszyn, z których w grze występują tylko helikopter (niszczony przez kompana gracza) oraz wóz opancerzony.

Teraz słówko o lokacjach. O ile jeszcze wnętrza, podziemia, kanały trzymają poziom, to plenery stricte miastowe ssą… Ulice ograniczają się do a) drogi b) pierwszej linii budynków c) przeraźliwej pustki. Rzuca się to w oczy podczas paru momentów, bo pustka jest naprawdę niezręczna. Zupełnie nie czuć, że akcja gry rozgrywa się w znanym z oryginału City 17 (jedyną poszlaką jest majacząca niedaleko Cytadela).

Reasumując mimo drobnych bugów i paru niedopracowań, nieistniejącej fabule przy Triage’u bawiłem się całkiem nieźle, miło jest spojrzeć na Powstanie okiem jednego z mieszkańców (choć w grze pojawia się ich tak absurdalna ilość, że problemem nie byłoby wywołanie i dwóch powstań). To gruntfest, ale zrobiony umiejętnie i czuć, że autorzy czerpali wzór z możnych świata FPS, a modowi wyszło to na dobre. Ah, byłbym zapomniał. Bohater cierpi na tajemniczą dolegliwość (zatwardzenie?), która sprawia, że piekielnie wolno porusza się, w bok, a jeśli robi to kucając mógłby w ogóle się nie ruszać. To na pewno sprawka Kombinatu…

*Mam teraz pewność, że choć połowa z was sprawdziła teraz w Google co znaczy to słowo.

Plusy:
+ nowe bronie
+ wiele nowości
+ zakończenie mnie zaskoczyło
+ jeden z najprzyjemniejszych gruntfestów
+ podrasowana grafika podbita miejscami cel-shadingiem
+ ciekawie poprowadzona fabuła…

Minusy:
– …szkoda, że szczątkowa
– mimo wszystko to gruntfest
– pustawo w tym mieście
– absurdalna liczba sojuszników
– drobne bugi i niedoróbki
– miejscami jest ciemno “jak w chacie u murzyna”, a latarki brak

(more…)

Kategoria: HL2: EP2, HL2: Mody
0

The Mansion 4: G-Man Residence (EP2)

Autor recenzji: emqi

Jeśli kiedykolwiek nurtowało cię, gdzie podział się Barney w EP2, ten mod udzieli ci odpowiedzi na to pytanie. Otóż Barney poszedł na herbatkę do G-mana (którego akurat nie było w domu), lecz szczerze mówiąc lepiej by było dla niego, gdyby został z Gordonem i Alyx.

Cała rozgrywka w modzie przypomina kolejny odcinek Half Life 2: Zombie Horde, które miałem kiedyś przyjemność oglądać na YT. Oto mamy całkiem klimatyczny opuszczony dwór Gmana i masę zombiaków. Twórca stosuje przy tym bardzo fajne triki pokroju wypuszczenia na gracza z łomem (oskinowanym jako siekiera z Nightmare House) i paroma granatami na nawet-nie wiem-ile-fast headcrabów + parę fast zombie. W grze spotkamy wszystkich przeciwników znanych z sagi z kategorii zombie/ antliony, przy czym twórca wymyślił dla gracza epicką walkę z Antlion Guardem w pomieszczeniu 2×4 metry pełnym wybuchających beczek i G-manów(!). Jako broń do dyspozycji mamy siekierę (łom), rewolwer (reskin z jakiegoś westernowego moda), smg (nie znalazłem, lecz leżące gdzieniegdzie skrzynki z amunicją do niego dobitnie świadczą o jego obecności w grze), kuszę i RPG. Na plus należy zaliczyć klimatyczne lokacje (z jednym wyjątkiem).

Podsumowując w The Mansion 4 grało mi się całkiem nieźle, jednak jest to tylko klimatyczny gruntfest. Jest dreszczyk niepokoju, ale prawdziwego strachu tu nie zaznałem. Polecam tylko szczególnie wyposzczonym fanom horrorowych modów, zwłaszcza, że jedyny działający link to ten z ATOMIC GAMER, a tam bez rejestracji na rozpoczęcie pobierania trzeba czekać co najmniej cztery minuty…

Plusy:
+ nawet ma klimat
+ niezłe mapy

Minusy:
– bez sensu
– niestraszna
– gruntfest

(more…)

Kategoria: HL2: EP2, HL2: Mody
0

Dark Factory (EP1)

Autor recenzji: emqi

Gdy upatrzyłem sobie Dark Factory, pomyślałem: O, szykuje się kolejny lekki, szybki i niewymagający gruntfest. Jakże paskudnie się myliłem…

Szczerze mówiąc miałem problem z wystawieniem oceny dla tego moda. Moje odczucia były mniej więcej takie – na starcie uderzył mnie niesamowity klimat. Było tak dobrze, że pomyślałem, że jednak miałem fuksa, że będzie to świetny mod w klimatach ala Limbo, w sam raz na 8. Wszędzie ciemno, również na zewnątrz, świetne wrażenie mrocznego poranka, widzimy tylko promienie słoneczne oświetlające górne kondygnacje, podczas, gdy dół był skąpany w mroku. Mocny klimat miały też podziemia budynku, w którym rozpoczęliśmy grę – w sumie dwa zombiaki, jeden headcrab i przeraźliwie opustoszałe, mroczne korytarze. A potem wyszedłem na powierzchnię. I nastąpiła masakra.

Mod jest fatalnie wyważony! Autor puszcza gracza uzbrojonego w pistolet i smg, gdzie każda z tych brobi ma ok. 1/3 maksymalnej amunicji, na paskudnie oskryptowanych „kombinatorów” (po przekroczeniu furtki po prostu cała szóstka materializuję się parę centymetrów od dachu, “w powietrzu”, oczywiście dwóch z shotgunami szybko pojawia się w “nagle” wybuchającej ścianie, a kolejny czai się za kontenerem. Jeszcze ? W windzie są dwa fast zombie, a gdy zjedziesz na dół napotkasz dwa poison zombie i parę poison headcrabów! Po tym wszystkim na pewno nie masz jeszcze nic przeciwko kolejnej grupce na placyku… I nie chodzi mi tu tylko o mikroskopijną ilość apteczek (energii nie ma, raz znalazłem charger na 15 punktów, ale to chyba kolejny “bład w sztuce”). Na normalu ciągle brakowało amunicji, a szarża z łomem, to pewne samobójstwo – po kilku próbach przeszedłem na easy. Z kolei potem raz jest łatwiej, a znów raz trudno. Jak widać na screenach w windach ciała wrogów mają zwyczaj wpadać pod podłogę (!), a podejrzeć to można przez ogromne szczeliny (!). W grze umieszczono też pojazdy – dwie motorówki (w jednym miejscu – nie wiem czemu, mod na 100% nie jest pomyślany pod kątem coopa) i buggy – oba znane z HL2. O ile motorówką nawet popodróżujemy (w zamyśle autora, szczegóły za chwilę), to buggym przejedziemy jakieś góra 100 metrów… Równie dobrze mogłoby go nie być.

W ogóle, cały ten mod jest bez sensu. Fabuła (opis moda na PlanetPhilip) brzmi mniej więcej tak: jesteś Gordonem Freemanem (again), tajna baza, bla bla bla, kombinat, bla, bla, bla, za mało rebeliantów, bla, Gman z **** . Odpalamy jakąś rakietę, zabijamy wrogów, podróżujemy gdzieś, ale nic z tego nie wynika! Poza wymienionym wyżej opisem nie ma bowiem, żadnych informacji w grze, raz pojawił się rebeliant, ale gadał po rusku i nic z tego nie zrozumiałem. Poza nim byli także czterej inni, ale nic nie wnosili do fabuły, a gra pogubiła nawet ich odzywki typu Have a medkit, czy Reload, doctor Freeman, tak, że w czasie walki panuje niezręczna cisza… Czasami trzeba myśleć, co należy zrobić, żeby uruchomić jakiś skrypt. Raz winda, którą miałem pojechać, po zabiciu przybyłych w niej Combine Soldierów, po prostu sobie odjechała… W jednym miejscu musiałem użyć noclipa, żeby dojść dalej (sic!). Gman potrafi się zmaterializować, nagle w jakimś miejscu, ok ON może, ale żeby Combine Elite znali te same triki…? Oprócz badziewnych skryptów, ten mod to “festiwal bugów”: przeźroczyste tekstury i możliwość wyjechania poza planszę (!) – oglądnijcie screeny – nie używałem do ich wykonania noclipa !

W dodatku moda nie ukończyłem, z powodu buga – osłona przycisku (widoczny na przedostatnim screenie) nie otwarła się, wskutek czego nie mogłem przedostać się motorówką dalej (sprawdziłem to noclipem, ale nie chciało mi się szukać komendy na spawnowanie motorówki). Oprócz tego w konsoli następuje czerwona masakra – tak dużej liczby errorów i brakujących materiałów, dźwięków itp. dawno nie widziałem !

Wiele jest jeszcze bugów, które mógłbym opisać i na które ponarzekać, więc przejdę do plusów produkcji, które uzasadniają tą stosunkowo wysoką ocenę końcową, jeśli patrzyć na listę skarg i zażaleń zwłaszcza, że ta zaczęła swoją długością przerastać recenzję niektórych hitów). Oprócz niedoróbek lokacje są ciekawe i bardzo klimatyczne (chociaż część podziemnej bazy to fragment mapy z Black Mesy z innymi propami i teksturami*). Znalazło się też miejsce na podróż w wagonie po szynach, lecz nasz stalowy rumak pełzł tak przeraźliwie wolno, że w pewnym momencie po prostu wyskoczyłem i pobiegłem na nogach, uważając na szyny pod napięciem… Na uwagę zasługuje też niezły soundtrack zespołu (chyba) Paranoia – lecz nie spodoba się on każdemu.

Dark Factory miał ambicję być czymś niezłym – i to jest chyba gwóźdź do jego trumny. Na starcie zapowiadał się nieźle, tym bardziej więc rozczarował w dalszych etapach rozgrywki. Już lepiej by było, gdyby był zwykłym gruntfestem… Brać się za niego tylko podczas totalnej “modowej posuchy”, a i wtedy najlepiej tykać kijem.

Aha, to podobno lepszy z modów tego autora. Jakoś nie mam ochoty na kontakt z tym gorszym…

*Mod ukazał się przed premierą BM, lecz ta część mapy jest tak niesamowicie podobna do tej z BM, więc sam już nie wiem czy to własna praca autora zainspirowana oryginałem, czy jest to wycięte z HL:Source lub z jakiejś mapy z wczesnej wersji BM i własnoręcznie oteksturowane.

Plusy:
+ klimat
+ niezły soundtrack (ale nie dla każdego)
+ działa

Minusy:
– zwalone skrypty
– bugi
– niedoróbki
– bez sensu i fabuły
– gubi zasoby typu dźwięk itp.
– bezsensowne rozwiązania w rozgrywce
– cała reszta
– coś absolutnie nie do wybaczenia: zmarnowany potencjał

(more…)

Kategoria: HL2: EP1, HL2: Mody
4.0

Subway (EP2)

Niewielki, ale sprawnie zrealizowany gruntfest rozgrywający się w scenerii zniszczonej stacji metra. Jest tu wszystko czego można oczekiwać od tego typu mapki, ot taki miły przerywnik.

(more…)

Kategoria: HL2: EP2, HL2: Mapy