Posty otagowane ‘groza

0

The Shadow Over Innsmouth (EP2)

Autor recenzji: emqi

Bez owijania w bawełnę – na Shadow Over Innsmouth zawiodłem się okrutnie. Jest to mod bazujący na opowiadaniu mistrza grozy H.P. Lovecrafta o tym samym tytule. Mrok, poczucie zagrożenia, małe miasteczko – recepta na sukces, tego nie da się spieprzyć, hę ? No cóż wyszło, jak wyszło.

Ale od początku – mod zapowiadał się nieźle – ładne teksturki, grafika jakby pociągnięta lekkim cel-shadingiem. Dobre wrażenie mija przy spotkaniu pierwszego przeciwnika. Reskin reskinem, ale twórcy w ogóle nie dodali nowych dźwięków(!) – nie ma to jak atakujący nas mieszkańcy Innsmouth puszczający teksty z radia CP. W przypadku potworów to jeszcze nie rzuca się w oczy, ale to i tak straszne partactwo. Jeśli już jesteśmy w temacie – na drodze staną nam mieszkańcy Innsmouth z piekielnym wytrzeszczem oczu (reskin CP), ryboludzie (fast zombie), dopakowani ryboludzie (poison zombie), i… skaczące rozgwiazdy ?! (headcrab).

Lokację są klimatyczne, ale i do nich mam zastrzeżenia. Po pierwsze – nie przechodzą płynnie jedna w drugą. Zabieg zapewne przemyślany i podług gustu może się co niektórym spodobać, ale jak dla mnie to takie… nijakie. Zupełnie jak gdyby zabrakło pomysłu/umiejętności na ich płynne połączenie. Z tym też wiąże się kolejne zastrzeżenie – na trzecim poziomie gracz spawnuje się przed wyjściem z rury ściekowej w ścianie, z której “wyszedł”. Autorzy nie przewidzieli, że tak wścibski gracz jak ja wejdzie tam z powrotem, by zobaczyć mapę od spodu… Śmieszy to tym bardziej, że co i rusz i tak powstawiali niewidzialne ściany. I tu kolejny bug – jak już wspomniałem obstalowali się nimi jak mogli, a jednak udało mi się ominąć strzelbę (polecam tłuczenie zreskinowanych fast zombie zreskinowanym łomem pod koniec gry – prawdziwy challenge dla hardkorów). Boli też fakt, że autorzy nie wykorzystali potęgi Source’a – większości nowych przedmiotów typu np. beczki do kostki nie dość, że nie możemy zniszczyć to jeszcze nie działają na nią prawa fizyki, gdyż stoi w miejscu jak wmurowana. Przykre. Zamykając już temat lokacji, coś ewidentnie nie zagrało w teoretycznie najmniej wymagającej, drugiej mapie (ścieki) gdzie normą jest animacja na poziomie ok. 14 klatek na sekundę.

Na korzyść produkcji nie przemawia też fakt, iż dla ludzi, którzy nie czytali opowiadania mod ten będzie zlepkiem skryptów, w klimatycznych choć zabugowanych lokacjach z zestawem całkiem ładnych tekstur. Powiem więcej – ja sam, choć opowiadanie czytałem, z trudem dopasowywałem zdarzenia i lokacje z moda do oryginałów z książki (oprócz startu). A wnioskując po opisie moda, chyba nie o to chodziło.

Plusy:
+ ładnie wyglądające tekstury i modele (z naciskiem na broń)
+ jak na robotę studentów niezłe
+ soundtrack z Half Life’a zawsze jest świetny…

Minusy:
– …ale lepiej posłuchać go w HL (m.in. dlatego że mod urywa wszystkie nutki gdzieś max w połowie)
– zabugowany
– fabuła, raczej jej brak
– zmarnowany potencjał
– bezsensowne zakończenie

(more…)

Kategoria: HL2: EP2, HL2: Mody
0

Flesh 1.1

Interesująca i oryginalna produkcja, którą autor określił mianem czystego survival horroru. Faktycznie nie ma w tym specjalnej przesady ponieważ w tym dodatku będziemy polegać wyłącznie na własnej pomysłowości i sprycie, a o jakiejkolwiek broni możemy zapomnieć.

Zawiązanie akcji przywodzi na myśl twórczość Lovecrafta. List od przyjaciela, podróż do nieznanego zakątka, wypadek samochodowy… jedyne co pozostaje to wejść w mrok. Szybko okazuje się że okolica w której rozbiliśmy swój samochód nie jest opustoszała, a zamieszkujące ją monstra chętnie na nas zapolują. Fabuła nie jest z pewnością zbyt oryginalna, ale produkcja nadrabia innymi aspektami: przede wszystkim pomysłem na mechanikę, gęstą atmosferą, ciekawymi choć niezbyt wymagającymi zagadkami oraz długością rozgrywki.

Samą mechanikę można najprościej zakwalifikować do “skradanek”. Naszego bohatera będziemy obserwować zza pleców. To rozwiązanie sprawdza się nie najgorzej, jedyne co przeszkadza to pewna sztywność w poruszaniu się postaci. Dziwi też brak możliwości strafe oraz przede wszystkim skakania – to dość nienaturalne. Poza samym wykorzystywaniem przeszkód do ukrywania się przed oponentami dostajemy też do dyspozycji latarkę oraz możliwość telepatycznej obserwacji terenu oczami pojedynczych przeciwników, co jest kolejnym ciekawym rozwiązaniem.

Kilka słów na temat tła i wspomnianej wcześniej atmosfery. Jest naprawdę dobrze. Poczynając od oświetlenia, poprzez, w większości wypadków, udany design lokacji a na specjalnie skomponowanej ścieżce dźwiękowej skończywszy. Na szczególne uznanie zasługuje udźwiękowienie. Profesjonalny voice acting i ciekawe efekty używane w nagraniach jakie możemy odsłuchać w znajdywanych co jakiś czas starych magnetofonach szpulowych.

Świat w jakim przyjdzie nam toczyć nasze zmagania jest wyjątkowo nieprzyjazny. Przez cała rozgrywkę towarzyszy nam mrok, a to co się z niego wyłania to szaleństwo i brutalność. Nieraz będziemy się mogli natknąć na postacie bez twarzy, zmasakrowane ciała czy suszące się na hakach ludzkie skóry. Bardzo dobrze wypadają też liczne wstawki przerywnikowe zrealizowane na silniku gry, nietypowe ujęcia kamery znane dobrze chociażby z serii Alone In The Dark oraz efekt “przekrwionego oka” kiedy obserwujemy świat z perspektywy przeciwników. Warto wspomnieć też o wizji alternatywnej rzeczywistości oraz samym początku gry, co jest wyraźnym ukłonem w stronę Silent Hill.

Teraz kilka słów o tym co się nie do końca udało. HUD, a właściwie jego brak powoduje że bardziej możemy “wejść w rozgrywkę”, ale czasem powoduje brak właściwej kontroli nad posiadanymi przedmiotami. Zapis naszych postępów w grze jest wykonywany automatycznie w określonych miejscach, chociaż są one rozmieszczone dość często to jednak nie każdemu takie rozwiązanie może odpowiadać. W odróżnieniu od taśm magnetofonowych, notatki jakie znajdujemy co jakiś czas są nieczytelne. Doskwierać może również brak napisów – treści jest sporo, a język niezbyt łatwy. Osobiście miałem też wrażenie że rozgrywka jest prowadzona za bardzo “po sznurku”, brak jest tu praktycznie swobody w podejmowaniu działań i można mieć poczucie zbytniej liniowości. Po tak długiej opowieści przydałoby się też jakieś mocne wizualnie zakończenie, tutaj go niestety zabrakło.

Podsumowując. Jeśli lubisz “skradanki” w mrocznych klimatach to ta pozycja z pewnością przypadnie Ci do gustu. Pozostałym jak najbardziej polecam spróbować, mając świadomość, że nie każdy ulegnie urokowi tej produkcji tak jak ja.

Dodatkowe materiały:
Do pobrania specjalnie skomponowana ścieżka dźwiękowa oraz pakiet materiałów ukazujących powstawanie dodatku “od kuchni”, czyli tzw. “making of”.

(more…)

Kategoria: HL2: Hit!, HL2: Mody
0

Gm_Apartment (EP2)

Autor recenzji: 4funTV

Kolejna mapka od Mr.Sunabouzu, twórcy Elevator: Source. Tym razem nie będziemy “bawić się w windę”, a zbadamy historię starego apartamentu.

Gm_apartment to survival horror z kilkoma zagadkami logicznymi. Gracz wchodzi do starego apartamentu by zbadać historię jego rezydentów. Okaże się potem, że sprawa ma drugie dno…

Klimat i Design mapy stoją na wysokim poziomie. Czuć tutaj atmosferę strachu, zepsucia. Pokoje są naprawdę dobrze zbudowane, mimo podobnej konstrukcji. Zagadek jest niewiele, ale są naprawdę ciekawie zrobione.

Wady. Mapka jest krótka, ale to nie przeszkadza zbytnio, gdyż wątpię by dało się te historię przedłużyć. Zagadek jest trochę za mało, do tego można się w jednej zaciąć. Do tego większość mapki polega na bieganiu z miejsca na miejsce.

Podczas gry można poczuć atmosferę starych horrorów, a w szczególności Silent Hill. Polecam mapkę ludziom, którzy lubią takie klimaty.

(more…)

6.5

Cry of Fear

Autor recenzji: 4FunTV

Możecie uwierzyć, że silnik GoldSource ma już 14 lat? Taki stary, taki brzydki, a jednak Team Psykskallar zmodyfikowało go na cudo.

Najbardziej oczekiwany mod 2012 roku w końcu ujrzał światło dzienne. Hektolitry ściekającej śliny fanów czekających na moda, liczne bonusy za “lajki” na Facebooku, w końcu pryk i mod nadszedł.

Cry of Fear opowiada przygodę Simona, zwykłego “dresa”, który zostaje potrącony przez ”nadchmielonego”kierowcę Renault. Jego życie zostaje wywrócone do góry nogami. Siedząc na wózku inwalidzkim postanawia napisać książkę o swoich przeżyciach. Nie wie jednak, że zostanie bohaterem tej książki i spotka go największy koszmar.

Fabularnie mod prezentuje się bardzo dobrze, mamy ciekawych bohaterów, posiadających własną historię. Ale nie fabuła tu prezentuje wysoki poziom, a grafika. Spójrzcie na skriny po czym porównajcie z oryginalnym GoldSrc i zadajcie sobie pytanie, czy to naprawdę nie jest Source? Otóż to. Team Psykskallar już przy Afraid of Monsters pokazali co potrafią robiąc moda od zera. Nie ma tu nic zerżniętego z Half-life’a, wszystko jest świeże. Tekstury są na wysokim poziomie, a animacje gładkie i płynne. Już przy Paranoi mi szczęka opadała tutaj to dopiero szok.

Mamy też tutaj prawdziwą eksplozję technologii. Bohater posiada własny ekwipunek, może sprintować, potrafi trzymać latarkę i broń naraz, kombinować przedmioty. To jednym słowem taki 1187 na Goldsrc ;)

Co do grywalności, mod pokazuje atmosferę horroru. I to nie byle jak. Ze względu na bardzo różnorodną liczbę straszaków, często miałem skoki adrenaliny, a niekiedy miałem dość i chciałem wyrzucić laptop przez okno. Ze strachu oczywiście. Kto by się nie wystraszył białej niewiasty, która zmusza bohatera do samobójstwa? Albo Pana Książkę?

Lokacje są też bardzo dopracowane, ale czułem niekiedy zbyt dużo Afraid of Monsters. Mamy gęsty las, szpital dla chorych psychicznie, kanały, miasto, parki i wiele innych. Oczywiście sekrety także są, a ich jest cała masa jak to na Psykskallar przystało. Możemy zbierać bluzy dla bohatera, kartki książki, a po ukończeniu gry odblokowujemy dodatkowy tryb, komentarze twórców, i nowy poziom trudności. To udowadnia, że Cry of Fear to nie jest gra na jeden raz. Dodatkowo czas z pewnością umili co-op do czterech graczy, w którym ja i mój koleżka nawalaliśmy. Ach te emocje, przy wspólnym strzelaniu do monstrów…

Teraz wady, mod posiada bugi ale nieliczne, lecz potrafią utrudnić rozgrywkę. Poprzez braki stanów zapisu, po dziwne zachowywania grafiki. No i zbyt dużo tutaj czuć Afraid of Monsters.

Oczekiwaliśmy cuda i go dostaliśmy, a nawet lepiej. Donatorzy mają jeszcze lepiej bo uzyskują bonusy, ba są nawet w napisach końcowych. W każdym razie polecam moda każdemu kto lubi horrory i wartką akcję. Dziękuję za uwagę.

(more…)

Kategoria: HL1: Hit!, HL1: Mody
0

HalloweenVille (EP2)

Autor recenzji: Kondiash

Kolejny konkurs mapperski na PlanetPhillip dobiegł końca. Tematem przewodnim miało być straszenie. Chętni mieli początkowo tylko miesiąc na wykonanie i zgłoszenie swojego udziału, ale termin ten został wydłużony. I zapewne mamy dzięki temu aż pięć mapek do oceny. Najpierw każda z osobna, a na koniec ocena całości.

All Hallow’s Isle
Mapka z otwartym światem, można tak powiedzieć. Lądujemy na nieznanej wyspie, którą to możemy zwiedzić w dowolny sposób. Naszym celem jest dotarcie do butelki. Od tego zależy nasze życie. Ogólnie rzecz biorąc nic ciekawego się tu nie dzieje, nic nie straszy. Wyraźnie za to widać, że autor miał pomysł, ale chyba nie potrafił go dobrze rozwinąć. Otóż na początku byłem totalnie zdziwiony gdy otrzymywałem ciosy znikąd. Jak się okazało biły mnie niewidzialne zombie ze świecącymi oczkami. Ciekawie to wyszło, ale już headcraby “przyspawane” do krzeseł są raczej przejawem braku inwencji twórczej. Tym bardziej, że sposób zakończenia przygody jest… dziwny. Przyznam, że się roześmiałem. Mapka broni się wyglądem, woda prezentuje się przecudnie, efekt trucizny również dobrze. Szkoda tylko, że nic nie jest w stanie nas tu przestraszyć, a takie było główne założenie tego konkursu.

Ocena: 4/10

Asylum
Po odpaleniu “Asyluma”, pierwsze co mi się rzuciło w oczy to zmodyfikowany połysk wszystkich metalowych przedmiotów. Wprawdzie trochę groteskowo to wygląda, ale nie przeszkadzało mi zbytnio w przechodzeniu mapki. Od samego początku czuć klimat. Zdecydowanie przypomina to Nightmare House 2, bo również zwiedzamy szpital. A czyż nie najlepszym miejscem na osadzenie akcji jest właśnie szpital? Oczywiście, jest on troszkę wyeksploatowany w modach, ale nie ma co narzekać. I tak ruszamy ciemnymi korytarzami, napotykamy parę łamigłówek, zaś pod koniec musimy wykazać się zdolnościami akrobatycznymi. Jedyne czego mi zabrakło to elementy straszące. Raptem jeden taki moment, mało. Klimacik jest, odhaczone, ale na fotelu raczej nie podskoczymy. Niemniej jako całokształt – całkiem udane.

Ocena: 6/10

Cabin Fever
Nie ma to jak obudzić się przed kominkiem i nie pamiętać jak się tu znalazło. Autor podpowiada nam, że potrzebujemy latarki. Ale co tam, drzwi otwarte, spróbuje wyjść. No i mnie cofnęło. Przyznam, że przeszły mnie ciarki. Cały dom prezentuje się strasznie, utrzymany jest klimat nawiedzonych rezydencji. Gdy już doczłapiemy się do latarki (nie, nie lampy), zaraz po jej podniesieniu zobaczymy wiszącego trupa. Znowu lekki skok ciśnienia, ale… to jeszcze nie to. Zakończenie z kolei może i jest straszne, lecz zrobione na “odwal się”. Gra nie kończy się, a zombie nas tłuką póki nie utłuką. Pomieszczenia, które zwiedzamy, wyglądają niestety słabo, zbyt kanciasto. Brakowało takiego wykończenia, wygładzenia. Światło latarki niewiele daje i na szczęście za dużo nie zobaczymy, niemniej szkoda, że tak krótko i tak słabo, choć na razie najstraszniej.

Ocena: 4/10

Dark Bad
Bo liczy się pomysł. Tyle mogę wywnioskować po przejściu tej mapki. Mapki, bo krótka, ale jej urok i tajemniczość wciąż pozostają mi w głowie. Już pierwsze pomieszczenie wskazuje na to, że to będzie “jakoś wyglądać”. I faktycznie, wygląda nawet lepiej. Momentami co prawda za ciemno, po omacku jednak zawsze uda się gdzieś dojść. Motywem przewodnim przedstawionej tu historii jest facet. Facet, który momentami może przyprawić o zawał. Przechadza się tu i tam, a kontakt z nim powoduje natychmiastową śmierć. Dlatego trzeba dużo kombinować, być szybkim. Tego wymaga od nas “Dark Bad” – walki żeby przetrwać. Wskazówki na ścianach tylko pompują adrenalinę. Świetnie zostało to wszystko zrealizowane, mapka zdecydowanie trudna. I choć typowego straszenia tu nie ma, urzekła mnie swoim nowatorstwem. Tego jeszcze nie grali.

Ocena: 8/10

Missing Person
Jedyna produkcja, która posiada jakieś intro. Od razu robi się niepokojąco. W górach bowiem giną ludzie, a my po prostu jedziemy to sprawdzić. Podróż pojazdem kończy się szybko, dalej ruszamy na piechotę. I naszym oczom ukazuje się gęsty, zamglony las. Nie pozostaje nam nic innego jak wejść pomiędzy drzewa. Gdzieś na skraju pola widzenia ktoś biega, wszędzie słychać niepokojące dźwięki i nagle… wielka zakrwawiona twarz pojawia się przed nosem. Podskoczyłem, chwilkę odsapnąłem. Typowy straszak, ale to właśnie one są najbardziej skuteczne. I gwarantuję wam, że wystraszycie się więcej razy. Tak, ta mapa najmocniej wpływa na psychikę. W dodatku jest najbardziej rozbudowana, posiada nawet dwa zakończenia. Wygląd? Nieziemski. Widok otoczonego mgłą lasu czy cmentarza mówi sam za siebie. Zdecydowany zwycięzca, i mój, i konkursu. Chętnie zobaczyłbym kontynuację.

Ocena: 9/10

Całe Halloweenville wywarło na mnie niewątpliwie lepsze wrażenie niż GravityGunVille. Szkoda tylko, że tylko (choć w sumie aż) 5 mapek, z czego dwie nie trzymają za bardzo poziomu. Mimo to warto dać się postraszyć.

Dodatkowe materiały:
Gameplay z dodatku przygotowany przez Kondiasha jest dostępny pod tym linkiem.

Dodatkowe informacje:
Screeny odpowiednio: All Hallow’s Isle (01-08), Asylum (09-16), Cabin Fever (17-24), Dark Bad (25-30), Missing Person (31-40)

(more…)