Posty otagowane ‘groza
HalloweenVille (EP2)
Autor recenzji: Kondiash
Kolejny konkurs mapperski na PlanetPhillip dobiegł końca. Tematem przewodnim miało być straszenie. Chętni mieli początkowo tylko miesiąc na wykonanie i zgłoszenie swojego udziału, ale termin ten został wydłużony. I zapewne mamy dzięki temu aż pięć mapek do oceny. Najpierw każda z osobna, a na koniec ocena całości.
All Hallow’s Isle
Mapka z otwartym światem, można tak powiedzieć. Lądujemy na nieznanej wyspie, którą to możemy zwiedzić w dowolny sposób. Naszym celem jest dotarcie do butelki. Od tego zależy nasze życie. Ogólnie rzecz biorąc nic ciekawego się tu nie dzieje, nic nie straszy. Wyraźnie za to widać, że autor miał pomysł, ale chyba nie potrafił go dobrze rozwinąć. Otóż na początku byłem totalnie zdziwiony gdy otrzymywałem ciosy znikąd. Jak się okazało biły mnie niewidzialne zombie ze świecącymi oczkami. Ciekawie to wyszło, ale już headcraby “przyspawane” do krzeseł są raczej przejawem braku inwencji twórczej. Tym bardziej, że sposób zakończenia przygody jest… dziwny. Przyznam, że się roześmiałem. Mapka broni się wyglądem, woda prezentuje się przecudnie, efekt trucizny również dobrze. Szkoda tylko, że nic nie jest w stanie nas tu przestraszyć, a takie było główne założenie tego konkursu.
Ocena: 4/10
Asylum
Po odpaleniu “Asyluma”, pierwsze co mi się rzuciło w oczy to zmodyfikowany połysk wszystkich metalowych przedmiotów. Wprawdzie trochę groteskowo to wygląda, ale nie przeszkadzało mi zbytnio w przechodzeniu mapki. Od samego początku czuć klimat. Zdecydowanie przypomina to Nightmare House 2, bo również zwiedzamy szpital. A czyż nie najlepszym miejscem na osadzenie akcji jest właśnie szpital? Oczywiście, jest on troszkę wyeksploatowany w modach, ale nie ma co narzekać. I tak ruszamy ciemnymi korytarzami, napotykamy parę łamigłówek, zaś pod koniec musimy wykazać się zdolnościami akrobatycznymi. Jedyne czego mi zabrakło to elementy straszące. Raptem jeden taki moment, mało. Klimacik jest, odhaczone, ale na fotelu raczej nie podskoczymy. Niemniej jako całokształt – całkiem udane.
Ocena: 6/10
Cabin Fever
Nie ma to jak obudzić się przed kominkiem i nie pamiętać jak się tu znalazło. Autor podpowiada nam, że potrzebujemy latarki. Ale co tam, drzwi otwarte, spróbuje wyjść. No i mnie cofnęło. Przyznam, że przeszły mnie ciarki. Cały dom prezentuje się strasznie, utrzymany jest klimat nawiedzonych rezydencji. Gdy już doczłapiemy się do latarki (nie, nie lampy), zaraz po jej podniesieniu zobaczymy wiszącego trupa. Znowu lekki skok ciśnienia, ale… to jeszcze nie to. Zakończenie z kolei może i jest straszne, lecz zrobione na “odwal się”. Gra nie kończy się, a zombie nas tłuką póki nie utłuką. Pomieszczenia, które zwiedzamy, wyglądają niestety słabo, zbyt kanciasto. Brakowało takiego wykończenia, wygładzenia. Światło latarki niewiele daje i na szczęście za dużo nie zobaczymy, niemniej szkoda, że tak krótko i tak słabo, choć na razie najstraszniej.
Ocena: 4/10
Dark Bad
Bo liczy się pomysł. Tyle mogę wywnioskować po przejściu tej mapki. Mapki, bo krótka, ale jej urok i tajemniczość wciąż pozostają mi w głowie. Już pierwsze pomieszczenie wskazuje na to, że to będzie “jakoś wyglądać”. I faktycznie, wygląda nawet lepiej. Momentami co prawda za ciemno, po omacku jednak zawsze uda się gdzieś dojść. Motywem przewodnim przedstawionej tu historii jest facet. Facet, który momentami może przyprawić o zawał. Przechadza się tu i tam, a kontakt z nim powoduje natychmiastową śmierć. Dlatego trzeba dużo kombinować, być szybkim. Tego wymaga od nas “Dark Bad” – walki żeby przetrwać. Wskazówki na ścianach tylko pompują adrenalinę. Świetnie zostało to wszystko zrealizowane, mapka zdecydowanie trudna. I choć typowego straszenia tu nie ma, urzekła mnie swoim nowatorstwem. Tego jeszcze nie grali.
Ocena: 8/10
Missing Person
Jedyna produkcja, która posiada jakieś intro. Od razu robi się niepokojąco. W górach bowiem giną ludzie, a my po prostu jedziemy to sprawdzić. Podróż pojazdem kończy się szybko, dalej ruszamy na piechotę. I naszym oczom ukazuje się gęsty, zamglony las. Nie pozostaje nam nic innego jak wejść pomiędzy drzewa. Gdzieś na skraju pola widzenia ktoś biega, wszędzie słychać niepokojące dźwięki i nagle… wielka zakrwawiona twarz pojawia się przed nosem. Podskoczyłem, chwilkę odsapnąłem. Typowy straszak, ale to właśnie one są najbardziej skuteczne. I gwarantuję wam, że wystraszycie się więcej razy. Tak, ta mapa najmocniej wpływa na psychikę. W dodatku jest najbardziej rozbudowana, posiada nawet dwa zakończenia. Wygląd? Nieziemski. Widok otoczonego mgłą lasu czy cmentarza mówi sam za siebie. Zdecydowany zwycięzca, i mój, i konkursu. Chętnie zobaczyłbym kontynuację.
Ocena: 9/10
Całe Halloweenville wywarło na mnie niewątpliwie lepsze wrażenie niż GravityGunVille. Szkoda tylko, że tylko (choć w sumie aż) 5 mapek, z czego dwie nie trzymają za bardzo poziomu. Mimo to warto dać się postraszyć.
Dodatkowe materiały:
Gameplay z dodatku przygotowany przez Kondiasha jest dostępny pod tym linkiem.
Dodatkowe informacje:
Screeny odpowiednio: All Hallow’s Isle (01-08), Asylum (09-16), Cabin Fever (17-24), Dark Bad (25-30), Missing Person (31-40)
Whoopservatory (EP2)
Autor recenzji: Kondiash
Czujecie się znużeni? Nie macie w co grać? W okresie letniej posuchy na pomoc śpieszy nam Magnar Jenssen, autor świetnego Mission Improbable oraz równie dobrej drugiej części. I choć moda z jego wcześniejszymi produkcjami zbyt wiele nie łączy, to grzechem byłoby nie sprawdzić co też ciekawego ma do pokazania.
Naszym celem jest zabezpieczenie pewnego tajnego kompleksu badawczego, przypominającego z wyglądu obserwatorium, w którym Dr Magnusson prowadził nikomu nieznane badania. Wszystko poszłoby ok, lecz pech chciał, że w tamtejszych okolicach zaczęła rosnąć liczebność zombie. Pracownicy zostali natychmiastowo ewakuowani, choć wszystkich nie udało się uratować. Niestety całe wyniki przeprowadzonych doświadczeń mogą wpaść w niepowołane ręce (czyt. w ręce Kombinatu), dlatego poczciwy doktorek zleca nam zniszczenie całego obserwatorium. Nie mając wielkiego wyboru, natychmiast ruszamy do akcji.
Docieramy więc na miejsce. W mgnieniu oka robi się nam nieswojo, gdyż okoliczne terytoria do przyjemnych nie należą. Gęsta mgła, wysokie drzewa, głębokie przepaście. I budynek stojący na szczycie wzgórza. Sam jego widok może wprawić w osłupienie. Wszystko dookoła jest podniszczone, drzwi szczelnie zamknięte, lecz gdzie nie gdzie zapalone są jeszcze latarnie i lampy. Czyli ewakuacja musiała przebiegać w pośpiechu. Po wejściu do środka nastrój nie ulega żadnej poprawie. W powietrzu czuć zapach “nieludzi”, a ciemna noc za oknem potęguje uczucie niepokoju. Dobrze, że nie pokuszono się o dodanie straszaków. To zepsuło by trochę nastrój. Zaś im dalej w las tym więcej tajemnic. Przemierzając kolejne pomieszczenia napotykamy różne zapiski, aż docieramy do wynalazku, który wnosi do świata Half-Life’owych modyfikacji wreszcie coś nowego i oryginalnego. Nie wiem czy jestem w stanie do końca wyjaśnić działanie owego przyrządu, ale spróbuję. Wchodzimy do niewielkiej maszyny (tak nawiasem mówiąc to do miejsca, w którym “konserwowany” jest pancerz HEV) i nagle ekran traci nieco ostrości. Możemy się poruszać, ale tylko przez około 10 sekund. Następnie wracamy na miejsce, ale ku mojemu zdziwieniu przed nosem pojawia się niebieska kula, która podąża drogą przebytą przed chwilą przeze mnie. Autor wykorzystał ten wynalazek do stworzenia kilku zagadek, dzięki czemu robi się ciekawiej. Później mijamy pomieszczenia, gdzie to testy zakończyły się fiaskiem i mamy okazję popatrzeć na nieszczęśnika przykutego do fotela. Aż mnie ciarki przeszły. Niestety chwilę po tym nadlatuje Kombinat i cała mroczna otoczka gdzieś znika. Nasz bohater może już tylko doprowadzić do przegrzania się głównego reaktora i próbować ratować się ucieczką. Do końca się jednak ten plan nie udaje. Mogę tylko powiedzieć, że zakończenie jest… nijakie i następuje zbyt szybko.
Od strony graficznej Whoopservatory to istny cud i miód. Wszyściutko wygląda pięknie, otoczenie jest odpowiednio mroczne i nigdzie nie ma pustych pomieszczeń. Pojawiają się także małe i trudne do zauważenia drobnostki takie jak np. zielona mgiełka w piwnicach czy powyginane czubki drzew. Klimat aż bucha z ekranu monitora. Czuć to odosobnienie, czuć tę okoliczną głuszę, czuć atmosferę opuszczonego laboratorium. Szkoda zaś tylko tego, że zakończenie pojawia się zbyt niespodziewanie i za wcześnie. Zamiast być zadowolonym z całego moda, byłem zdziwiony, że to już napisy końcowe.
Whoopservatory to kapitalny mod, który poraża klimatem, wyglądem i powiewem świeżości. Wcale nie narzekam, że autor nie zaprezentował trzeciej części Mission Improbable. Moim zdaniem to co pokazał tego lata jest jeszcze lepsze. Mimo wszystko ten wjazd Kombinatu i zbyt nagłe zakończenie nie pozwalają mi wystawić “dyszki” ;)
Plusy:
+ świetny design / grafika
+ kilka ciekawych zagadek
+ nowy wynalazek
+ powoduje niepokój podczas grania
+ kapitalny klimat…
Minusy:
- …który pod koniec gdzieś znika
- zbyt nagłe zakończenie
Underhell: Prologue
Autor recenzji: 4FunTV
Mamy na rynku wiele gier, które śmierdzą powtarzalnością, a i portfel potrafią nieźle uszczuplić. Ale na horyzoncie pojawia się zbawca, który potrafi dać masę radości i to za darmo. Panie i panowie, przed Wami Underhell: Prologue!
Underhell został stworzony przez utalentowanego mappera Mxthe i grupę We Create Stuff, u których na koncie widnieje seria Nightmare House. Głównym bohaterem jest Jake Hawkfield, członek oddziału SWAT, który stracił swoją żonę w niewyjaśnionych okolicznościach. Ale mimo tego, że jego żona przedstawiana też, jako “Ona” i odeszła z tego świata, to prześladuje Jake’a w jego domu, i tutaj widać włożony ogrom pracy w klimat horroru. Nie przestraszyłem się tak bardzo od czasów oglądania Ju-on.
Dom, w którym zaczynamy służy, jako taka baza, z niej rozpoczynamy prolog i przyszłe rozdziały, ale także zawiera wiele sekretów, niewyjaśnionych tajemnic i zamkniętych drzwi. Oczywiście to od nas zależy czy zbadamy ten dom w pełni. Sam styl domu jest w dechę, jest wiele możliwych interakcji z przedmiotami, możemy odbierać maile na komputerze, chodzić spać, lub przeglądać pocztę w skrzynce i wiele, wiele innych rzeczy. Dom obsługuje też znany z Nightmare House 2 system Auto-Scare, czyli niezależnie od sytuacji możemy być przestraszeni w zupełnie inny sposób. Dodatkowo jest też cykl dnia i nocy, i tutaj kolejna niespodzianka. Możemy w nocy udać się spać i przeskoczyć do tak zwanego “Świata Snów”, który zawiera parę zagadek do rozgryzienia, a ich przejście wywołuje retrospekcje z przeszłości, które troszeczkę pomogą nam rozkminić fabułę w następnych rozdziałach.
Przez “Świat Snów” będziemy się też przenosić między rozdziałami, a jak Mxthe oznajmił, w każdym rozdziale dom będzie się “transformował”, dzięki czemu będziemy mieli więcej sekretów do odkrycia i więcej strachów.
Rozpisaliśmy się o Domostwie, czas na Prolog. To już jest czysta akcja, w najlepszym tego słowa znaczeniu, a nawet z elementami RPG, gdyż czekają na nas zadania dodatkowe. Otrzymujemy telefon od naszego kumpla Franka, i mamy za zadanie opanować sytuację z terrorystami w starym szpitalu. Jednak się okaże, że to nie jest zwyczajne pojmanie zakładników…
Więcej Wam już nie zdradzę, ale powiem, że twórcy zrobili tu kawał wyśmienitej roboty i zarówno Dom jak i Prolog potrafią dać masę zabawy. Mod wykorzystuje też grafikę i technologie SMODA, a z tego twórcy wycisnęli maksimum jak cytrynę. Mamy, więc super efekty, realizm, masę fajnych broni, i mój ulubiony “gore” ;).
Wady? Nie znalazłem żadnych poważnych, aczkolwiek jest kilka malutkich bugów, które wcale nie psują zabawy, a są systematycznie naprawiane, czyli jakby ich nie było.
Underhell to mod idealny, a zapowiada się jeszcze lepiej. Nie spodziewam się żadnych innych modyfikacji, które mogą mu stanąć na drodze. Za takie coś ci panowie powinni trafić do Valve jak nam znany pan Adam Foster. Stawiam z czystym sumieniem i wielką radością 10/10 i czekam na więcej. Z tego dodatku inni modderzy powinni brać przykład.
Saw the Safe Game II
Autor recenzji: 4funTV
Mała mapka inspirowana serią filmów Piła. Fatalny design pomieszczenia z jedną tylko pułapką i dwoma ukrytymi pokojami. Niepotrzebnie wstawiona broń oraz (prawie) niemożliwa do rozwiązania zagadka z pułapką. Od biedy muzyka może się podobać. Nie warto.
Siren (EP1)
Autor recenzji: EdwardCrab
Jeśli szukaliście klimatycznego i mrocznego dodatku z niewielką ilością elementów lekkiego horroru to ta modyfikacja jest właśnie dla was, ale innym też może się ona bardzo spodobać.
Siren to produkcja dedykowana pod EP1 czego efekty widać w designie lokacji po jakich dane jest nam się poruszać. No, więc jak wygląda sprawa z designem? Jak dla mnie jest on bardzo dobry i sprawia, że naprawdę czujemy mroczną i ciężką atmosferę, a do tego jeszcze rewelacyjne udźwiękowienie, dopasowane idealnie. Na plus należy też zaliczyć alarm który pamiętam z filmu Mgła (na podstawie książki Stephena Kinga) lub z serii Silent Hill – kiedy to zapadała noc.
Skoro design bardzo dobry, a muzyka jest idealna to jak jest z zabawą? Jest świetna i nie nudzi się, chociaż końcówka jest trochę mniej fajna. Wrażenie braku nudy potęguję jeszcze dodatkowo atmosfera strachu i mroku. Pod tym względem jest bardzo dobrze. Dalej nie będę już nic pisał i zapraszam was gorąco do pobrania tego moda. Citizen! You must into it play!!!
Dodatkowe informacje:
Mod zawiera bonusową mapę którą należy uruchomić z poziomu konsoli: map map-arrival






























