Posty otagowane ‘autor: Magnar Jenssen
Whoopservatory (EP2)
Autor recenzji: Kondiash
Czujecie się znużeni? Nie macie w co grać? W okresie letniej posuchy na pomoc śpieszy nam Magnar Jenssen, autor świetnego Mission Improbable oraz równie dobrej drugiej części. I choć moda z jego wcześniejszymi produkcjami zbyt wiele nie łączy, to grzechem byłoby nie sprawdzić co też ciekawego ma do pokazania.
Naszym celem jest zabezpieczenie pewnego tajnego kompleksu badawczego, przypominającego z wyglądu obserwatorium, w którym Dr Magnusson prowadził nikomu nieznane badania. Wszystko poszłoby ok, lecz pech chciał, że w tamtejszych okolicach zaczęła rosnąć liczebność zombie. Pracownicy zostali natychmiastowo ewakuowani, choć wszystkich nie udało się uratować. Niestety całe wyniki przeprowadzonych doświadczeń mogą wpaść w niepowołane ręce (czyt. w ręce Kombinatu), dlatego poczciwy doktorek zleca nam zniszczenie całego obserwatorium. Nie mając wielkiego wyboru, natychmiast ruszamy do akcji.
Docieramy więc na miejsce. W mgnieniu oka robi się nam nieswojo, gdyż okoliczne terytoria do przyjemnych nie należą. Gęsta mgła, wysokie drzewa, głębokie przepaście. I budynek stojący na szczycie wzgórza. Sam jego widok może wprawić w osłupienie. Wszystko dookoła jest podniszczone, drzwi szczelnie zamknięte, lecz gdzie nie gdzie zapalone są jeszcze latarnie i lampy. Czyli ewakuacja musiała przebiegać w pośpiechu. Po wejściu do środka nastrój nie ulega żadnej poprawie. W powietrzu czuć zapach “nieludzi”, a ciemna noc za oknem potęguje uczucie niepokoju. Dobrze, że nie pokuszono się o dodanie straszaków. To zepsuło by trochę nastrój. Zaś im dalej w las tym więcej tajemnic. Przemierzając kolejne pomieszczenia napotykamy różne zapiski, aż docieramy do wynalazku, który wnosi do świata Half-Life’owych modyfikacji wreszcie coś nowego i oryginalnego. Nie wiem czy jestem w stanie do końca wyjaśnić działanie owego przyrządu, ale spróbuję. Wchodzimy do niewielkiej maszyny (tak nawiasem mówiąc to do miejsca, w którym “konserwowany” jest pancerz HEV) i nagle ekran traci nieco ostrości. Możemy się poruszać, ale tylko przez około 10 sekund. Następnie wracamy na miejsce, ale ku mojemu zdziwieniu przed nosem pojawia się niebieska kula, która podąża drogą przebytą przed chwilą przeze mnie. Autor wykorzystał ten wynalazek do stworzenia kilku zagadek, dzięki czemu robi się ciekawiej. Później mijamy pomieszczenia, gdzie to testy zakończyły się fiaskiem i mamy okazję popatrzeć na nieszczęśnika przykutego do fotela. Aż mnie ciarki przeszły. Niestety chwilę po tym nadlatuje Kombinat i cała mroczna otoczka gdzieś znika. Nasz bohater może już tylko doprowadzić do przegrzania się głównego reaktora i próbować ratować się ucieczką. Do końca się jednak ten plan nie udaje. Mogę tylko powiedzieć, że zakończenie jest… nijakie i następuje zbyt szybko.
Od strony graficznej Whoopservatory to istny cud i miód. Wszyściutko wygląda pięknie, otoczenie jest odpowiednio mroczne i nigdzie nie ma pustych pomieszczeń. Pojawiają się także małe i trudne do zauważenia drobnostki takie jak np. zielona mgiełka w piwnicach czy powyginane czubki drzew. Klimat aż bucha z ekranu monitora. Czuć to odosobnienie, czuć tę okoliczną głuszę, czuć atmosferę opuszczonego laboratorium. Szkoda zaś tylko tego, że zakończenie pojawia się zbyt niespodziewanie i za wcześnie. Zamiast być zadowolonym z całego moda, byłem zdziwiony, że to już napisy końcowe.
Whoopservatory to kapitalny mod, który poraża klimatem, wyglądem i powiewem świeżości. Wcale nie narzekam, że autor nie zaprezentował trzeciej części Mission Improbable. Moim zdaniem to co pokazał tego lata jest jeszcze lepsze. Mimo wszystko ten wjazd Kombinatu i zbyt nagłe zakończenie nie pozwalają mi wystawić “dyszki” ;)
Plusy:
+ świetny design / grafika
+ kilka ciekawych zagadek
+ nowy wynalazek
+ powoduje niepokój podczas grania
+ kapitalny klimat…
Minusy:
- …który pod koniec gdzieś znika
- zbyt nagłe zakończenie
Mission Improbable Part 2 (EP2)
Autor recenzji: Dabu
Oto druga część bardzo udanego Mission Improbable z listopada 2009. Dla przypomnienia – pierwsza część została stworzona przez profesjonalnego mappera i otrzymała 9/10, więc oczekiwania co do dalszego ciągu zabawy były duże. Czy udało się je spełnić?
Rozgrywka zaczyna się w tym samym momencie, co zakończenie “jedynki”. A więc za sterami samochodu, by już po chwili przeskakiwać nad przepaścią, walczyć z Kombinatem i torować sobie drogę wysadzając stację benzynową. Tak, tempo rozgrywki wciąż trzyma ten wysoki, filmowy poziom. Problem tylko, że wcześniej to wszystko było wraz ze wspaniałymi widokami. Teraz są… “zaledwie” dobre. Cóż, latarnia morska na tle oceanu/morza bardziej mi przypadła do gustu, niż klify i metalowa puszka Kombinatu. Pomijając ten szkopuł, grafika nadal prezentuje się nieźle, a design miejscówek i ich oświetlenie czasami aż zachwyca (baza rebeliantów, tunele w ściekach).
Druga sprawa – grywalność. Tutaj też Jenssen nieco zawiódł. Momentami bardzo przesadza z ilością żołnierzy (i to z AR2) i skąpi apteczek, a czasami “życia” jest mnóstwo, a przeciwników mało. Skutek jest taki, że na poziomie normalnym sobie zwyczajnie nie radziłem, a co ciekawe na łatwym gra jest banalnie prosta. Nie byłbym sobą, gdybym jeszcze nie wspomniał o wręcz śmiesznej scenie z wystrzeleniem się w kanistrze headcrabów. Dobra, całkiem oryginalne, ale mimo wszystko wolałbym mniej “bad-assowy” rodzaj transportu. Zaś co do finałowej walki – znacznie mniej efektowna niż poprzednio, właściwie nie spodziewałem się, że to już koniec…
Mimo wielu wad banner zasłużony. Jakby nie patrzeć, to jest tylko jedna część większej całości, a na dodatek środkowa (która jest zwykle najgorsza). Wystawiam zasłużone 7/10 i czekam na ciąg dalszy. Grać.
Mission Improbable (EP2)
Autor recenzji: Dabu
Mission Improbable, to mała modyfikacja stworzona przez profesjonalnego mappera, Magnara Jenssena. Już sam początek mocno zachęca do gry. Widok latarni oglądanej od dołu robi świetne wrażenie. Podobnie jak późniejsze przeszukiwanie budynków. Co tu dużo gadać, graficznie mapa jest świetnie wykonana, wystarczy spojrzeć na screeny. Cała reszta też stoi tu na bardzo wysokim poziomie. Walki z zombiakami w ciemnych pomieszczeniach, z gunshipem na latarni, ucieczka przed żołnierzami kombinatu – można by nawet pokusić się o stwierdzenie, że tak mógłby wyglądać kawałek dzieła Valve. Szczególnie jeśli chodzi o grywalność i emocje, to w lepszego moda nie grałem. Zauważyłem tylko jedną sporą wadę. Gra kończy się zdecydowanie za szybko. Na szczęście autor zapewnia, że to dopiero początek, a jest na co czekać. W każdym razie – grać! 22 MB to naprawdę niewiele jak na taką rozgrywkę, banner zdecydowanie zasłużony.



























