Posty otagowane ‘2009
Dangerous World Demo (EP2)
Autor recenzji: Dabu
Tym razem, dla odmiany, recenzja zwyczajnego moda, a nie “zabawy” z betą wraz z obowiązkową oceną 5/10. Mowa o demie Dangerous World.
Już sam początek raczej kiepsko zachęca do grania. Podziwiamy mało efektowny wybuch cytadeli kombinatu i leżącego na kanapie głównego bohatera, który najwyraźniej eksplozją niezbyt się przejął. Następnie zostajemy zaatakowani… loadingiem po ok. minucie biernego oglądania. Dość szybko, prawda? Gdy ten w końcu mija, bohater zostaje obudzony przez… telewizor (o zgrozo, co za hałas!). Jednak zanim wreszcie będziemy mogli się choć trochę ruszyć, podłoga nie wytrzymuje nacisku wirtualnych stóp i spadamy do piwnicy. Tam wchodzimy do “tajnego” pomieszczenia, bierzemy HEV oraz łom, który spadł nam z nieba (a konkretnie z sufitu). Wychodzimy z domku, podziwiamy jak żołnierz kombiantu zostaje rozjechany przez… APC także kombinatu, rozwiązujemy “arcy trudną” zagadkę, zabijamy grupkę zombiaków i… kolejny loading! Jupi! Teraz, odświeżeni, czas na dalszy ciąg tej jakże przyjemnej rozgrywki. Wchodzimy do kolejnego budynku, nie działająca dźwignia zdaje się sugerować, że znowu musimy gdzieś włączyć zasilanie. Co za szczęście, akurat generator jest tuż za budynkiem. Po kolejnym rozprawieniu się z pseudo zagadką, króciutką walką z hunterem oraz zabiciu kilku fast zombich, wchodzimy do tuneli wyraźnie wzorowanych na HL2: EP2. Chodzimy, skaczemy, pływamy, zabijamy 2 antliony, wchodzimy do tunelu już zbudowanego przez człowieka… ukazuje się napis: koniec dema.
Tym jednym akapitem opisałem całego moda. Gra zajęła mi ok. 15 minut nie licząc trzech loadingów i męczenia się z niczym nie uzasadnionym spadkiem FPSów. Czy muszę mówić coś więcej? Nawet jak na demo jest to śmiesznie mało. Ja rozumiem, gdyby to było jakieś świetne 15 minut, ale skoro rozgrywka była na poziomie średniego moda… cóż.
Joutomaa (EP2)
Dodatek, który mam nadzieję, będzie stanowił pierwszą część większego cyklu.
Na początek duży plus za unikalny klimat wersji podstawowej, który w niektórych lokacjach udało się autorowi odtworzyć wzorcowo. Podobnie jak w HL2, mamy tu więc samotną ucieczkę przez ulice i kanały, początkowy brak broni oraz doskonałą atmosferę okupowanego miasta. Nie szukając daleko: plac widziany z okien budynku w którym zaczyna się akcja zawiera wszystkie elementy stanowiące o istocie uniwersum HL2. Automat żywnościowy wydaje porcje, niespiesznie przechadzają się patrole, sondy pilnują ludzi spokojnie siedzących na ławkach. Najbardziej jednak spodobał mi się motyw zawieszenia ekranu TV nad wejściem do kościoła. Nie wiem czy taka była intencja autora, ale ja odczytałem to symbolicznie jako wprowadzone przez Kombinat, siłowe zastąpienie religii, propagandowym bełkotem Dr Breen’a. Klimat jest budowany również poprzez inne elementy jak np. przelatujący helikopter, przejeżdżający pociąg czy włączające się znienacka radio. Niby drobnostki a spawiają ogromną przyjemność w czasie gry. Ponadto trochę prostych zagadek oraz ponadplanowych miejsc gdzie możemy zajrzeć lub wspiąć się po dodatkową amunicję lub apteczkę.
Niestety znalazło się w tym dodatku również kilka dość istotnych błędów. Po pierwsze mod jest zbyt prosty i nie stanowi specjalnego wyzwania odnośnie naszej konfrontacji z Kombinatem. Przeciwnika zwykle łatwo obejść lub ostrzeliwać się z całkowicie bezpiecznej pozycji. Mimo że sam jestem zwolennikiem balansowania pomiędzy elementami logicznymi i strzelaniem, to w tym wypadku miałem wrażenie zbyt daleko idących ułatwień. Od początku dysponujemy także kombinezonem, który jak sądzę spokojnie wisiał w szafie, a w czasie naszej ucieczki z mieszkania jesteśmy chyba jedynymi mieszkańcami budynku do których Kombinat nic nie ma ;) W zakresie niedoróbek technicznych pojawia się błąd “różowej wody” i metalicznego poblasku na niektórych obiektach w ciemnych pomieszczeniach. Mimo tego serdecznie polecam, głównie z uwagi na naprawdę wyśmienitą atmosferę i staranny design lokacji.
























