Get the Flash Player to see this rotator.
0

Lost Under the Snow (EP2)

Autor recenzji: Forfen (4FunTV)

Lost Under the Snow jest kolejnym niedocenionym tytułem spośród miliarda innych modyfikacji do Half-Life’a, chowających się po kątach. Z początku przeciętny tytuł okazuje się być ciekawym modem akcji.

Głównym bohaterem jest zwykły “citizen”, który jest przetransportowywany Dropshipem w kapsule prawdopodobnie do Nova Prospekt bądź innego zakładu, czekając tylko na przeróbkę w stalkera lub żołnierza Kombinatu. Niespodziewanie, jego kapsuła wypada z kontenera gdzieś (co za szczęście) na biegunie północnym. Owy citizen odnajduje na biegunie właz do jakiejś stacji, która wydaje się być naszym bezpiecznym przystankiem. Nie jesteśmy jednak świadomi tego, co nas tam czeka…

Pierwsze skojarzenie? Zdecydowanie Penumbra: Overture. Biegun północny, stacja na tym biegunie i ciągłe przebywanie w podziemiach stanowi gigantyczne nawiązanie do tego tytułu. Jedyną różnicą jest to, że to jest horror, a my przecież gramy w moda akcji. Mimo tego twórcom udało się zadbać o dobry klimat produkcji, który jest potęgowany m. in. przez ciekawy design poziomów.

Co do samego gameplayu to skupia się on głównie na odnalezieniu wyjścia z tej podziemnej stacji, w międzyczasie pilnując się przed atakami zombie i tubylców, którym “padło na łeb” od zbyt długiego siedzenia przed kompu… pod ziemią. Gameplay bywa więc repetytywny i niekiedy nuży, ale trafiają się momenty, które tę „nudotę” zwalczają. Niekiedy trafi się nawet dobry humor. Modele broni i postaci są dosyć brzydkie, ale po dłuższym kontakcie z grą nie przeszkadza to.

Co do lokacji to w większości będziemy siedzieć pod ziemią, przechodząc przez różne sektory, korytarze, pobędziemy też trochę na powierzchni. Trudno ogólnie określić, po jakich terenach stąpamy, gdyż są naprawdę zróżnicowane.

Błędy? Są i jest ich dosyć sporo. Najpotworniejszym jest niezwykle brzydki crash na terenie „westernowym”, który powstrzymał mnie od gry przez dobre 5 miesięcy (jakoś nie chciało mi się potem zabrać za ten mod). Pojawiają się też błędy z cubemapami, hdr’em oraz fioletowo-czarne szachownice na odbiciach okien, szyb.

Czy ten tytuł wybija się z tłumu? Nie. Czy prezentuje on wysoki poziom obecnych “hiciorów”? Też nie. Za to prezentuje niezwykle klimatyczne mapy, solidny, lecz dosyć przeciętny gameplay, i dosyć zaskakujące zakończenie.


Czytaj dalej »

Kategoria: HL2: EP2, HL2: Mody
0

Poke646: Vendetta

Autor recenzji: Pagdzis

Bardzo fajny i bardzo przyjemny mod który został stworzony w 2006r. i jest bezpośrednią kontynuacją moda Poke646.

Bohater, którego poczynaniami przyjdzie nam sterować, nazywa się Damien Reeves i jest tylko prostym asystentem techników kompleksu, lub można powiedzieć… był, ale wszystkiego dowiecie się grając w moda.

Fabuła w modzie jest prosta, musimy zemścić na pewnym człowieku przez którego znaleźliśmy się na Xen, bez możliwości ucieczki stamtąd. Nie będę zdradzał więcej szczegółów, wszystkiego się dowiecie gdy zagracie w tą jak i w pierwszą część. Mod dzieli się na 3 rozdziały, a każdy z nich jest lepszy i ciekawszy. Sequel jest krótszy od pierwszej części, ukończyłem go zaledwie w 2 godziny, poza tym mamy do dyspozycji mniejszy asortyment broni, zaledwie tylko 5 rodzajów, a konkretnie: rurę, karabin z granatnikiem, shotgun, kuszę z podwójnym zoomem oraz bomby z zapalnikiem czasowym. Gdy używamy rury nasz bohater się męczy i dyszy przez co uderza wolniej oraz zadaje mniejsze obrażenia wrogom. Wielką pochwałą należy się twórcom za stworzenie moda zupełnie bez żadnych błędów, przynajmniej ja się z nimi nie spotkałem. Tekstury oraz modele są ładne i przyjemne dla oka.

Poziom trudności jest mniejszy niż w pierwszej części, gra jest łatwiejsza. Jedynie ostatnia walka może sprawić jakieś problemy ale jest na nią sposób dzięki któremu nie sprawi nam żadnych trudności.

Podsumowując, grało mi się w moda bardzo przyjemnie i bardzo mi się podoba, każdemu kto ukończył pierwszą część, bardzo polecam.

Plusy:
+ Klimat
+ design poziomów
+ fabuła która nie należy do najgorszych
+ tekstury oraz modele
+ soundtrack
+ brak różnorakich błędów, dopracowany do perfekcji

Minusy:
– Brak, lub można się tu przyczepić do małej ilości broni ale dla większości graczy to nie problem

Screenshoty:
Można znaleźć pod tymi adresami: Poke646.com oraz planetphillip.com

Notka od autora:
“Poke646” and its sequel “Poke646: Vendetta” are singleplayer modifications for Valve’s award-winning game “Half-Life”. The Poke646 universe opens a completely new chapter in the Half-Life world by using as little assets from the original game as possible. The result is a continuing set of 2 brand new games, which look and play totally different from your standard Half-Life experience.

Spanning a total playtime of 4-6 hours, the games place the action in many thrilling environments, such as a large variety of Nation City’s districts, an orbital space station, secret Poke646 facilities and even a small Xen asteroid. You’ll fight your way along with all new weapons against a broad range of enemies, including all of Half-Life’s monsters and introducing some new foes. But don’t check your brain at the door, the Poke646 games feature lots of clever puzzles and will make you think just as much as pull the trigger.

Underlining the claim of being total conversions, the team created tons of new assets for the Poke646 games. With more than 1.500 new textures, an arsenal of 8 unique weapons, tons of new models or the exclusive soundtrack with more than 30 minutes playtime, our team really raised the bar for Half-Life singleplayer mods.

  • Tytuł: Poke646: Vendetta
  • Język: Angielski
  • Data publikacji: 22.12.2006
  • Autor: Poke646 Team
  • Strona domowa: zobacz
  • Nazwa Pliku: poke646_vendetta.exe
  • Rozmiar: 72 MB
  • Download: pobierz
  • Ocena: 9/10
Kategoria: HL1: Hit!, HL1: Mody
0

The Last Zombie (EP2)

Autor recenzji: emqi

The Last Zombie to historia Paula. Paula, który szuka Cassandry. Paula, który jest zombie.

Historia w modzie jest bardzo krótka, całość to maksymalnie dwadzieścia minut. Dodatek jest utrzymany w szarej kolorystyce, rodem z filmu noir. To duża zaleta, ponieważ jednak gramy zombie z oczywistych powodów nie mamy HEVa, a więc i latarki, toteż w niektórych miejscach praktycznie nic nie widać.

Fajnie rozwiązano sterowanie bohaterem, gdyż akcję obserwujemy z trzeciej osoby. Co do gameplayu mam jednak kilka zastrzeżeń. Po pierwsze, to chyba jedyna produkcja, w której zombie nie wywołuje negatywnych uczuć (w stylu OMG, to zombie! Gdzie mój łom?). Rozgrywka polega na przejściu liniowej lokacji i rozmowy z NPCami. to najsłabszy element moda – bohater w kółko zadaje takie same pytanie i słyszy taką samą odpowiedż. Voice acting jest okropny, tę samą kwestię takim samym głosem wypowie mieszkaniec, mieszkanka czy civil protector. W dodatku język Goethego ni cholery nie pasuje do klimatu gry!

Fabuła jest szczątkowa, zostawia duże pole do domysłu. Bo koniec końców The Last Zombie to bardziej gra indie niż mod do HL. Orginalna, nietuzinkowa, ignoruje kanon świata HL, używając go jako przykrywkę to opowiedzenia własnej historii – dla tego spotkała się ze średnim przyjęciem przez społeczność modDB – średnia ocen to 6 (ale tylko dlatego, że wystawiłem 7, bo było 5.9 :P). To mod nie dla każdego, ale jeśli tylko uruchomi go gracz kochający takie krótkie historie pełne niedopowiedzeń, uchwyci ten jednorazowy czar – nie zawiedzie się. Dlatego trochę naciąganie daję banner. Mod ma 40 MB i wygodny instalator – czemu by nie dać mu szansy ?

Plusy:
+ oryginalna
+ filtr noir
+ fabuła dająca pole do popisu wyobraźni
+ gramy jako zombie :D

Minusy:
– mogło być lepiej
– nie dla każdego
– voice acting
– ma w nosie prawidła świata HL
– VOICE ACTING !!!


Czytaj dalej »

0

Dark Factory (EP1)

Autor recenzji: emqi

Gdy upatrzyłem sobie Dark Factory, pomyślałem: O, szykuje się kolejny lekki, szybki i niewymagający gruntfest. Jakże paskudnie się myliłem…

Szczerze mówiąc miałem problem z wystawieniem oceny dla tego moda. Moje odczucia były mniej więcej takie – na starcie uderzył mnie niesamowity klimat. Było tak dobrze, że pomyślałem, że jednak miałem fuksa, że będzie to świetny mod w klimatach ala Limbo, w sam raz na 8. Wszędzie ciemno, również na zewnątrz, świetne wrażenie mrocznego poranka, widzimy tylko promienie słoneczne oświetlające górne kondygnacje, podczas, gdy dół był skąpany w mroku. Mocny klimat miały też podziemia budynku, w którym rozpoczęliśmy grę – w sumie dwa zombiaki, jeden headcrab i przeraźliwie opustoszałe, mroczne korytarze. A potem wyszedłem na powierzchnię. I nastąpiła masakra.

Mod jest fatalnie wyważony! Autor puszcza gracza uzbrojonego w pistolet i smg, gdzie każda z tych brobi ma ok. 1/3 maksymalnej amunicji, na paskudnie oskryptowanych „kombinatorów” (po przekroczeniu furtki po prostu cała szóstka materializuję się parę centymetrów od dachu, “w powietrzu”, oczywiście dwóch z shotgunami szybko pojawia się w “nagle” wybuchającej ścianie, a kolejny czai się za kontenerem. Jeszcze ? W windzie są dwa fast zombie, a gdy zjedziesz na dół napotkasz dwa poison zombie i parę poison headcrabów! Po tym wszystkim na pewno nie masz jeszcze nic przeciwko kolejnej grupce na placyku… I nie chodzi mi tu tylko o mikroskopijną ilość apteczek (energii nie ma, raz znalazłem charger na 15 punktów, ale to chyba kolejny “bład w sztuce”). Na normalu ciągle brakowało amunicji, a szarża z łomem, to pewne samobójstwo – po kilku próbach przeszedłem na easy. Z kolei potem raz jest łatwiej, a znów raz trudno. Jak widać na screenach w windach ciała wrogów mają zwyczaj wpadać pod podłogę (!), a podejrzeć to można przez ogromne szczeliny (!). W grze umieszczono też pojazdy – dwie motorówki (w jednym miejscu – nie wiem czemu, mod na 100% nie jest pomyślany pod kątem coopa) i buggy – oba znane z HL2. O ile motorówką nawet popodróżujemy (w zamyśle autora, szczegóły za chwilę), to buggym przejedziemy jakieś góra 100 metrów… Równie dobrze mogłoby go nie być.

W ogóle, cały ten mod jest bez sensu. Fabuła (opis moda na PlanetPhilip) brzmi mniej więcej tak: jesteś Gordonem Freemanem (again), tajna baza, bla bla bla, kombinat, bla, bla, bla, za mało rebeliantów, bla, Gman z **** . Odpalamy jakąś rakietę, zabijamy wrogów, podróżujemy gdzieś, ale nic z tego nie wynika! Poza wymienionym wyżej opisem nie ma bowiem, żadnych informacji w grze, raz pojawił się rebeliant, ale gadał po rusku i nic z tego nie zrozumiałem. Poza nim byli także czterej inni, ale nic nie wnosili do fabuły, a gra pogubiła nawet ich odzywki typu Have a medkit, czy Reload, doctor Freeman, tak, że w czasie walki panuje niezręczna cisza… Czasami trzeba myśleć, co należy zrobić, żeby uruchomić jakiś skrypt. Raz winda, którą miałem pojechać, po zabiciu przybyłych w niej Combine Soldierów, po prostu sobie odjechała… W jednym miejscu musiałem użyć noclipa, żeby dojść dalej (sic!). Gman potrafi się zmaterializować, nagle w jakimś miejscu, ok ON może, ale żeby Combine Elite znali te same triki…? Oprócz badziewnych skryptów, ten mod to “festiwal bugów”: przeźroczyste tekstury i możliwość wyjechania poza planszę (!) – oglądnijcie screeny – nie używałem do ich wykonania noclipa !

W dodatku moda nie ukończyłem, z powodu buga – osłona przycisku (widoczny na przedostatnim screenie) nie otwarła się, wskutek czego nie mogłem przedostać się motorówką dalej (sprawdziłem to noclipem, ale nie chciało mi się szukać komendy na spawnowanie motorówki). Oprócz tego w konsoli następuje czerwona masakra – tak dużej liczby errorów i brakujących materiałów, dźwięków itp. dawno nie widziałem !

Wiele jest jeszcze bugów, które mógłbym opisać i na które ponarzekać, więc przejdę do plusów produkcji, które uzasadniają tą stosunkowo wysoką ocenę końcową, jeśli patrzyć na listę skarg i zażaleń zwłaszcza, że ta zaczęła swoją długością przerastać recenzję niektórych hitów). Oprócz niedoróbek lokacje są ciekawe i bardzo klimatyczne (chociaż część podziemnej bazy to fragment mapy z Black Mesy z innymi propami i teksturami*). Znalazło się też miejsce na podróż w wagonie po szynach, lecz nasz stalowy rumak pełzł tak przeraźliwie wolno, że w pewnym momencie po prostu wyskoczyłem i pobiegłem na nogach, uważając na szyny pod napięciem… Na uwagę zasługuje też niezły soundtrack zespołu (chyba) Paranoia – lecz nie spodoba się on każdemu.

Dark Factory miał ambicję być czymś niezłym – i to jest chyba gwóźdź do jego trumny. Na starcie zapowiadał się nieźle, tym bardziej więc rozczarował w dalszych etapach rozgrywki. Już lepiej by było, gdyby był zwykłym gruntfestem… Brać się za niego tylko podczas totalnej “modowej posuchy”, a i wtedy najlepiej tykać kijem.

Aha, to podobno lepszy z modów tego autora. Jakoś nie mam ochoty na kontakt z tym gorszym…

*Mod ukazał się przed premierą BM, lecz ta część mapy jest tak niesamowicie podobna do tej z BM, więc sam już nie wiem czy to własna praca autora zainspirowana oryginałem, czy jest to wycięte z HL:Source lub z jakiejś mapy z wczesnej wersji BM i własnoręcznie oteksturowane.

Plusy:
+ klimat
+ niezły soundtrack (ale nie dla każdego)
+ działa

Minusy:
– zwalone skrypty
– bugi
– niedoróbki
– bez sensu i fabuły
– gubi zasoby typu dźwięk itp.
– bezsensowne rozwiązania w rozgrywce
– cała reszta
– coś absolutnie nie do wybaczenia: zmarnowany potencjał


Czytaj dalej »

Kategoria: HL2: EP1, HL2: Mody
0

Black Mesa: Surface Tension Uncut (EP2/BMS)

Autor recenzji: emqi

Surface Tension Uncut jest to mod rozszerzający rozdział Surface Tension w modyfikacji roku – Black Mesie. Dokładniej mówiąc nie jest to mod, lecz mappack zastępujący oryginalne mapy ich rozszerzoną wersją, dłuższą i bardziej przypominającą, to co widzieliśmy w pierwszym Half Life. Ukończenie moda to kwestia około 40 minut, następnie wracamy do regularnej rozgrywki. Największą nowością, którą otrzymamy pobierając ten około stumegabajtowy projekt, są wybijające nas na parę metrów w górę “rośliny” z Xen*, znane z pierwszego HL, a z których zrezygnowano w Black Mesie. Pojawiają się raptem w trzech miejscach, ale jest to miły ficzer. Same mapy są świetne, wpasowane w klimat moda i dopieszczone w najmniejszych szczegółach. Autor nie ograniczał się i w paru miejscach spawnuje się tyle Vortigauntów, że na słabszych PC mamy do wyboru albo zejść z detalami (o ile to jeszcze możliwe), albo przez kilka minut walczyć nie tylko z wrogiem, ale i z kilku, kilkunastoma klatkami na sekundę (dodam, że w tych miejscach jest również najbardziej wyśrubowany poziom trudności starć).

Podsumowując – Surface Tension Uncut to sztuka dla sztuki. Trudno nie docenić pracy autora włożonej w ten projekt, jego wizji, którą zrealizował perfekcyjnie, świetnego mappingu, dobrze działających skryptów, ale – czy ktoś tego naprawdę potrzebował ? Wszak i bez tego Black Mesa była świetnym modem. Myślę, że dla tych, którzy chcą sobie BM scustomizować dodając mody takie jak ten lub Black Mesa Hazard Course, by jak najbardziej upodobnić Black Mesę do pierwszego Half Life’a to pozycja obowiązkowa. Dla inych, na przykład tych, którzy zachęceni darmowością Black Mesy po raz pierwszy odwiedzili świat HL w tej właśnie produkcji, mogą potraktować ten mod jako ciekawostkę, nad której instalacją można się zastanowić.

Plusy:
+ dopracowane mapy
+ “skocznie”* jako nowy ficzer
+ Surface Tension na podobieństwo oryginału
+ dla cheaterów – pomaga zdobyć parę osiągnięć ;P

Minusy:
– masowe spawny Vorigauntów dobijają słabsze PeCety
– najtrudniejsze starcia w całym BM (choć dla hardkorów to plus)
– nie każdy tego potrzebuje do szczęścia

Dodatkowe informacje:
Save’y z Black Mesa nie są kompatybilne z modem – teoretycznie będą działać, ale po dojściu do Surface Tension gra się zawiesi. Jeśli chcecie od razu wypróbować nowości, grę na mapie można rozpocząć za pomocą wpisania odpowiedniej komendy w konsoli – szczegóły w pliku READMEFIRST.txt w archiwum z modem.

Dodatkowe materiały:
Pełny zapis przejścia z komentarzem autora dodatku: pod tym linkiem.

*mimo usilnych poszukiwań zarówno na borealis.net.pl jak i na half-life.wikia.com nie znalazłem nazwy tych narośli z Half Life’a, które wybijały gracza w górę – jeśli ktoś zna nazwę, niech ją poda w komentarzu


Czytaj dalej »