Stormfront (EP2)
8.0
Niewielka, ale bardzo ładnie zrealizowana mapka. Wcielamy się w postać Gordona Freemana, którego zadaniem jest dotarcie do tajnego laboratorium Dr.Kleinera. Co ciekawe rozpoczynamy w miejscu z którego od razu widać cel naszej przygody. Jedyny problem polega na tym że jest on umiejscowiony wysoko nad naszą głową, a my znajdujemy się na dnie bardzo głębokiego kanału.
Siłą tej mini-produkcji jest przede wszystkim fantastyczny klimat i dbałość o detale, wydatnie go budujące. Komunikaty służb cywilnych rozbrzmiewające z charakterystycznym pogłosem, rozpaczliwe apele radiowca rebelii o próbę kontaktu, światło słoneczne nad głową kontrastujące z wilgotnymi zakamarkami w dole czy wreszcie odpowiednio dawkowana akcja, której jesteśmy obserwatorami lub uczestnikami. Przez moment zastanawiałem się nawet nad przyznaniem banera, ale ostatecznie doszedłem do wniosku że pewne elementy mogły być jednak dopracowane lepiej. Mam tu na myśli przede wszystkim brak zakończenia oraz błąd dotyczący zapętlonego respawnu przeciwników. Mimo tego gorąco polecam.
Notka od autora:
In this map, the player takes control of Gordon Freeman as he flees from impending Combine forces. The chase takes Gordon into a dank section of City-17’s canals. In this level, I focused on creating high-quality visuals that breathed life into these frigid waterways. The extremely limited time I had to build this level made its construction especially challenging.
Technikalia:
Do uruchomienia dodatku wymagany jest Half-Life 2: Episode Two.
- Tytuł: Stormfront
- Język: Angielski
- Data publikacji: 03.03.2009
- Autor: Casey Smith
- Strona domowa: zobacz
- Nazwa Pliku: smith_canals.zip
- Rozmiar: 4,8 MB
- Download: pobierz
- Ocena: 7/10
Powyższy system oceny odnosi się do MODYFIKACJI, a nie jak to bywa zazwyczaj do treści posta. Korzystaj z niego kiedy już ukończysz dodatek i sam będziesz mógł wystawić odpowiednią notę. Nie oceniaj na podstawie samej recenzji lub screenshotów!
Aby używać tej funkcji musisz być zalogowany.
Jeśli spodobał Ci się ten wpis zapraszam do pozostawienia komentarza lub subskrybcji kanału o najnowszych wpisach w swoim czytniku RSS.

































Tylko nie opowiadanie.
opowiadania w uniwersum HL?
Mhm.
mhmm tak? mhhmm nie? mmhhhmmm umieść opowiadanko w kilku częściach będzie bliżej 200 wpisów ;)
Mało będziesz miał czytelników.
@artek, chciałeś, masz :D
Czerwony pick-up powoli sunął zniszczoną, dziurawą drogą, otoczoną z obu stron przez las. Drzewa migały za oknami, a otoczenie pozornie wyglądało na puste. Można by pomyśleć, że właściwie nic się tutaj nie stało. Jeśli spojrzeć dokładniej, można jednak było od czasu do czasu zobaczyć kręcące się po okolicy stworzenia z Xen. Mimo to, gdyby nie przyglądać się mieszkańcom lasu, można by pomyśleć, że to kolejny, zwykły dzień na Ziemi. Tymczasem przez naszą planetę, zaledwie kilkanaście miesięcy temu, przewinął się największy konflikt w historii. Pomimo tego, że był najkrótszy, zebrał najkrwawsze żniwo ze wszystkich. Wojna Siedmiogodzinna.
- Cholera, Psychol, mówiłeś, że mamy paliwa do pełna, a ono się właśnie skończyło!
- Że jak?! Powinno nam starczyć benzyny do samej Warszawy… Może to przez to, że tak szarżowałeś przy pościgu z APC.
- Może, ale teraz jesteśmy unieruchomieni.
- Chłopaki, uspokójcie się, kawałek dalej jest wioska, na pewno znajdziemy tam jakiś kanister. – wtrąciła się Łuska.
- Racja. Przygotujcie się, za minutę ruszamy.
@Arto
Podziel dalszy ciąg opowiadania na 43 części i mamy 200 wpisów ;)
Nie chce mi się, lololol. Sam tego nie będe odwalał, wy też coś róbcie :P
Cień przeładował swoje M4, niedbale zarzucił je na ramię i na wszelki wypadek odpiął kaburę swojego Colta 1911. Odwrócił się w stronę swojej drużyny – byli doświadczeni i wszyscy w ciągu minuty zdążyli się dokładnie przygotować.
- Dobra, wszyscy gotowi, idziemy.
Niewielka grupka ruszyła brzegiem drogi w kierunku wioski. Po okolicy błądziło kilka stworzeń, ale nie zwracały uwagi na ludzi. Dopóki się do nich nie zbliżyć, nie były agresywne. Zupełnie jak nasze zwierzęta.
Po krótkim spacerze ten mały pochód dotarł na miejsce. Zaczęli przeszukiwać domy i garaże. Większość stała pusta, z zaledwia kilkoma zniszczonymi meblami. Widocznie część mieszkańców się stąd wyniosła. W jednym z garaży znaleźli starego, zardzewiałego Żuka, prawdziwy zabytek. A w rogu stał upragniony kanister.
- Tutaj! Mam kanister, jest prawie pełny. – krzyknął Psychol.
- Dobra robota, zwija-
Wtedy powietrze przeciął przerażający krzyk, wręcz niemożliwy do opisania. Krzyk martwych.
- Jasna cholera, zombiaki! – krzyknął Wilk.
- Psychol, pakuj kanister do plecaka i spadamy stąd, główne drzwi są zablokowane, wychodzimy przez okno!
Jedno z frontowych okien rozsypało się w setki kawałeczków, a przez nie wpadł obdarty ze skóry, kontrolowany przez Xeniańskie zwierze człowiek. Rzucił się w kierunku Cienia, a ten wręcz zamarzł w bezruchu. Patrzył się na nadbiegającego martwego, i nie mógł nic zrobić. Strach go unieruchomił. W kilka sekund zombiak przygwoździł go do podłogi i kiedy już miał zacząć rozdzierać go na części, seria z karabinku pozbawiła go głowy. Łuska miała wyczucie czasu, nie da się temu zaprzeczyć.
- Cień, co ty wyprawiasz?! Nigdy tak nie stanąłeś w środku walki!
- Nie wiem, nie mogłem się ruszyć… Ale nie mamy teraz czasu, uciekamy przez okno, zanim zombiaki wywalą drzwi!
Pierwszy zareagował Wilk i sprawnym skokiem wypadł przez okno, przeturlał się i wystrzelił z granatnika w kierunku grupki martwych. Walczących zasypał desz krwi i urwanych członków
Dalej oddział kolejno wyskakiwał i rzucili się do ucieczki. Ostrzeliwując pościg, dotarli do pick-upa i Psychol zaczął napełniać bak.
- Dobra, gotowe, wsiadajcie i spadamy stąd, go go go!
Cień wskoczył za kierownicę, odpalił wóz i wrzucił ręczny. Wprowadził go w poślizg, jakimś cudem zmusił to wielkie bydle do obrotu o 180 stopni i ruszył z piskiem opon. Po chwili zmasakrowana ręka, wyciągnięta przez okno, zaczęła sięgać do jego gardła. Błyskawicznym ruchem wyjął swojego Colta i wpakował cały magazynek w głowę tego ścierwa. Miał dobre przeczucie aby odpiąć kaburę. W każdym razie byli już bezpieczni. Stosunkowo bezpieczni.
Tym razem paliwa starczyło do Warszawy, a raczej do miejsca kilka kilometrów pod nią, czyli bazy polskiej rebelii.
Podczas wchodzenia do bazy trzeba było przejść przez pokój wypełniony kamerami i skanerami, a później obok wartownika. Kiedy oddział przechodził obok niego, ten zaczął coś mruczeć, że dziewczyna w elitarnym oddziale to jakieś żarty. Łuska do spokojnych nie należała, więc dalszy rozwój sytuacji można było łatwo przewidzieć. Z całej siły przyłożyła mu z liścia.
Wartownik już miał się odwinąć, ale po chwili patrzył już w zimną lufę Colta 1911.
- Jak ją dotkniesz, to twój mózg będą zeskrobywać ze ściany do jutra.
Strażnik odsunął się i zdenerwowany odszedł do stolika i wziął kubek z kawą.
- Cholerni żołnierze A.R.A.M., myślą że mogą się tu rządzić, sku**iele…
W tym momencie kubek z kawą rozprysnął się, a w jego rękach zostało tylko ucho.
- Słyszałem ten komentarz, dupku! – warknął Cień, trzymając w ręku dymiącego Colta.
Przeszli dalej, w głąb bazy, na spotkanie z pułkownikiem.
- Ah, trzynastka. Jesteście. Jak się powiodła wasza misja? – powiedział pułkownik.
- Lykan, do cholery jasnej, dlaczego nam nie powiedziałeś że ta fabryka produkuje jakieś pier**lone miniatomówki? Jeden błąd i całe województwo poszło by z dymem! – zaczął się wydzierać Cień.
- Cóż, mam do was zaufanie. Jesteście moim najlepszym oddziałem, a wiedząc, jak bardzo nie lubisz broni atomowej, nie mogłem ryzykować że odmówicie.
- Czyli nasze życie nie jest wystarczająco ważne?
- Tego nie powiedziałem. Jutro dostaniecie kolejną misję, możecie się rozejść do kwater.
- Tak jest, pułkowniku. – odparł z nieukrywaną złością Cień.
Wyszli z pokoju i skierowali się w stronę wschodniego skrzydła bazy, gdzie mieli swoje pokoje.
- Do zobaczenia jutro, drużyno. – rzucił Cień i skierował się w swoją stronę.
Otworzył drzwi i wszedł do środka. Wszytko leżało tak, jak to zostawił trzy dni temu. Czyli większość rzeczy byla rozrzucona po całym pomieszczeniu. Zdjął plecak, rozładował swoje M4 i położył na półce. Położył się na łóżku, i zaczął rozmyślać.
- Tym razem nam się udało, ale jak długo będziemy potrafili uciekać…? – wyszeptał.
@Arto
calkiem niezle :) czekam na dalsze odcinki…
@grinder74
Miło słyszeć :>
- Pobudka, śpiochu!
Cień powoli otworzył oczy i z wyraźnie niewesołą miną rozejrzał się po pokoju. Tuż przed nim stał Wilk. Zdecydowanie nie był to widok który chciał zobaczyć jako pierwszy po obudzeniu. Przy okazji, miał ochotę zabić go za to, że tak wcześnie do niego przyszedł. W drzwiach, opierając się o framugę, stała Łuska. Tak, to był zdecydowanie przyjemniejszy widok.
- Wilk, po**bało cię? Dopiero szósta rano…
- Zapomniałeś, że musimy jeszcze zgłosić się na ćwiczenia i przygotować się do misji. No i ponoć mają nam dzisiaj rozdać nowy sprzęt.
- Cholerny Lykan… Zawsze przygotuje mi ćwiczenia wczesnym rankiem.
Wilk i Łuska wyszli na zewnątrz, zapewne poszli obudzić Psychola. Cień wstał z łóżka i zaczął wkładać mundur.
Spojrzał na zegarek – 6.05, a ćwiczenia zaczynały się o 6.40. Miał jeszcze sporo czasu. Postanowił wyczyścić swój karabin, bo ostatnio ostro go traktował, a nikt nie lubi kiedy broń zacina się w środku starcia.
Ciekawe, co to za nowy sprzęt mamy niby dostać. – pomyślał – Lykan nigdy nam nie przydzielał nowego wyposażenia.
Skończył czyścić swoje M4 i sprawdził czy wszystkie mechanizmy działają jak należy. Zwrócił uwagę na godzinę – była 6.30. Założył kamizelkę kuloodporną, przypiął kaburę pistoletu do pasa, zarzucił karabin na ramię i wyszedł na korytarz poszukać swojego oddziału.
Idąc korytarzem rozmarzył się, że po zakończeniu wojny, choć na razie się na to nie zapowiadało, dostanie jakieś porządne wynagrodzenie za służbę w A.R.A.M. i kupi sobie duży, luksusowy dom i szybki samochód. Last but not least, zaczął marzyć o Łusce. Z tego błogiego stanu wyrwały go krzyki dochodzące z dalszej części korytarza.
- To nie moja wina, że nie trafiłeś do A.R.A.M. Sam sobie prze**bałeś kartotekę ćpaniem!
Za rogiem zobaczył Wilka trzymającego jakiegoś żołnierza za kamizelkę, obaj byli zdenerwowani i kłucili się.
- Hej, panowie, uspokójcie się, zanim dojdzie do rękoczynów. – powiedział Cień.
- To nie ja, do cholery jasnej, zacząłem tą dyskusję. – warknął Wilk i puścił nieznanego Cieniowi faceta.
Po krótkiej wymianie spojrzeń, mając na uwadze obecność żołnierza wyższego rangą, obaj rozeszli się w swoje strony.
- Kto to był?
- Stary znajomy… obwinia mnie, że ja dostałem się do A.R.A.M., a on nie. Nie dopuścili go, bo kiedyś przyłapano go jak ćpał jakieś narkotyki.
- Rozumiem, nie będe się wtrącał w twoje sprawy.
Dołączyli do reszty oddziału i wyruszyli w stronę poligonu na ćwiczenia.
Standardowe treningi A.R.A.M. niczym się nie wyróżniały – trzy kółka, dwa razy przebiec tor przeszkód i strzelnica. Ale dzisiaj miały dojść testy nowego wyposażenia.
Po zakończeniu standardowych ćwiczeń, trafili do czekającego już na nich Lykana.
- A więc dzisiaj dostaniecie nowy sprzęt. Cień – ty dostaniesz celownik optyczny ACOG z funkcją noktowizora. Wilk, ty dostaniesz zestaw prototypowych granatów pulsacyjnych. Psychol, ty dostaniesz podręczny radar, potrafi wykryć nawet Huntery. A dla ciebie, Łuska, mamy specjalną amunicję dalekosiężną. A zamiast tej starej kupy złomu dostaniecie Honkera.
- Świetnie, w końcu jakiś porządny wóz. – odparł Cień.
- Przejdźmy teraz do waszego nowego zadania. Waszym celem jest zinfiltrować bazę Kombinatu na wschód od Warszawy – zgrać dane z komputerów, podłożyć ładunki C4, ewakuować się i wysadzić budynek.
- Tak jest, pułkowniku.
- A teraz idźcie przetestować nowy sprzęt, za 4 godziny wyruszacie na misję.
@Arto
Z tych dwóch fragmentów byłoby z dziesięć postów;) Mam dwa pytanka czy piszesz to na bieżąco, czy już masz napisaną całość i czy od początku opowiadanko osadzone było w uniwersum HL? Generalnie bardzo fajne.
1.Mam napisane 6 takich części, ale na tym się nie kończy, fabułę mam już obmyśloną do samego końca, jeszcze conajmniej dwa razy tyle napiszę.
2. Tak, od początku było osadzone w uniwersum HL.
Nadchodzi kolejne :P
Pod maską honkera terkotał czterocylindrowy silnik. Zgrzytnęły hamulce i wóz momentalnie się zatrzymał. W odległości kilkuset metrów było widać spory obiekt wojskowy.
- Wysiadamy, dalej musimy się skradać.
Wszyscy nasuneli na oczy noktowizory, przejęte z magazynów rozbitego Wojska Polskiego. Cień zdjął z ramienia swoje M4, przykręcił tłumik, włączył kolimator i przeładował. Skradali się przez łąkę, trzymali się nisko i starali się nie hałasować. Po kilku minutach czołgania się wśród trawy, dotarli tuż obok bocznego wejścia do bazy.
Dwóch strażników.
Cień nakierował kropkę celownika na głowę jednego z nich. Rozległo się ciche puknięcie, a zaraz po nim kolejne – drugim strzelcem była Łuska. Podnieśli się z trawy i szybko podbiegli do wejścia.
- Dobra, teraz się rozdzielamy. Ja i Wilk zgramy dane z komputerów. Łuska, weźmiesz Psychola i podłożycie ładunki. – wyszeptał Cień.
- Jasne. – odpowiedziała.
Cień i Wilk skradali się korytarzami pokrytymi zimną, kombinacką stalą. Po drodze do komputera nie napotkali większych problemów – zdjęli kilku żołnierzy, ale nikt ich nie zauważył.
Weszli do pomieszczenia z głównym komputerem, Wilk podszedł do niego, wyjął z plecaka laptopa i zaczął rozpracowywać system.
- Wilk, ktoś tu idzie. Ile czasu potrzebujesz?
- Jakieś 5 minut.
- Rozczaruję cię, ale nie mamy tyle czasu.
- Więc zrób coś – odpowiedział mu Wilk, nawet nie odwracając oczu od laptopa.
Rozległo się pukanie do metalowych drzwi.
- John, twoja zmiana już się skończyła, otwieraj.
Cień wyjął zza paska amerykański battle knife, i próbował udawać brzmienie głosu żołnierza kombinatu.
- Jasne, już ci otwieram…
Otworzył drzwi tak, żeby wchodzący żołnierz nie mógł go zobaczyć, a kiedy ten wszedł, wbił nóż w przestrzeń pomiędzy kevlarowym pancerzem, a maską.
Żołnierz cicho zachrypiał, a z jego gardła tryskała fontanna krwi, przy okazji nieźle ochlapując Cienia. Pchnięcie battle knife’em w tchawicę oznaczało prawie natychmiastową i – co najważniejsze – cichą śmierć.
- No cóż, nie to miałem na myśli… ale działa – powiedział Wilk.
- Cień, Wilk, mamy kłopoty, wykryli nas przy podkładaniu ostatniego ładunku, jesteśmy przygnieceni ogniem! – Łuska krzyczała przez krótkofalówkę. – Jak nie przyjdziecie nam szybko na pomoc, to nas tu poszatkują!
- Dobra, będziemy jak najszybciej jak się da.
Lokacja ostatniego ładunku była dość niedaleka, więc mogli szybko się tam dostać. Tym bardziej, że już się nie skradali – jeśli wykryli Psychola i Łuskę, nie miało to już sensu. Na korytarzu ostrzelali kilku żołnierzy i dotarli na pozycję reszty drużyny.
- Wilk, granat plazmowy na pozycję kaemu, tuż po tym wchodzimy i wykańczamy niedobitków.
- Się robi!
Błyskawicznie załadował granatnik, wycelował i wypalił. Granaty plazmowe były jeszcze głośniejsze od konwecjonalnych, i jeszcze bardziej mordercze. Obsługa kaemu i kilku pobliskich żołnierzy zostali zdematerializowani. Na pole bitwy wpadli Cień i Wilk – mieli przewagę – zaskoczyli wroga, a na dodatek atakowali od tyłu, więc kilku pozostałych żołnierzy było oszołomionych i szybko zostali zneutralizowani.
- Łuska, Psychol, wyskakujcie stąd i spadamy, I TO SZYBKO, RUCHY!
Rzucili się do ucieczki korytarzem prowadzącym na zewnątrz. Kiedy biegli do terenówki, Cień dostał w plecy i upadł na ziemię.
Pocisk znacznego kalibru przebił się przez kamizelkę i utknął w brzuchu rebelianta.
- Cholera, Cień! – krzyknęła Łuska i pomogła mu wstać.
Na tylnej kanapie terenówki, trzęsącej się nie wybojach, poczuł jak odpływają z niego wszystkie siły, zaczął tracić czucie w kończynach.
Umierał.
PS. Zapomniałem o jednym błędzie… Granaty są PULSACYJNE, nie plazmowe.
No brawo Arto, miło się czyta takie rzeczy, nie poprzestawaj:). Od dawna piszesz ?
Momentami miałem zabawne skojarzenia:) np:
“Wszyscy nasuneli na oczy noktowizory, przejęte z magazynów rozbitego Wojska Polskiego”- rzeczywiście bardzo popuściłeś wodzy fantazji:).
“A zamiast tej starej kupy złomu dostaniecie Honkera.”
Długo raczej nie piszę, zaledwie kilka miesięcy, ze względu na szkołę ze sporymi przerwami. No ale idą wakacje, będe miał więcej czasu. Dzisiaj nawet założyłem bloga, aby mieć to gdzie publikować – wygodniejsze to niż forum hc.pl czy choćby te komentarze. Póki co na blogu tylko pierwszy fragment, a sam blog jeszcze jest niedpracowany – ale już niedługo dojdzie header i kolejne wpisy. Gdyby ktoś był ciekawy – http://www.arto013.wordpress.com
A wy tu dalej spamujecie? :P
Fajne opowiadanie.
Jak widzę ile komentarzy napisaliśmy w tym miejscu (oraz przy okazji innych recnzji) to troche mnie to dziwi i zdumiewa, ponieważ w okresach zimowych wyglądało to zgoła odmienię tyczy się to także recenzji. Dziwne wydaje mi sie to gdyż to w zimie raczej więcej czasu spędza się przy kompie, ale za to z drugiej stronydzień jest krótszy, więc co nie którzy po powrocie ze szkoły czy z pracy nie mieli zbyt dużo czasu na oddawanie się swojej rozrywce, więc w sumie jak to jest, panowie????.
Może Grinder w dziale “Publicystyka & News” założy nowy temat np: ” Czy wolimy grac (siedzieć przed kompem) w lecie czy w zimie?” coś w tym rodzaju:)). Bo jak widzę jakoś to się przekłada na aktywność na Blogu.
Tak się chwilę zastanowiłem i wyszło mi, że bez względu na porę roku, gram praktycznie tylko w soboty między 8.30 a 10.30-obowiązki przede wszystkim :(
@ihtius
Nie, po prostu popularność bloga wzrasta, a jak długo nikt nic nie pisze, to staram się podsycać kontrowersyjnymi opinami :D. Thirder często daje się nabrać.
A co do grania, to ja tam gram 24/7 z przerwami na szkołę, taki ze mnie no life, HA! No dobra, czasami też śpię.
@Dabu
To się nieźle ustawiłeś;)
No jasne, to mój nikczemny plan.
Jakby ktoś nadal chciał czytać moje opowiadanie, to na blog właśnie wrzuciłem czwartą część.
http://arto013.wordpress.com/2009/06/21/czwarta-czesc/
Ja tam chętnie poczytam.
200 się zbliża ]:->
Ale wiecie, że my staramy się dojść do 1000? :D
@ Dabu
Tylko? Trochę to mało ambitne.
No dobra, może być 10 000.
Niech stracę…będę 178 wpisem ;)
Straciłeś wszystko.
@Dabu
Co takiego stracił jeszcze do 200 komentarza daleko (ale komu by się chciało do 200 komentarze bezsensowne pisać) (Ja bym mógł jakieś bzdury popisać tylko nie wiem czy to ma jakiś sens jeszcze w tym StormFroncie)
Wie ktoś może czy warto zagrać w serie Call Of Duty (nie chodzi Mi tutaj o Modern Warfare) , BattleField (nie chodzi Mi o BattleField 2142) , Medal Of Honor – Airborne , Soldier Of Fortune , Return To Castle Wolfenstein , Wolfenstein – Enemy Territory , Delta Force , Operation Flashpoint . Aha kiedyś jeszcze grałem w BattleField – Vietnam ale to był mój (jeden z pierwszych FPS’ów w które grałem) ???
proszę o w miarę szybką odpowiedź :)
Zapomniałbym o tym że do tytułów w komentarzu sto-osiemdziesiątym -pierwszym nie dodałem następujących :
- The Mark
- Rajd Na Berlin (World War II)
- World War Zero – (Iron Storm) (Ruch Oporu)
- i przypadkowo przypomniało Mi się [Iron Storm] (inna gra)
@Thirder
jesli chcialbys sie zmierzyc z ciekawa (fabularnie) i wymagajaca
(stopien trudnosci) gra wojenna to polecam Vietcong oraz
dodatek Vietcong: Fist Alpha
@grinder74
dzięki a tamte tytuły są czegoś warte ?
@grinder74
pewnie lepsze i to bardzo od Tunnel Rats
Call Of Duty 1 i 2 – podobaly mi sie, BattleField 2 jak najbardziej,
Soldier Of Fortune – troche leciwe ale chyba moze sie podobac
do tej pory (dosc krwawa pozycja), Return To Castle Wolfenstein
- koniecznie, Operation Flashpoint bardzo dobre, ale glownie dla
“realistow”, Iron Storm warta uwagi
nie polecam: – The Mark, Rajd Na Berlin (World War II) oraz
innych tego typu gierek na silniku Chrome, szkoda czasu
w reszte nie gralem, wiec trudno mi sie wypowiadac…
@grinder74
Co tam mam czas to mogę zagrać i nawet w kiepskie gierki ale wolę zacząć od najlepszych :)
Tak i znów przypomniała Mi się kolejna seria tytułów ( i znów dodaje do komentarza sto-osiemdziesiątego-pierwszego) (chodzi dokładnie o) :
- seria Mortyr
Zauważyłem też że gra Rajd na Berlin: Cień Stalingradu (Battlestrike – Force of Resistance 2) wyraźnie podrabia okładkę Call Of Duty .
pamietam ze pierwsza czesc Mortyra podobala mi sie,
ale nastepne juz niespecjalnie: mialy wysokie wymagania
sprzetowe i nudna rozgrywke…
chyba się nie obrazisz Grinder ale znów przypomniała Mi się następna seria gier (o podobnej tematyce WWII) a mianowicie (Brothers In Arms) :)
co do BiA to gralem tylko w demo jedynki – wygladalo bardzo dobrze
@grinder
dzięki będę to teraz musiał wszystko wstępnie sprawdzić :)
A i jeszcze mam parę tytułów , które Mi się przypomniały :
- seria Joint Operations
- seria America’s Army
seria Joint Operations / seria America’s Army
z tego co mi wiadomo to tylko MP, ale oba tytulu maja swoja marke
Jeszcze jeden tytuł Mi się przypomniał (Red Orchestra)
Thirder ostro wziął się za realizacje celu 200 komentarzy z taka zaciętością jakby co najmniej był Tuchaczewskim i chciał sztormować Warszawę:))).
@Ihtiusok a.k.a. Ihtius
nawet nie , tylko tak wyszło a miałem się konkretnie czegoś zapytać Grindera (nadal tak jest obecnie) :)
@Ihtiusok a.k.a. Ihtius
przepraszam bardzo kto to jest Tuchaczewski bo Ja nie z tego pokolenia ;)