HL2: Mappacki

0

Black Mesa: Surface Tension Uncut (EP2/BMS)

Autor recenzji: emqi

Surface Tension Uncut jest to mod rozszerzający rozdział Surface Tension w modyfikacji roku – Black Mesie. Dokładniej mówiąc nie jest to mod, lecz mappack zastępujący oryginalne mapy ich rozszerzoną wersją, dłuższą i bardziej przypominającą, to co widzieliśmy w pierwszym Half Life. Ukończenie moda to kwestia około 40 minut, następnie wracamy do regularnej rozgrywki. Największą nowością, którą otrzymamy pobierając ten około stumegabajtowy projekt, są wybijające nas na parę metrów w górę “rośliny” z Xen*, znane z pierwszego HL, a z których zrezygnowano w Black Mesie. Pojawiają się raptem w trzech miejscach, ale jest to miły ficzer. Same mapy są świetne, wpasowane w klimat moda i dopieszczone w najmniejszych szczegółach. Autor nie ograniczał się i w paru miejscach spawnuje się tyle Vortigauntów, że na słabszych PC mamy do wyboru albo zejść z detalami (o ile to jeszcze możliwe), albo przez kilka minut walczyć nie tylko z wrogiem, ale i z kilku, kilkunastoma klatkami na sekundę (dodam, że w tych miejscach jest również najbardziej wyśrubowany poziom trudności starć).

Podsumowując – Surface Tension Uncut to sztuka dla sztuki. Trudno nie docenić pracy autora włożonej w ten projekt, jego wizji, którą zrealizował perfekcyjnie, świetnego mappingu, dobrze działających skryptów, ale – czy ktoś tego naprawdę potrzebował ? Wszak i bez tego Black Mesa była świetnym modem. Myślę, że dla tych, którzy chcą sobie BM scustomizować dodając mody takie jak ten lub Black Mesa Hazard Course, by jak najbardziej upodobnić Black Mesę do pierwszego Half Life’a to pozycja obowiązkowa. Dla inych, na przykład tych, którzy zachęceni darmowością Black Mesy po raz pierwszy odwiedzili świat HL w tej właśnie produkcji, mogą potraktować ten mod jako ciekawostkę, nad której instalacją można się zastanowić.

Plusy:
+ dopracowane mapy
+ “skocznie”* jako nowy ficzer
+ Surface Tension na podobieństwo oryginału
+ dla cheaterów – pomaga zdobyć parę osiągnięć ;P

Minusy:
– masowe spawny Vorigauntów dobijają słabsze PeCety
– najtrudniejsze starcia w całym BM (choć dla hardkorów to plus)
– nie każdy tego potrzebuje do szczęścia

Dodatkowe informacje:
Save’y z Black Mesa nie są kompatybilne z modem – teoretycznie będą działać, ale po dojściu do Surface Tension gra się zawiesi. Jeśli chcecie od razu wypróbować nowości, grę na mapie można rozpocząć za pomocą wpisania odpowiedniej komendy w konsoli – szczegóły w pliku READMEFIRST.txt w archiwum z modem.

Dodatkowe materiały:
Pełny zapis przejścia z komentarzem autora dodatku: pod tym linkiem.

*mimo usilnych poszukiwań zarówno na borealis.net.pl jak i na half-life.wikia.com nie znalazłem nazwy tych narośli z Half Life’a, które wybijały gracza w górę – jeśli ktoś zna nazwę, niech ją poda w komentarzu

(more…)

0

ElevatorVille (EP2)

Autor recenzji: Kondiash
Bardzo dobrze, że po odpaleniu ElevatorVille w menu głównym załącza się przyjemna, relaksująca muzyka. Za chwile bowiem będziemy się męczyć i frustrować przy nieprzemyślanych zagadkach, brzydzić się kanciastymi wnętrzami, nudzić się podczas jazdy windą. Ok, przyznaję, może troszkę za bardzo dramatyzuję, ale niestety żadna z zaprezentowanych tu sześciu mapek nie zrobi na was większego wrażenia. Za jednym wyjątkiem nie znajdziemy w tym mappacku nic odkrywczego. Przejdźmy więc do rzeczy.

AM i safe now (Tony DeBlasio)
Akcja rozgrywa się tu na rekordowo niewielkiej powierzchni. Start jest dosyć ostry, bo zaczyna się od uderzenia promienia wprost od Stridera w naszym kierunku. Ratujemy się ucieczką. Ale gdzie, ale dokąd i co mam robić? Może te drzwi? Może te drugie? Uff… na szczęście były otwarte. Niesamowite emocje towarzyszyły mi w poszukiwaniu właściwych drzwi, ginąc przy tym już dwa razy. Dalej musimy biegać w tę i we w tę otwierając bramy, blokując się na windzie, wczytując save’a i zablokować się ponownie. No szału idzie dostać, do tego jeszcze to trzynożne łażące bydle. Chwała Bogu, zdobyłem rakietnicę i posłałem skubańca do piachu. Design mapki jest poprawny, nie wyróżnia się czymś szczególnym, niemniej nic nie kłuje w oczy. Niestety sama rozgrywka jest mocno frustrująca, choć ostatnia zagadka zrobiona jest sensownie.

Ocena: 4/10

Ascension (Miigga)
Mapka od znanego nam Miiggi (Aether) jest podobna klimatem do jego poprzednich dzieł. Z taką różnicą, że w Ascension atmosfera bardziej przytłacza i dodaje niepokoju. Jeszcze w połączeniu z muzyką… po prostu miód. Przyznam, że po ciele przechodziły mi przyjemne ciarki. Wygląd jak dla mnie perfekcyjny. Na początku ciemno, ciasno, duszno, ale na swój sposób urokliwie. Na koniec ukazuje się przepiękne, spowite zachodem słońca miasto. Gameplayowo nie gorzej. Zagadki są przemyślane, trzeba troszkę wysilić mózgownicę, aby przejść dalej. Szkoda, że tak schematycznie wszystko funkcjonuje (zagadka, winda, zagadka, winda…), zero zaskoczenia. Końcowa bitwa nie należy do wymagających. Gdyby była troszkę trudniejsza, może i by czas gry się wydłużył, bo tutaj jest on strasznie krótki.

Ocena: 8/10

Crence (R. Trawick)
Chyba najkrótsza z całego zestawu. Crence jest bliźniaczo podobny do wyżej wymienionego Ascension. Mamy tu ten sam schemat (zagadka, winda), jednak tu łamigłówki są mniej wyszukane. Wygląd jak najbardziej w porządku, lecz nic ponadto. Korytarze same w sobie są spoko, ale można było pokusić się o większą liczbę detali. Chciałbym napisać coś więcej tylko nie wiem o czym, tak szybko mapka się kończy. Jak się postaracie to 2 minuty i będzie po sprawie.

Ocena: 4/10

Counter-Shaft (Tobias Janderå)
Ta mapa wprawiła mnie w największe osłupienie, koniec jest tu prawdziwym zaskoczeniem. Po kolei jednak. Zaczynamy wędrówkę, szukamy broni, odpalamy windę i jedziemy z koksem. Wychodzimy na powierzchnię, syf jakich mało, walka każdy na każdego. Jakoś udaje się nam wydostać z tego bagna. Docieramy do kolejnej windy, wychodzimy i nagle dostajemy z kolby. Na to wskazywały dźwięki, Kombinatu w pobliżu jednak nie widziałem. Dziwne… chodźmy więc dalej. Jest i G-Man, zapada się podłoga, walczymy z zombie i nagle ni stąd ni zowąd wyskakuje koleżka z walizką i kończy zabawę. Ehm, what da fuck? Pominę fakt, że dwa pomieszczenia wcześniej autor zaserwował nam pomarańczowe tekstury, ale żeby tak bezczelnie przerywać grę? Autor chyba nie wyrobił się z czasem, innego tłumaczenia nie przyjmę. Zagadki niestety polegają na szukaniu bardzo małych przedmiotów i przynoszeniu ich w wyznaczone miejsce. Wygląd zaś jest mocno nierówny. Podziemia prezentują się przyzwoicie, ale na zewnątrz za to dramat. Skały płaskie jak deska, układają się w równy kwadrat. Jak na razie najsłabsze ogniwo ElevatorVille.

Ocena: 3/10

Elevator Action (Luciano Gallo a.k.a. Gambini)
Design i nowe tekstury. To z Elevator Action zapamiętamy na sto procent. Początek należy do ciekawych. Z pozoru proste polecenie komplikuje się po awarii windy, a gdy chcemy ją naprawić, wpadamy po uszy. Następnie wykonujemy szereg czynności, aby wydostać się z pułapki. Przy okazji rozwalamy paru gości z Kombinatu i kilka żywych trupów. Spodobała mi się konwencja, autor pokazuje swój dystans rzucając parę razy śmieszne, ale treściwe i oczywiste komentarze. Także wciśnięcie ogromnego guzika zamiast przerzucanie wajch zaliczam na plus. Design jest porażający. Wszystko na swoim miejscu, oświetlenie bardzo dobre, obślizgłe tekstury ścian genialne. Co prawda niektóre, zwłaszcza te nowe, są za bardzo rozciągnięte, ale już się nie czepiam. Najjaśniejszy punkt programu ;)

Ocena: 9/10

Mega-Mini (the megaMini Dev Team)
Dziwna mapa, na początku sprawia wrażenie straszącej, by szybko zmienić kierunek o 180 stopni i wrzucić nas do kotła z grami platformowymi. Naprawdę, skakanie po niewidzialnych schodkach, rzucanie piłką, taniec na linie, unikanie zgniatarki. Wszystko tu znajdziecie. Z kolei pod koniec dostajemy ostrą naparzankę, z wysokim poziomem trudności rzecz jasna. Ale to za sprawą rzucenia się na nas prawdziwych tabunów wojsk Kombinatu. Doprawdy nie wiem, czy taki rozrzut gatunkowy w jednej mapie był zaplanowany czy też nie. Wyszedł całkiem nieźle, zaś po “zaliczeniu” wczytywania uraczy nas oszałamiający widok przeogromnej rezydencji. Gdyby tak tylko cała mapka wyglądała…

Ocena: 6/10

ElevatorVille ma charakter 50/50. Już wyjaśniam: dokładnie połowa to mapki przyzwoite, ładnie zaprojektowane i nowatorskie. Druga połowa to brzydkie, nieprzemyślane i frustrujące twory, które nikomu nie są potrzebne. Mimo to polecam pobrać ten pakiet. Martwi mnie jeszcze jedna sprawa. Coraz krótsze są te “Ville”.

Dodatkowe informacje:
Screeny kolejno: Am i safe now (01-08), Ascension (09-16), Counter Shaft (17-24), Crence (25-28), Elevator Action (29-40), Mega-Mini (41-46)

(more…)

Kategoria: HL2: EP2, HL2: Mappacki
0

HalloweenVille (EP2)

Autor recenzji: Kondiash

Kolejny konkurs mapperski na PlanetPhillip dobiegł końca. Tematem przewodnim miało być straszenie. Chętni mieli początkowo tylko miesiąc na wykonanie i zgłoszenie swojego udziału, ale termin ten został wydłużony. I zapewne mamy dzięki temu aż pięć mapek do oceny. Najpierw każda z osobna, a na koniec ocena całości.

All Hallow’s Isle
Mapka z otwartym światem, można tak powiedzieć. Lądujemy na nieznanej wyspie, którą to możemy zwiedzić w dowolny sposób. Naszym celem jest dotarcie do butelki. Od tego zależy nasze życie. Ogólnie rzecz biorąc nic ciekawego się tu nie dzieje, nic nie straszy. Wyraźnie za to widać, że autor miał pomysł, ale chyba nie potrafił go dobrze rozwinąć. Otóż na początku byłem totalnie zdziwiony gdy otrzymywałem ciosy znikąd. Jak się okazało biły mnie niewidzialne zombie ze świecącymi oczkami. Ciekawie to wyszło, ale już headcraby “przyspawane” do krzeseł są raczej przejawem braku inwencji twórczej. Tym bardziej, że sposób zakończenia przygody jest… dziwny. Przyznam, że się roześmiałem. Mapka broni się wyglądem, woda prezentuje się przecudnie, efekt trucizny również dobrze. Szkoda tylko, że nic nie jest w stanie nas tu przestraszyć, a takie było główne założenie tego konkursu.

Ocena: 4/10

Asylum
Po odpaleniu “Asyluma”, pierwsze co mi się rzuciło w oczy to zmodyfikowany połysk wszystkich metalowych przedmiotów. Wprawdzie trochę groteskowo to wygląda, ale nie przeszkadzało mi zbytnio w przechodzeniu mapki. Od samego początku czuć klimat. Zdecydowanie przypomina to Nightmare House 2, bo również zwiedzamy szpital. A czyż nie najlepszym miejscem na osadzenie akcji jest właśnie szpital? Oczywiście, jest on troszkę wyeksploatowany w modach, ale nie ma co narzekać. I tak ruszamy ciemnymi korytarzami, napotykamy parę łamigłówek, zaś pod koniec musimy wykazać się zdolnościami akrobatycznymi. Jedyne czego mi zabrakło to elementy straszące. Raptem jeden taki moment, mało. Klimacik jest, odhaczone, ale na fotelu raczej nie podskoczymy. Niemniej jako całokształt – całkiem udane.

Ocena: 6/10

Cabin Fever
Nie ma to jak obudzić się przed kominkiem i nie pamiętać jak się tu znalazło. Autor podpowiada nam, że potrzebujemy latarki. Ale co tam, drzwi otwarte, spróbuje wyjść. No i mnie cofnęło. Przyznam, że przeszły mnie ciarki. Cały dom prezentuje się strasznie, utrzymany jest klimat nawiedzonych rezydencji. Gdy już doczłapiemy się do latarki (nie, nie lampy), zaraz po jej podniesieniu zobaczymy wiszącego trupa. Znowu lekki skok ciśnienia, ale… to jeszcze nie to. Zakończenie z kolei może i jest straszne, lecz zrobione na “odwal się”. Gra nie kończy się, a zombie nas tłuką póki nie utłuką. Pomieszczenia, które zwiedzamy, wyglądają niestety słabo, zbyt kanciasto. Brakowało takiego wykończenia, wygładzenia. Światło latarki niewiele daje i na szczęście za dużo nie zobaczymy, niemniej szkoda, że tak krótko i tak słabo, choć na razie najstraszniej.

Ocena: 4/10

Dark Bad
Bo liczy się pomysł. Tyle mogę wywnioskować po przejściu tej mapki. Mapki, bo krótka, ale jej urok i tajemniczość wciąż pozostają mi w głowie. Już pierwsze pomieszczenie wskazuje na to, że to będzie “jakoś wyglądać”. I faktycznie, wygląda nawet lepiej. Momentami co prawda za ciemno, po omacku jednak zawsze uda się gdzieś dojść. Motywem przewodnim przedstawionej tu historii jest facet. Facet, który momentami może przyprawić o zawał. Przechadza się tu i tam, a kontakt z nim powoduje natychmiastową śmierć. Dlatego trzeba dużo kombinować, być szybkim. Tego wymaga od nas “Dark Bad” – walki żeby przetrwać. Wskazówki na ścianach tylko pompują adrenalinę. Świetnie zostało to wszystko zrealizowane, mapka zdecydowanie trudna. I choć typowego straszenia tu nie ma, urzekła mnie swoim nowatorstwem. Tego jeszcze nie grali.

Ocena: 8/10

Missing Person
Jedyna produkcja, która posiada jakieś intro. Od razu robi się niepokojąco. W górach bowiem giną ludzie, a my po prostu jedziemy to sprawdzić. Podróż pojazdem kończy się szybko, dalej ruszamy na piechotę. I naszym oczom ukazuje się gęsty, zamglony las. Nie pozostaje nam nic innego jak wejść pomiędzy drzewa. Gdzieś na skraju pola widzenia ktoś biega, wszędzie słychać niepokojące dźwięki i nagle… wielka zakrwawiona twarz pojawia się przed nosem. Podskoczyłem, chwilkę odsapnąłem. Typowy straszak, ale to właśnie one są najbardziej skuteczne. I gwarantuję wam, że wystraszycie się więcej razy. Tak, ta mapa najmocniej wpływa na psychikę. W dodatku jest najbardziej rozbudowana, posiada nawet dwa zakończenia. Wygląd? Nieziemski. Widok otoczonego mgłą lasu czy cmentarza mówi sam za siebie. Zdecydowany zwycięzca, i mój, i konkursu. Chętnie zobaczyłbym kontynuację.

Ocena: 9/10

Całe Halloweenville wywarło na mnie niewątpliwie lepsze wrażenie niż GravityGunVille. Szkoda tylko, że tylko (choć w sumie aż) 5 mapek, z czego dwie nie trzymają za bardzo poziomu. Mimo to warto dać się postraszyć.

Dodatkowe materiały:
Gameplay z dodatku przygotowany przez Kondiasha jest dostępny pod tym linkiem.

Dodatkowe informacje:
Screeny odpowiednio: All Hallow’s Isle (01-08), Asylum (09-16), Cabin Fever (17-24), Dark Bad (25-30), Missing Person (31-40)

(more…)

4.0

Compilation of Sewers by Nathan Grove (EP2)

Autor recenzji: EdwardCrab

Kompilacje map to jeżeli się nie mylę, najczęściej zbiór mapek wydanych kiedyś osobno, a przynajmniej tak jest w wypadku tej produkcji. To co mi się nie podoba to wygląd każdego z poziomów, oczywiście nie jest on brzydki czy coś w tym rodzaju tylko wykonany został co najwyżej średnio. Jeżeli miałbym wybierać która z mapek jest najlepsza to wybrał bym pierwszą, a dlaczego? Ponieważ zaczynamy w kanałach, a kanały to coś dla mnie. Ta mapa wykonana jest całkiem przyjemnie i jeśli tak samo długa jest jako oryginał to potencjał zmarnowany, gdyż mogło by coś z tego być, a tak…żegnaj kolejny fajny modzie/mapko w kanałach.

Powinienem powiedzieć, iż te mapki to nie do końca tylko to samo co wcześniej. Każdy z tych tworów jest zmodyfikowany na tyle, by jakoś to sensownie połączyć. Pomysł fajny i tworzy jedną sensowną oraz logiczną całość. Każda z map to nic innego jak strzelanie i raczej próżno tu szukać jakiś zagadek urozmaicających naszą przygodę. Jeśli to kogoś interesuję to jedną z mapek jest odwzorowanie tej z Opposing Force: Ravenholm, a raczej kopia z pewnymi modyfikacjami by było sensowniej.

Pozostaję pytanie: Czy warto? Według mnie nie, ale nie odradzam.

(more…)

Kategoria: HL2: EP2, HL2: Mappacki
0

Snakes Mod Maps

Autor recenzji: EdwardCrab

Tego typu produkcje często są przyjemne i zawsze mają w sobie coś interesującego. Nie inaczej jest w tym przypadku. Zacznijmy od tego, iż design jest przeciętny. Idąc cały czas do przodu będziemy musieli przebrnąć przez lokacje nie grzeszące ładnym wyglądem. Pomieszczenia i tunele czasem są przyzwoicie wykonane, ale takich miejsc jest dość mało. Większość terenu to jakby kanały i temu podobne rzeczy. Miejsca nie wyglądające jak kanały, wykonaniem nie odbiegają za bardzo od tych typowo kanalizacyjnych.

Przechodząc dalej do innych ciekawszych rzeczy na pewno interesujące są pułapki. Choć spotykane już zapewne kiedyś to ich przechodzenie może sprawić przyjemność fanom pułapek. Myślenia w nich za wiele nie ma, tak samo jest w przypadku całej gry, polegającej niemal tylko na walce z Zombie.

Więcej już chyba o tej produkcji napisać raczej nie można, ale jestem skłonny polecić ten twór, gdyż może komuś przypadnie do gustu.


(more…)

Kategoria: HL2: Mappacki