HL2: Hit!
Weekday Warrior
Konwersja całkowita, ale finezyjnie nawiązująca do uniwersum HL2, przygotowana przez studentów uczelni medialnej Guildhall. Jeśli nie jest Ci obce trudne życie pracownika biurowego, jeśli jesteś miłośnikiem nietypowych opowieści, a dodatkowo masz poczucie humoru zbliżone do tego z seriali Camera Cafe, The Office czy IT Crowd to ten dodatek jest właśnie dla Ciebie.
Bohaterem opowieści jest Doug Smith, znudzony swoją szarą egzystencją pracownik biurowy. Trudno mu się dziwić bo miejsce, w którym pracuje to zbieranina mało rozgarniętych kolegów pod kontrolą antypatycznego szefa i zołzowatej sekretarki. Tak naprawdę jedyną pasją naszego bohatera są komiksy, a w szczególności super agent o pseudonimie The Mongoose. Tego feralnego dnia Doug zaspał i przychodzi do biura mocno spóźniony, a to dopiero początek kłopotów. Nie może podejrzewać że ten dzień zmieni jego życie na zawsze, a on sam będzie mógł podjąć się zadania na miarę swojego super idola.
Trzeba obiektywnie przyznać że mod jest dopracowany praktycznie pod każdym względem. Od strony technicznej: świetnej jakości voice acting idealnie dopasowany do występujących osób oraz starannie wykonane modele postaci, całości dopełnia bardzo ładny design lokacji jak również dobrze dobrane odgłosy i muzyka. Od strony mechaniki rozgrywki: ponieważ poruszamy się po lokacjach obserwowanych z kamer zewnętrznych wprowadzona została pomocnicza mapka nawigacyjna – proste, ale bardzo dobre rozwiązanie, które eliminuje irytację wynikającą z nietypowego modelu sterowania bohaterem. Dodatkowo wprowadzona został lista bieżących zadań do realizacji. Jedyny błąd jaki rzuca się w oczy to brak opcji save, ale w obliczu braku możliwości zginięcia oraz tego że cała rozgrywka nie powinna trwać więcej niż ok. 1,5 h nie wydaje się to być jakimś zasadniczym mankamentem.
O czym jeszcze warto wspomnieć? Na pewno o samej fabule: trochę śmiesznej, trochę dramatycznej, wpasowanej w realia (lub jak się później okaże nie-realia) biurowego życia. O grach biurowych: papierkowej koszykówce, biurowym golfie i Voodoo Darts. O przemyślanym miksie elementów gier przygodowych i skradankowych obficie “podlanych” absurdalnym humorem najwyższej jakości. O ostatecznym wyjaśnieniu kwestii na jaki stój zasługują biurowi herosi. Podsumowując: polecam każdemu z poczuciem humoru :)
Minerva: Metastasis Trilogy (EP1)
Ponad dwa lata potrzebował Adam Foster na publikacje finalnej wersji swojego dodatku (zobacz opis poprzedniego wydania). Czy warto było czekać? Odpowiedź jest prosta. Zdecydowanie i pod każdym względem – tak. Wszyscy którzy ukończyli wcześniejsze wydanie pamiętają na pewno, że opowieść skończyła się w momencie dotarcia do głęboko położonych rejonów tajnego kompleksu wojskowo-badawczego, umiejscowionego pod wyspą. To jednak zaledwie preludium do wydarzeń w jakich przyjdzie nam uczestniczyć w wersji finalnej.
Trudno wymienić wszystkie zalety tej produkcji. Na pierwszy plan wysuwa się z pewnością ciekawa i wciągająca fabuła, okraszona filmowym intrem i outrem oraz otrzymywanymi co jakiś czas komunikatami radiowymi. Nie dość że są one świetnie napisane od strony literackiej to jeszcze dostarczają cennych wskazówek dla gracza i budują genialną atmosferę. Nie mniej ważna jest też oczywiście oprawa audio-wizualna. I tutaj kolejny popis perfekcjonizmu: widowiskowe użycie HDR, rewelacyjnie zaprojektowane mapy, monumentalne urządzenia energetyczne, rytmiczne przygasanie świateł, dochodzące z oddali odgłosy syren i sprzężeń w generatorach czy wreszcie własna ścieżka dźwiękowa. Sama rozgrywka natomiast to idealnie wyważona mieszanka zagadek i strzelania z odpowiednio co jakiś czas zaaplikowaną dawką adrenaliny.
Podsumowując. Mimo że mam “czepialską” naturę jeśli chodzi o gry to w tej produkcji nie udało mi się znaleźć żadnych wad: Minerva w wersji finalnej to po prostu najlepszy dodatek SP na HL2 w jaki miałem okazję zagrać. Tak więc po krótkim namyśle przyznałem jej maksymalną notę 10/10 i jakkolwiek górnolotnie to zabrzmi uważam, że takiego arcydzieła nie mogłem ocenić inaczej.
Dodatkowe informacje
Adam Foster został z początkiem października br. zatrudniony w Valve, gdzie weźmie udział w pracach nad HL2:EP3. Więcej możecie przeczytać na Jego blogu.
Modyfikacja została spolszczona dzięki inicjatywie Piotra Burzykowskiego i jego zespołu z firmy tłumaczeniowej LocWorks.
Wywiad jakiego udzielił Adam Foster możecie przeczytać pod tym linkiem (jęz. angielski).
Artykuł w którym została przedstawiona duża ilość ciekawostek nt. powyższej produkcji, jak również wcześniejszych projektów Adama Fostera – pod tym linkiem.
Limbus Island (EP2)
Niewielka, ale w moim odczuciu bardzo udana mapa studenta amerykańskiej uczelni medialnej Guildhall, nawiązująca stylistyką do takich tytułów jak seria Myst, opisywany już na tym blogu mod Dear Esther, a nawet Silent Hill.
Akcja dodatku toczy się na niewielkiej wyspie. Dlaczego się tu znaleźliśmy – nie wiadomo. Wiadomo natomiast że sporo tu dość tajemniczych budowli i mechanizmów, których musimy użyć w odpowiedni sposób, aby myśleć o ocaleniu skóry. Zagadkom co prawda daleko do tych z Myst’a, jeśli chodzi o poziom skomplikowania, ale i tak ich rozwikłanie daje sporo frajdy. W czasie naszej przygody nie korzystamy z jakiejkolwiek broni a naszym jedynym przeciwnikiem są wspomniane wyżej mechanizmy. Niestety nie możemy również biegać co trochę niepotrzebnie rozwleka czas rozgrywki. Czasem też dość uporczywie wyskakuje błąd “A.I. Disable”. To jednak wersja beta i należy mieć nadzieję że te drobne potknięcia zostaną wkrótce wyeliminowane.
Produkcja zrobiła na mnie wyjątkowo dobrze wrażenie: jest bardzo klimatyczna i “mglista”, trzyma naprawdę wysoki poziom. Oceniając ją całościowo, ze szczególnym uwzględnieniem zakończenia, można by nawet pokusić się o odebranie tego dodatku w kontekście alegorii ludzkiego życia. Polecam gorąco.
Powerstation 17
Debiutancki mini-mod studenta amerykańskiej uczelni medialnej Guildhall. Wcielamy się w postać Gordona Freemana, którego zadaniem będzie zniszczenie stacji energetycznej zasilającej instalacje Kombinatu.
Produkcja jest bardzo udana: świetny design a co za tym idzie wyrazisty industrialno-portowy klimat oraz odpowiednio zbalansowany, choć momentami wymagający, poziom trudności. Za jedyne niedociągnięcia można uznać krótki czas gry oraz brak intro i outro. Szczerze polecam wszystkim.
Forward Motion 1.1
Autor recenzji: ihtius
Uwaga!!: Jeśli nie nazywasz się John Rambo i nie byłeś w Vietnamie oraz Afganistanie to powinieneś odpuścić sobie ten mappack i zająć się czymś bardziej odpowiednim dla siebie, jak np.: poczytać dziecku na dobranoc, wyjść na spacer ze swoim pupilem, spędzić miło wieczór ze swoja sympatią, ale jeśli jesteś naprawdę twardy i zdeterminowany na wszystko, a może po prostu głupi i nieświadom konsekwencji swojego czynu to zmierz ze swoim przeznaczeniem i zagraj w ten mappack drogi graczu :)
Wiedziałem, że lato tego pięknego roku 2008 będzie cieple, ale po zagraniu w ten mappack temperatura i adrenalina drastycznie skoczyła do poziomu, który mogą wytrzymać tylko prawdziwi twardziele,- jak wspomniany przeze mnie wcześniej, nasz miły, miłujący spokój, przyrodę, zwierzęta oraz dzieci- John Rambo.
Zaczęło się nadzwyczaj dobrze i powiedziałbym spokojnie. Jesteśmy w jakimś małym ciasnym pomieszczeniu, jak się zaraz okazało jest to pomieszczenie piwniczne. Szybko orientujemy się, że nie jesteśmy tu sami, ponieważ z drugiego pomieszczenia dobiegają do naszych uszu złowrogie dźwięki jakiegoś zombiaka, który nieuchronnie zbliża się do nas, żeby zrobić nam “małe kuku”. Nasza sytuacja nie wygląda w tej chwili zbyt dobrze, gdyż nie mamy przy sobie żadnej broni ani naszego ukochanego łomu. Wtedy to autor zaskakuje nas swoim jednym z wielu nieszablonowych pomysłów, które użył w swojej produkcji. Żeby nie trzymać długo w niepewności i w napięciu czytelnika uchylę rąbka tajemnicy, a mianowicie w ścianach tej piwnicy znajdują się cegły, z którymi trzeba zrobić pewien użytek. Efekt jest dosyć ciekawy i nowatorski i co najważniejsze wykorzystuje fizykę gry.
Na początku byłem pewien, że będzie to produkcja nastawiona na kombinowanie, mimo że zagadki nie były na początku jakieś nadzwyczajnie trudne to sprawiły mi dużo frajdy.
Autor wykorzystał w swoim mappacku znany wszystkim graczom HL2 motyw przejażdżki poduszkowcem, która jak wiemy w HL2 była miejscami dosyć karkołomna (dla niektórych osób powiedziałbym, że nudna). Jednak tutaj autor przeszedł samego siebie. Trasa do pokonania tym poduszkowcem pozostawia niezapomniane wrażenia, powiedziałbym, że pędzimy miejscami na złamanie karku wąskimi tunelami rozjeżdżając watachy żołnierzy i boga ducha winnych zombiaków. Tutaj autor dał prawdziwy po(PiS) fizycznych możliwości HL i oczywiście swoich. W wielu miejscach kanałów znajdują się pomosty na których stoją żołnierze i kiedy najedziemy na ich cienkie podpory z dużą prędkością spowoduje, że żołnierze spadają na łeb na szyję a konstrukcje te ulegają pięknej dewastacji i wybuchom gdy znajdują się na nich beczki z benzyną. Trasa ta jest bardzo urozmaicona oprócz ciasnych tuneli i szerokich kanałów wpadamy w olbrzymi budynek ze szkła gdzie watahy żołnierzy ekspresyjnie latają, kiedy ich rozjeżdżamy.
Myślałem, że jest to tylko taki miły przerywnik, taki mały kaprys autora –( może wybryk, który się już więcej nie powtórzy w tej produkcji)– pomiędzy zagadkami logicznymi . Po tej pełnej adrenaliny przejażdżce autor nie ma dla nas graczy litości, gdyż za chwilę zaczyna się prawdziwy festiwal, który nazwę “Gunfest Summer 2008″ :), który drogi graczu (graczko :)) skopie wam porządnie tyłki. Totalna rozpierducha z dużą ilością eksplozji i fruwających ciał żołnierzy i ich sprzętu militarnego, który nie wytrzymał starcia z brutalna siłą eksplodujących beczek walących się konstrukcji i spadających nam na łeb wrogich maszyn przepełnionych ołowiem. Prawdziwa jazda bez trzymanki.
Kiedy uporasz się z pierwszą falą przeciwników, myślisz sobie, teraz to na pewno będę miał trochę spokoju, pozwiedzam sobie okolice, nacieszę się ładna grafiką, ale następny statek powietrzny kombinatu uzbrojony po zęby uzmysławia ci tę brutalną prawdę, że nie jest to miejsce do biwakowania. Musisz ponownie walczyć o przetrwanie. Zaraz pojawiają się kolejni żołdacy kombinatu, których kasujesz jeden po drugim bez mrugnięcia i zająknięcia. Nie liczysz już ile razy przeładowałeś broń, działasz pod pływem adrenaliny i instynktu przetrwania. Wpadasz do dużej hali kasujesz kolejnych przeciwników niszcząc beczki, które eksplodując wywołują wręcz reakcje łańcuchową powodując, że kontenery spadając na żołnierzy miażdżą ich doszczętnie. Wtedy czujesz naprawdę kto tu rządzi. Wbiegasz do dużego budynku, uciekając przed kolejnym śmiercionośnym pojazdem sił kombinatu. Lecz to miejsce okazuje się szybko, miejscem, które nie jest oazą spokoju, wręcz „szklaną pułapką”. Po raz kolejny zmuszony jesteś brutalnie je spacyfikować. Na koniec tej mapy przyjdzie zmierzyć się nam z potężnymi przeciwnikami, ale jak ich pokonasz dzięki swojej przemyślanej taktyce, to wcale nie oznacza, że twoja przygoda z tą produkcją dobiegła końca. W niespodziewanym momencie nasz bohater zostaje przeniesiony w inne miejsce, mroczne, lecz nie mniej niebezpieczne od tych poprzednich. Jeśli jesteś ciekaw co jest dalej kontynuuj swoje dzieło, drogi graczu.
Dalsza część mappacka składa się z plansz o całkiem innym klimacie, tzw. “Survival horroru”, w stylu Ravenholm, gdzie klimat staje się cięższy i i mroczny, a twoimi głównymi przeciwnikami nie są już żołnierze kombinatu lecz ludzie zamienieni w żywe i niebezpieczne zombie. Myślę, że ta część produkcji przypadnie bardziej niektórym graczom, niż pierwsza nastawiona na totalną rozwałkę i pokaz możliwości silnika gry.
Tyle odnośnie fabuły i moich przeżyć emocjonalnych związanych z tą produkcją. Autorem map packa jest Justin Carlton AKA SneakySpeckman i jest to wersja poprawiona przez autora. Zawiera 10 plansz o łącznej wielkości ok.122 MB, co gwarantuje czerpanie dłuższej przyjemności z grania)
Podsumowując, chciałbym podać cechy charakterystyczne niniejszej produkcji, które moim zdaniem najbardziej rzuciły mnie się w oczy podczas przygody z tym wyśmienitym mappackiem ( kolejność na liście jest przypadkowa):
- Szybka i dynamiczna akcja (totalna rozpierducha momentami)
- Klimatyczny design poziomów ( chociaż w pierwszej części mappacka ma się miejscami wrażenie że dużo jest pustych, schematycznych lokacji i pomieszczeń)
- Nieoczekiwane zwroty akcji
- Prawdziwy pokaz możliwości silnika (ładne i widowiskowe eksplozje, walące się konstrukcje itp)
- Duża liczba przeciwników do eksterminacji (ja to lubię, ale momentami graniczy to ze zdrowym rozsądkiem)
- Dobrze dobrana ilość amunicji i apteczek, jeśli chodzi o średni poziom trudności (jeśli ktoś grał na hardzie niech napisze swoje spostrzeżenia odnośnie tej kwestii)
- Ciekawe motywy zapożyczone z różnych gier np. FEAR
- Ciekawa oprawa audio-wizualna
- Częste motywy muzyczne, które towarzyszą nam podczas większych zadym, zwiększając tym samym dynamikę rozgrywki
- Zaskakujące momentami AI przeciwników (stojąc przyczajony we wnęce budynku spodziewałem się, że statek kombinatu będzie latał od jednego punktu do drugiego, a ja po prostu stojąc ukryty w tym miejscu będę go spokojnie kasował. Statek “ożywał” wtedy kiedy wyszedłem z ukrycia i podszedłem dostatecznie blisko do niego)
- Brak intra,- niestety :(
- Brak nawet szczątkowej fabuły.
- Żeby pokonać większych przeciwników musisz wykazać się odrobiną zmysłu taktycznego oraz szybkością i refleksem.
Reasumując: w tej produkcji większość z was znajdzie coś ciekawego i fajnego dla siebie. Ja np. lubię dynamiczną akcję z wplecionymi zagadkami oraz klimatyczne miejsca charakteryzujące się mrocznym i ciężkim klimatem grozy z odgłosami zombiaków w tle.
Jak dla mnie mimo pewnych wad (powiedzcie mi która produkcja ich nie zawiera) niniejszy mappack to prawdziwy klimatyczny odjazd i dlatego daje mu ocenę 10 na 10.
Zapraszam serdzecznie wszystkich do dyskusji i podzielenia się swoimi opiniami.
Ps. Jeśli chcesz doświadczyć prawdziwej adrenaliny podczas grania ustaw od razu poziom trudności na “HARD”. Wzrost adrenaliny gwarantowany. Uwaga opcja tylko i wyłącznie przeznaczona dla Johna Rambo, w przeciwnym wypadku skonsultuj się z lekarzem, farmaceutą, bądź Grinderem :)































