HL2: Hit!

0

Underhell: Chapter One

Autor recenzji: Forfen (4FunTV)

Po wielu oczekiwaniach, fali “when it’s done’ów” i hektolitrach ściekającej śliny, pierwszego września rozdział pierwszy rozpoczynający oryginalną fabułę Underhella ujrzał światło dzienne. Nie będę tego ukrywał, dwa lata temu rzeczywiście się zastanawiałem czy dać prologowi 9+ i ostatecznie zgadzam się z opiniami, że prolog był za krótki. Zwyczajnie mnie on znudził po nie wiadomo ile grach i chciałem więcej. Z jednej strony jednak bałem się czy rzeczywiście te wszystkie techniczne nowinki i fabularne zwroty akcji sprawdzą się w praktyce. I z dumą stwierdzam, że nie trzeba się było niczego obawiać. Underhell: Chapter One jest moim własnym kandydatem na moda roku 2013.

Poprzednim razem, w recenzji Underhell: Prologue skupiłem się na tym co dom oferuje. Tym razem to fabuła samego Underhella gra pierwsze skrzypce, ale nie będę ukrywał, że się nieźle przeplata z fabułą domu. Po raz kolejny wskakujemy w buty, byłego już niestety członka oddziału SWAT Jake’a Hawkfielda. Ostatnim razem dokonaliśmy wielkiego “jatatata” w mieście o nieznanej nazwie, po czym zostaliśmy zgarnięci przez smutnych panów w kombinezonach bojowych i przeniesieni do tajemniczego kompleksu więziennego w Arizonie. Tym razem nad akcją górę bierze survival horror, który został zrobiony solidnie. Jake będzie zmuszony przebywać w tym kompleksie przez jakiś czas, zarówno jako więzień jak i ocalały, albowiem licho nie śpi i samo więzienie ogarnie tajemniczy wirus, który zamieni naszych kolegów upuszczających mydło pod prysznicem w krwiożerczych i agresywnych zainfekowanych. Po drodze spotkamy grupę strażników więzienia, którzy tak samo jak Jake chcą wydostać się z tego kompleksu więziennego, ale bez żadnego planu to mogą sobie jedynie pomarzyć. Sprawy po drodze będą się już tylko komplikować. Fabularnie mod sprawdza się genialnie, odpowiada na wszystkie pytania z prologu w międzyczasie tworząc wiele nowych, których odpowiedzi na nie tak szybko nie znajdziemy.

Na początku opowiem jak się mod sprawdza jako horror. Od razu (po wprowadzeniu nas w akcję oczywiście) jesteśmy wrzucani na głęboką wodę. Bezbronni, głodni, z umarlakami na naszym tyłku sprintujemy do najbliższej szafy by się schować na jakiś czas. Palpitacje serca gwarantowane! Kiedy już złapiemy pierwszą niekonwencjonalną broń, rurę, będziemy mogli się na zainfekowanych odegrać. Pewnie pierwsza wasza myśl to “Hmmm, meh. To już nie będzie takie straszne.” Bzdury! Gdy zainfekowani odkryją, że możemy się już bronić będą szturmować nas grupami z kliku stron naraz by nas osaczyć przez co bez potencjalnych ucieczek się nie obędzie, a także gdy będziemy za bardzo hałasować to okazjonalnie zaatakuje nas cała horda. Do tego dochodzi brutalność modyfikacji, albowiem jak już uda nam się wyeliminować zagrożenie, możemy się wyżyć na ciałach przeciwników, przeciągać je gdzie popadnie, wyrywać im kończyny, miażdżyć głowy kopniakiem i psikać krwią na metry. Niesamowite, relaksujące uczucie (hehe).

Jak się natomiast Underhell sprawdza jako survival? Powiem wam, że na poziomie easy czy normal nie będziecie mieli żadnych problemów. Ale na poziomie hard mod zamienia się w istne (pod)piekło. Robimy się szybciej głodni, a wszelaka żywność, medykamenty czy amunicja częściej się z nami “bawi w chowanego”. Musimy więc racjonować nasze zapasy i oszczędzać amunicję czy to przez ostrzał w głowę, czy przez “więcej kopać, mnie strzelać”.

Przez większą część czasu będziemy przebywać pod ziemią, w długich korytarzach, ogromnych blokach więziennych i ciasnych pomieszczeniach. Im dłużej gramy tym bardziej chcemy wyjść na powierzchnię, zaczerpnąć w końcu tego słońca którego nie widzieliśmy od przeszło sześciu-ośmiu godzin. Rzecz tak bardzo dla nas powszechna w świecie rzeczywistym, w modzie jest dla nas niczym marzenie.

Okej, główną część Underhella omówiliśmy. Czas na “House”. Także i dom przeszedł gruntowny lifting. Przede wszystkim dom doczekał się swojego własnego scenariusza, który jak wspomniałem, jest powiązany co nieco z główną fabułą moda. Dalej będziemy zbierać kartki pamiętnika naszej ukochanej, strasznej żony, która lubi nam nagle wyskakiwać, za przeproszeniem, przed ryj czy to nagle i szybko, czy subtelnie i przerażająco. Ale także będziemy badać historię pewnej zakopanej studni w lesie za domem. Co tam się wydarzyło? Jaki to ma związek z małżeństwem Hawkfield? Tego musimy przekonać się sami czy to hasając po lesie, czy to w kanałach pod lasem po których kroczy istne zło.

Czas w końcu omówić te techniczne nowinki o których wspomniałem we wstępie. Zacznijmy od samego tematu jedzenia, które rzadko pojawia się w survival horrorach i grach akcji. Jake nie jest cały czas ładowany węglowodanami więc musi poświęcić dwie minuty swojego czasu na przeszukaniu terenu w poszukiwaniu kawałków pizzy, batonów, kanapek czy jakiegoś porządnego burrito z zamrażarki. Oczywiście Jake nie ma nieskończonej ilości miejsca w kieszeniach. Posiada swój własny ekwipunek z ograniczonymi ilościami miejsc, tak więc trzeba czasem wyrzucić ten bandaż by wziąć paczkę chipsów. A skoro o bandażach mowa, nasz bohater może podczas walki zacząć krwawić, a ponieważ ze świecą należy szukać apteczek pierwszej pomocy, musimy się czasem posiłkować bandażami czy sprejem leczniczym. Jak wygląda sama walka? Przede wszystkim nie mamy celownika na środku. Strzelanie z biodra jest przez to wyjątkowo utrudnione, zwłaszcza że mamy tu zastosowany tryb kamery “free aim” z SMODa. Tak więc często nie będziemy spuszczać oka ze szczerbinek na Glocku. Będąc w ciemnych pomieszczeniach nie zawsze będziemy mogli polegać na latarce, której baterie schodzą szybko niczym Kubica na torze wyścigowym. Mamy więc do wyboru niewiarygodnie głośne i przez to przyciągające uwagę flary oraz świetliki, które możemy przenosić ze sobą, ale do szczególnie jasnych nie należą. Do tego nie ma tak, że możemy trzymać latarkę i strzelbę jednocześnie. Jeśli nie znajdziemy latarki podpinanej na ramię, musimy kombinować czy wyciągnąć broń dwuręczną czy jednak strzelać z pistoletu z latarką/flarą w drugiej ręce. Takich nowinek jest jeszcze więcej, ale mnie już palce bolą więc skończę na tym.

Wady? A były jakieś? No dobra może poza tym, że mod nadal wykorzystuje wysłużone modele z Counter Strike: Sorce i SMODa. Ale to się w najbliższym czasie ma zmienić gdyż przed końcem roku Underhell powinien stać się pełnoprawną grą na Steam (dzięki Greenlight). A wtedy otrzymamy przejście na Source 2013 ze wsparciem dla Oculus Rift, nowe, świeżutkie modele broni i propów i wyzbycie się wszelkiej zawartości wypożyczonej z CS’a. Do tego dochodzą stałe i wygodne aktualizacje.

Werdykt? 10/10 i baner. Bez dyskusji. Chapter One spełnił moje oczekiwania i zmiażdżył mnie ponad 10-godzinnym gameplayem, a wielu z was się skarżyło na to jak bardzo krótki jest prolog. On sam też przeszedł pewien lifting, więc warto go przejść od nowa i zagłębić się w mroczny i niebywale wciągający świat Underhella. Na tym kończę moją recenzję. “Forfen, over and out”.

PS. W głębi duszy wierzę, że uda mi się ożywić serwis grinder74.com, gdyż sporo modów ostatnio wyszło więc warto by było napisać trochę recenzji panowie, co?

(more…)

Kategoria: HL2: Hit!, HL2: Mody
0

The Last Zombie (EP2)

Autor recenzji: emqi

The Last Zombie to historia Paula. Paula, który szuka Cassandry. Paula, który jest zombie.

Historia w modzie jest bardzo krótka, całość to maksymalnie dwadzieścia minut. Dodatek jest utrzymany w szarej kolorystyce, rodem z filmu noir. To duża zaleta, ponieważ jednak gramy zombie z oczywistych powodów nie mamy HEVa, a więc i latarki, toteż w niektórych miejscach praktycznie nic nie widać.

Fajnie rozwiązano sterowanie bohaterem, gdyż akcję obserwujemy z trzeciej osoby. Co do gameplayu mam jednak kilka zastrzeżeń. Po pierwsze, to chyba jedyna produkcja, w której zombie nie wywołuje negatywnych uczuć (w stylu OMG, to zombie! Gdzie mój łom?). Rozgrywka polega na przejściu liniowej lokacji i rozmowy z NPCami. to najsłabszy element moda – bohater w kółko zadaje takie same pytanie i słyszy taką samą odpowiedż. Voice acting jest okropny, tę samą kwestię takim samym głosem wypowie mieszkaniec, mieszkanka czy civil protector. W dodatku język Goethego ni cholery nie pasuje do klimatu gry!

Fabuła jest szczątkowa, zostawia duże pole do domysłu. Bo koniec końców The Last Zombie to bardziej gra indie niż mod do HL. Orginalna, nietuzinkowa, ignoruje kanon świata HL, używając go jako przykrywkę to opowiedzenia własnej historii – dla tego spotkała się ze średnim przyjęciem przez społeczność modDB – średnia ocen to 6 (ale tylko dlatego, że wystawiłem 7, bo było 5.9 :P). To mod nie dla każdego, ale jeśli tylko uruchomi go gracz kochający takie krótkie historie pełne niedopowiedzeń, uchwyci ten jednorazowy czar – nie zawiedzie się. Dlatego trochę naciąganie daję banner. Mod ma 40 MB i wygodny instalator – czemu by nie dać mu szansy ?

Plusy:
+ oryginalna
+ filtr noir
+ fabuła dająca pole do popisu wyobraźni
+ gramy jako zombie :D

Minusy:
– mogło być lepiej
– nie dla każdego
– voice acting
– ma w nosie prawidła świata HL
– VOICE ACTING !!!

(more…)

0

Silent Escape (EP2)

Autor recenzji: 4FunTV

Silent Escape jest rosyjską modyfikacją, która udowadnia, że scena Half-Life żyje i ma się bardzo dobrze.

Kierujemy rebeliantem imieniem Shawn, który razem z przyjaciółmi musi wydostać się z miasta przez teleport. Wszystko poszłoby sprawnie, gdyby nie natarczywy atak Kombinatu. Po dostaniu się do laboratorium uciekamy teleportem nie wiadomo gdzie, zostawiając w tyle przyjaciół. Naszym celem jest odnalezienie naszych towarzyszy i ucieczka przed Kombinatem. Oczywiście sprawy komplikują się po drodze.

Tyle o fabule, czas na design. Powiem wam, że jest zniewalający. Wygląd miasta może być, ale to dopiero leśne tereny pokazują pazur. Od przemierzania zalesionych pól i zagrożonych powodzią kopalń, aż po mroczną, nocną przechadzkę po cmentarzysku czy zniszczonym pociągu. Twórcy nie ograniczyli się do samego designu, ale też i efektów. Wolumetryczne światła przebijają się przez gałęzie drzew, zaś mocny bloom od słońca daje po oczach.

Akcja. Mod nie daje nam ani chwili odpoczynku. Już na początku jesteśmy rzucani na głęboką wodę walcząc z obrona cywilną i zmasowanym atakiem żołnierzy. W kopalniach zaś, jesteśmy zdani na siebie przedzierając się przez grupki krwiożerczych zombie i antlionów. Kiedy docieramy do ciemnego lasu, akcja ustępuje miejsca mrocznemu, zepsutemu klimatowi potęgowanemu przez mrożący krew w żyłach soundtrack. Gigantyczne natężenie akcji pojawia się w Sanktuarium, kryjówce rebeliantów i w wieńczącym produkcję pociągu. Zdarzają się momenty zapierające dech w piersiach.

Wady. Jest ich stosunkowo niewiele ale są. Niektóre animacje rebeliantów są niedopracowane, spora liczba efektów graficznych może się też odbić na wydajności. No i to trochę dziwne, że nasz kumpel może spokojnie przejść po toksycznych odpadach.

Twórcy uważają, że mod jest niedokończony, ale to według mnie złe stwierdzenie. Mod jest wysokiej klasy i prezentuje się znakomicie. Co najwyżej powinny pojawić się patche poprawiające błędy i jakieś DLC, które jak usłyszałem są przygotowywane.

Silent Escape to świetnie wyważona produkcja w którą warto zagrać, zwłaszcza jak się komuś nudzi w tym roku szkolnym.

(more…)

0

Flesh 1.1

Interesująca i oryginalna produkcja, którą autor określił mianem czystego survival horroru. Faktycznie nie ma w tym specjalnej przesady ponieważ w tym dodatku będziemy polegać wyłącznie na własnej pomysłowości i sprycie, a o jakiejkolwiek broni możemy zapomnieć.

Zawiązanie akcji przywodzi na myśl twórczość Lovecrafta. List od przyjaciela, podróż do nieznanego zakątka, wypadek samochodowy… jedyne co pozostaje to wejść w mrok. Szybko okazuje się że okolica w której rozbiliśmy swój samochód nie jest opustoszała, a zamieszkujące ją monstra chętnie na nas zapolują. Fabuła nie jest z pewnością zbyt oryginalna, ale produkcja nadrabia innymi aspektami: przede wszystkim pomysłem na mechanikę, gęstą atmosferą, ciekawymi choć niezbyt wymagającymi zagadkami oraz długością rozgrywki.

Samą mechanikę można najprościej zakwalifikować do “skradanek”. Naszego bohatera będziemy obserwować zza pleców. To rozwiązanie sprawdza się nie najgorzej, jedyne co przeszkadza to pewna sztywność w poruszaniu się postaci. Dziwi też brak możliwości strafe oraz przede wszystkim skakania – to dość nienaturalne. Poza samym wykorzystywaniem przeszkód do ukrywania się przed oponentami dostajemy też do dyspozycji latarkę oraz możliwość telepatycznej obserwacji terenu oczami pojedynczych przeciwników, co jest kolejnym ciekawym rozwiązaniem.

Kilka słów na temat tła i wspomnianej wcześniej atmosfery. Jest naprawdę dobrze. Poczynając od oświetlenia, poprzez, w większości wypadków, udany design lokacji a na specjalnie skomponowanej ścieżce dźwiękowej skończywszy. Na szczególne uznanie zasługuje udźwiękowienie. Profesjonalny voice acting i ciekawe efekty używane w nagraniach jakie możemy odsłuchać w znajdywanych co jakiś czas starych magnetofonach szpulowych.

Świat w jakim przyjdzie nam toczyć nasze zmagania jest wyjątkowo nieprzyjazny. Przez cała rozgrywkę towarzyszy nam mrok, a to co się z niego wyłania to szaleństwo i brutalność. Nieraz będziemy się mogli natknąć na postacie bez twarzy, zmasakrowane ciała czy suszące się na hakach ludzkie skóry. Bardzo dobrze wypadają też liczne wstawki przerywnikowe zrealizowane na silniku gry, nietypowe ujęcia kamery znane dobrze chociażby z serii Alone In The Dark oraz efekt “przekrwionego oka” kiedy obserwujemy świat z perspektywy przeciwników. Warto wspomnieć też o wizji alternatywnej rzeczywistości oraz samym początku gry, co jest wyraźnym ukłonem w stronę Silent Hill.

Teraz kilka słów o tym co się nie do końca udało. HUD, a właściwie jego brak powoduje że bardziej możemy “wejść w rozgrywkę”, ale czasem powoduje brak właściwej kontroli nad posiadanymi przedmiotami. Zapis naszych postępów w grze jest wykonywany automatycznie w określonych miejscach, chociaż są one rozmieszczone dość często to jednak nie każdemu takie rozwiązanie może odpowiadać. W odróżnieniu od taśm magnetofonowych, notatki jakie znajdujemy co jakiś czas są nieczytelne. Doskwierać może również brak napisów – treści jest sporo, a język niezbyt łatwy. Osobiście miałem też wrażenie że rozgrywka jest prowadzona za bardzo “po sznurku”, brak jest tu praktycznie swobody w podejmowaniu działań i można mieć poczucie zbytniej liniowości. Po tak długiej opowieści przydałoby się też jakieś mocne wizualnie zakończenie, tutaj go niestety zabrakło.

Podsumowując. Jeśli lubisz “skradanki” w mrocznych klimatach to ta pozycja z pewnością przypadnie Ci do gustu. Pozostałym jak najbardziej polecam spróbować, mając świadomość, że nie każdy ulegnie urokowi tej produkcji tak jak ja.

Dodatkowe materiały:
Do pobrania specjalnie skomponowana ścieżka dźwiękowa oraz pakiet materiałów ukazujących powstawanie dodatku “od kuchni”, czyli tzw. “making of”.

(more…)

Kategoria: HL2: Hit!, HL2: Mody
0

Gm_Apartment (EP2)

Autor recenzji: 4funTV

Kolejna mapka od Mr.Sunabouzu, twórcy Elevator: Source. Tym razem nie będziemy “bawić się w windę”, a zbadamy historię starego apartamentu.

Gm_apartment to survival horror z kilkoma zagadkami logicznymi. Gracz wchodzi do starego apartamentu by zbadać historię jego rezydentów. Okaże się potem, że sprawa ma drugie dno…

Klimat i Design mapy stoją na wysokim poziomie. Czuć tutaj atmosferę strachu, zepsucia. Pokoje są naprawdę dobrze zbudowane, mimo podobnej konstrukcji. Zagadek jest niewiele, ale są naprawdę ciekawie zrobione.

Wady. Mapka jest krótka, ale to nie przeszkadza zbytnio, gdyż wątpię by dało się te historię przedłużyć. Zagadek jest trochę za mało, do tego można się w jednej zaciąć. Do tego większość mapki polega na bieganiu z miejsca na miejsce.

Podczas gry można poczuć atmosferę starych horrorów, a w szczególności Silent Hill. Polecam mapkę ludziom, którzy lubią takie klimaty.

(more…)