HL1: Hit!
Cry of Fear
Autor recenzji: 4FunTV
Możecie uwierzyć, że silnik GoldSource ma już 14 lat? Taki stary, taki brzydki, a jednak Team Psykskallar zmodyfikowało go na cudo.
Najbardziej oczekiwany mod 2012 roku w końcu ujrzał światło dzienne. Hektolitry ściekającej śliny fanów czekających na moda, liczne bonusy za “lajki” na Facebooku, w końcu pryk i mod nadszedł.
Cry of Fear opowiada przygodę Simona, zwykłego “dresa”, który zostaje potrącony przez ”nadchmielonego”kierowcę Renault. Jego życie zostaje wywrócone do góry nogami. Siedząc na wózku inwalidzkim postanawia napisać książkę o swoich przeżyciach. Nie wie jednak, że zostanie bohaterem tej książki i spotka go największy koszmar.
Fabularnie mod prezentuje się bardzo dobrze, mamy ciekawych bohaterów, posiadających własną historię. Ale nie fabuła tu prezentuje wysoki poziom, a grafika. Spójrzcie na skriny po czym porównajcie z oryginalnym GoldSrc i zadajcie sobie pytanie, czy to naprawdę nie jest Source? Otóż to. Team Psykskallar już przy Afraid of Monsters pokazali co potrafią robiąc moda od zera. Nie ma tu nic zerżniętego z Half-life’a, wszystko jest świeże. Tekstury są na wysokim poziomie, a animacje gładkie i płynne. Już przy Paranoi mi szczęka opadała tutaj to dopiero szok.
Mamy też tutaj prawdziwą eksplozję technologii. Bohater posiada własny ekwipunek, może sprintować, potrafi trzymać latarkę i broń naraz, kombinować przedmioty. To jednym słowem taki 1187 na Goldsrc ;)
Co do grywalności, mod pokazuje atmosferę horroru. I to nie byle jak. Ze względu na bardzo różnorodną liczbę straszaków, często miałem skoki adrenaliny, a niekiedy miałem dość i chciałem wyrzucić laptop przez okno. Ze strachu oczywiście. Kto by się nie wystraszył białej niewiasty, która zmusza bohatera do samobójstwa? Albo Pana Książkę?
Lokacje są też bardzo dopracowane, ale czułem niekiedy zbyt dużo Afraid of Monsters. Mamy gęsty las, szpital dla chorych psychicznie, kanały, miasto, parki i wiele innych. Oczywiście sekrety także są, a ich jest cała masa jak to na Psykskallar przystało. Możemy zbierać bluzy dla bohatera, kartki książki, a po ukończeniu gry odblokowujemy dodatkowy tryb, komentarze twórców, i nowy poziom trudności. To udowadnia, że Cry of Fear to nie jest gra na jeden raz. Dodatkowo czas z pewnością umili co-op do czterech graczy, w którym ja i mój koleżka nawalaliśmy. Ach te emocje, przy wspólnym strzelaniu do monstrów…
Teraz wady, mod posiada bugi ale nieliczne, lecz potrafią utrudnić rozgrywkę. Poprzez braki stanów zapisu, po dziwne zachowywania grafiki. No i zbyt dużo tutaj czuć Afraid of Monsters.
Oczekiwaliśmy cuda i go dostaliśmy, a nawet lepiej. Donatorzy mają jeszcze lepiej bo uzyskują bonusy, ba są nawet w napisach końcowych. W każdym razie polecam moda każdemu kto lubi horrory i wartką akcję. Dziękuję za uwagę.
Affliction
Autor recenzji: aXenon
Króciutki mod, pozwalający jednak ponownie postrzelać sobie troszkę do żołnierzy. Mod został stworzony przez Toniego Hiltunena w roku 2002. Postacią główną której poczynaniami przyjdzie nam kierować jest (znowu) Gordon Freeman. Jego umiejscowienie w tych lokacjach jest nieznane, nie wiadomo skąd on się tam wziął i do czego dąży. Jeżeli by przypatrzeć się końcówce gry, to jego celem może być ucieczka z opanowanego przez żołnierzy kompleksu naukowego. Modyfikacja nie należy do rozwlekłych fabularnie komercyjnych modów, jest raczej krótka, na jej ukończenie potrzeba około dwudziestu minut. Jednak jego długość (a raczej krótkość) nie należą do wad dodatku, ponieważ modyfikacja o takiej lakonicznej fabule trwająca nawet te dwie godziny byłaby totalnie nudna.
W modyfikacji zastosowany został nowy pakiet tekstur do broni (nie wszystkich jednak). Ujrzymy tam bardziej realną wersję pistoletu maszynowego SMG MP-5, bardziej dopracowane modele granatów i satcheli, oraz (!) dosłownie pogięty model łomu. Na screenach sami zobaczycie :) Cała reszta otoczenia i przeciwnicy pozostają niezmienieni. Jeżeli ktoś się nudzi, można zagrać. W jednym miejscu występuje pewien bug, który na szczęście łatwo naprawić, mianowicie chodzi tu o drzwi które po otworzeniu się ujawniają zamiast przejścia ścianę. Wystarczy jednak cofnąć się do momentu doczytywania mapy, zapisać tam i odczytać zapis, po czym wrócić do drzwi, które będą już zdatne do przejścia. Poza tym jednym mankamentem rozgrywka jest ciekawa, dlatego polecam tę modyfikację.
Plusy:
+ nowy design i tekstury niektórych broni
+ w końcu normalny dźwięk strzału z shotguna
Minusy:
- brak określonej fabuły lub chociaż jej części
- bug z drzwiami
Dodatkowe materiały:
Link do wideosolucji Affliction – a jest w ogóle takowa potrzebna? :)
Poke646
Autor recenzji: aXenon
Poke646 jest modyfikacją single player do podstawowej wersji Half Life 1, stworzony przez team developerski o tej samej nazwie – Poke646. Dodatek miał premierę w 2001 roku i bardzo szybko zdobył rangę Gold Award of Moddb w roku 2002. Mod ten doczekał się również kontynuacji pod nazwą Poke646: Vendetta, która została wydana w 2006 roku.
Rzecz się dzieje około trzynaście miesięcy po tragicznych i jakże dziwnych wydarzeniach w Black Mesie. Rząd, by kontynuować dalej działania badawcze dotyczące równoległego do ziemskiego wymiaru, założył kolejną organizację, nazywającą się tak samo jak tytuł tego dodatku, czyli Poke646. Przedstawię tu tylko wstęp do fabuły, by nie psuć gry, która jest bardzo wciągająca i klimatyczna. Bohater, którego poczynaniami przyjdzie nam sterować, nazywa się Damien Reeves i jest tylko prostym asystentem techników kompleksu. Stworzyli oni w całym (nieistniejącym niestety) mieście, zwanym Nation City, cztery generatory, których moc magnetyczna jest zdolna zamknąć ogromne ilości portalów do wymiaru Xen, które to zostały utworzone przez przybyszów stamtąd. Damien zostaje nieszczęśliwie uderzony w głowę podczas przebywania w magazynie i po przebudzeniu z bólem głowy stwierdza, że kompleks badawczy opustoszał. Nasz heros będzie utrzymywał kontakt z doktorem Sebastianem Fullerem przez system komunikacyjny IUIC. Naszym zadaniem jest wyzwolenie Nation City spod kontroli obcych z Xenu, poprzez włączenie tychże czterech generatorów, co wcale takim prostym zadaniem, jakim by się wydawać mogło, nie jest. Fabuła jest bardzo przewrotna i z pewnością zakończenie okaże się zaskoczeniem dla gracza.
Po omówieniu części fabularnej, czas na kwestie techniczne. Mod jest dopracowany w 100%, zarówno graficznie, jak i fizycznie. Tekstury, modele broni oraz wrogowie stwarzają jakże swoisty klimat. Co prawda modele przeciwników są takie same jak z oryginalnego Half Life’a (no, może poza żołnierzami, którzy mają inne umundurowanie), jednak nie psuje to grywalności. Po pierwszym rzucie oka na screeny, stwierdziłem, że jest to jak najzupełniej samodzielna gra. Asortyment jaki zostaje oddany do dyspozycji Damiena, jest troszeczkę inny niż w oryginalnym Half Life, jednak nie mniej skuteczny (powiedziałbym nawet że bardziej). Zamiast pistoletu czy karabinku maszynowego mamy na przykład taker do gwoździ i nitownicę. Z pozoru dziwne, jednak po zagraniu zobaczycie, że fajnie się tym wstrzeliwuje gwoździe w głowę zombiakom :) Zamiast łomu znajdujemy mniej poręczną rurę z kolankiem. Ciekawostką i innowacją jest to, że Damien używając tejże rury, na przykład niszcząc skrzynki, męczy się, słychać jego sapanie. Damien macha rurą coraz to wolniej i zadaje coraz to mniejsze obrażenia. Do asortymentu dostajemy także dwururkę, wspaniałą a w zasadzie nieodzowną do walki w pomieszczeniach broń, kuszę snajperską z dwukrotnym zoomem optycznym, bomby rurowe z zapalnikiem czasowym oraz dziwne zwierzątko, Xen Squasher, do którego jako amunicję pakujemy… cukierki. W grze wyeliminowano wszelakie bugi, nie ma miejsc w których możemy zabłądzić, cel jest jasny i łatwo do niego dążyć. To wszystko dodatkowo jest ułatwiane poprzez system wskazówek wytyczanych przez dr Fullera, więc ciężko jest zgubić się, mimo, iż wersja dodatku jest w języku angielskim, więc osoby, które nie są zbyt biegłe w mowie szekspirowskiej nie będą miały problemów.
Poziom trudności jest naprawdę zróżnicowany i widać ewidentne różnice pomiędzy trybem Easy, a trybem Hard. Gra nie jest typowym gruntfestem, w którym zarzynamy wszystko co na drzewo nie ucieka. Nie brakuje również elementów akcji, jednak gra nastawiona jest głównie na aspekty zręcznościowe, platformowe rzekłbym wręcz. Dlaczego platformowe ? Wystarczy ukończyć Hazard Course, by wiedzieć co miałem na myśli. A mianowicie, jest dużo skakania i biegania po gzymsach budynków, poszukiwań kluczy do drzwi. Nie jest to jednak minusem gry, powiedziałbym, że dość ciekawym bajerem i odpoczynkiem od typowych “mordowni”. Na uwagę zasługuje również ścieżka dźwiękowa, która jest bardzo klimatyczna i podtrzymuje napięcie akcji, lub przeciwnie, uzupełnia tło podczas biegania po kanałach lub korytarzach biblioteki. Można natknąć się też na kilka bajerków: na ścianach wiszą plakaty filmowe (na screenie mamy plakaty z “Lśnienia” z Jackiem Nicholsonem oraz z “Taxi Driver”) oraz plakaciki z ładnymi paniami w miłych pozach, w szafkach stoją zdjęcia z pociechami pracowników. Automaty z napojami mają zupełnie nowy design i dodają HP, nawet napoje w nich mają swoje nazwy, co prawda nieoryginalne, jednak pomysł ciekawy. Takich smaczków jest więcej, jednak nie będę wypisywał wszystkich i pozwolę samemu ich poszukać :)
Podsumowując, mod jest bardzo ciekawą pozycją, a dla fana modyfikacji HL jedynki – wręcz obowiązkową. Gracz nie będzie zawiedziony jakże dopracowaną oprawą graficzną i dźwiękową. Pozycja naprawdę warta zachodu. Polecam jak najbardziej.
Plusy:
+ klimat
+ design poziomów
+ przewrotność fabuły
+ sama fabuła w ogóle
+ nowe modele broni
+ dopracowane tekstury
+ soundtrack
+ odstępstwo od ciągłego strzelania
Minusy:
- ewentualnie można by się przyczepić tego języka angielskiego
Someplace Else
Autor recenzji: zwieracz
Krótka, ale dobrze wykonana modyfikacja autora Minerwy – Adama Fostera. Mod przenosi nas na Xen, a dokładnie do jednej z baz obcych. Naszym głównym zadaniem jest włączenie generatorów, uruchomienie teleportu i wydostanie się z tego nieprzyjaznego świata. W podróży, podobnie jak w modzie Minerwa, towarzyszy nam tajemniczy nieznajomy, który porozumiewa się z nami tylko za pomocą wiadomości tekstowych. Pomaga nam, ale równocześnie bawi się nami, traktuje jak narzędzie i ciągle stara się zasiać w nas ziarno niepewności co do realności rozgrywanych zdarzeń.
Akcji nie brakuje, poziom trudność jest wyważony, a naszymi przeciwnikami będą tylko obce kreatury. Wybór broni jest niewielki, ale oddane w nasze ręce zabawki sprawdzają się idealnie.
Na duży plus zasługuje oprawa graficzna, jest ładnie i oryginalnie. Design poziomów, szczególnie wnętrz bazy, przywodzi na myśl klasyki gatunku. Baza obcych ma swój niepowtarzalny klimat.
Someplace Else to warta polecenia pozycja, niestety jej przejście zajmie wam najwyżej kilkanaście minut.
Paranoia
Autor recenzji: Spaqin
Paranoia to mod do poczciwego Half-Life’a, w którym przejmujemy rolę rosyjskiego oficera. Zostajemy wysłani na misję. Na początku wydaje nam się, że taka jak zwykle – ot, kilkunastu terrorystów zajęło fabrykę, trzyma zakładników, a my mamy ich pozabijać. Ale potem…
Tego wam nie zdradzę. Za to napiszę, że graficznie jest naprawdę dobrze, ze starego silnika GoldSource zostało wyciśnięte wszystko i jeszcze trochę – został zmodyfikowany plik odpowiadający za wyświetlanie grafiki w trybie OpenGL. Source może jeszcze to nie jest, ale nie można narzekać. Poziomy zostały wykonane naprawdę starannie, szczegółowo. Na pewno nie znajdziemy tam kompletnie pustych korytarzy. Voice acting (rosyjski! ale spokojnie, są angielskie napisy) nie jest aż tak tak zły, aczkolwiek wydaje się drętwy i bez emocji. Muzyka jest naprawdę dobra, chociaż wsadzanie mocniejszych kawałków zawsze wtedy, kiedy pojawiają się przeciwnicy nie jest według mnie dobrym pomysłem.
Do naszej dyspozycji mamy oczywiście rosyjską broń – Tokarev, Groza, AK-74, do tego Glock 17, MP5 i jeszcze kupa uzbrojenia, specjalnie żeby postrzelać do wcale nie głupich terrorystów. Ale nie walczymy z nimi sami – nasi koledzy nam pomogą. Pomogą naprawdę dobrze, a do tego musimy o nich dbać – po śmierci choć jednego z nich trzeba wczytać ostatniego save’a. A życie tutaj jest kruche – jeśli nie założysz hełmu balistycznego podczas strzelaniny albo maski przeciwgazowej w miejscach, w których wyciekł gaz, naprawdę szybko można skończyć swój żywot. Niestety, ani bronią, ani kompanami, ani wrogami nie możemy się nacieszyć do końca – mod jest krótki i zdecydowanie czułem niedosyt po ukończeniu Paranoi.
Jest to kawał porządnej roboty. Nie będziemy żałować ok. dwóch godzin spędzonych nad tą modyfikacją, a na pewno ją zapamiętamy jako jeden z najlepszych modów do Half-Life’a.































