Archiwa autorskie

1.0

Antlion Event (EP1)

Autor recenzji: NavarioN

Antlion Event to jedna z tych map, w których autor nie raczy powiedzieć nam: kim, gdzie i dlaczego jesteśmy. Sami więc musimy wytłumaczyć sobie otaczające nas uniwersum. Takich produkcji jest coraz więcej, czyżby autorzy chcieli pobudzić naszą wyobraźnię?

Po ściągnięciu i wypakowaniu plików, widzimy, że oprócz katalogów są luzem wsadzone dwie mapki: “Antlion_BG” oraz “Antlion_BG1″. Obie to prawie to samo, aczkolwiek ta druga jest tak odjechana, że nawet nie śmiem jej recenzować.

Zaczynamy, stojąc na blaszanych podstawach, wśród żołnierzy kombinatu. Z ich neutralnego zachowania w stosunku do nas wnioskujemy, że jesteśmy jednym jednym z nich. Wszyscy stoją jak słupy soli, widać są tak samo jak my zszokowani utratą pamięci. Oni jednak mają broń. My nie. Wtem kilka myśli przeszywa nasz umysł: Jesteśmy w Winter Tundra, i nie możemy dopuścić do śmierci Breena. Świetnie – najpierw czyszczą nam pamięć i nie wiemy gdzie ani kim jesteśmy – a potem każą chronić nam jakiegoś typa. To za wiele nawet na kolejny stopień ewolucji człowieka.

Szukając broni, widzimy, że jesteśmy w kwadratowym wąwozie. To nie koniec niespodzianek! Okazuje się, że przebywamy na terenie ośrodka badawczego na miarę Black Mesa! Prowadzi się tu badania nad lewitacją przedmiotów, a nawet krzyżuje metro police z żołnierzami kombinatu! Autor widocznie stawia na oryginalność – po chwili atakują nas hordy antlionów, a my znajdujemy tylko amunicje. Co jak co, ale twórca mapy zapomniał chyba o broni palnej. No ale po co nam karabiny, skoro mamy 3, doskonale umieszczone wieże, na które jednak nie da się wejść (Czyżby badania nad lewitacją nie ograniczały się do przedmiotów martwych?). Zawsze możemy przysiąść na skrzynkach, które są nieodłącznym elementem tej produkcji ;)
Niedaleko widzimy kilka kontenerów, w któych piętrzą się skrzyneczki z granatami! Co za ulga, teraz na pewno sprostamy antlionom :). Jak mówiłem na początku, w naszej misji nie możemy dopuścić do śmierci Breena. Niestety po 15 minutach poszukiwań, nadal go nie znalazłem. Antliony mają więcej szczęścia – po paru chwilach znajdują i zabijają go, a misja zaczyna się na nowo.

Co mogę powiedzieć o tej mapie? FATALNY design, ogłupieni żołnierze kombinatu, lewitujące modele, pojawiające się znikąd antliony, brak cieni i światła, no i oczywiście brak Breena – to wszystko i wiele więcej przyczyniło się do mojej oceny – 1/10. Trzymać się z daleka!

(więcej…)

Kategoria: HL2: EP1, HL2: Mapy