Archiwa autorskie
Union (EP2)
Autor recenzji: c0m4r
Tytuł tej krótkiej produkcji mówi o niej samej najwięcej. Po wybuchu w Nova Prospect oddziały kombinatu zostały zdziesiątkowane przez uciekające w popłochu antiliony. Jeden z ocalałych więźniów budzi się w okropnym pokoju i wydostaje się z więzów. Na swojej drodze spotyka uwięzionego Vortigaunta. To właśnie te dwie istoty walczą u swojego boku próbując wydostać się z miejsca rojącego się od antilionów.
Vortigaunty to stworzenia szczególnie przeze mnie uwielbione, niegdyś zmuszone do walki przeciwko ludziom, teraz oswojone i udomowione na Ziemi, walczące u boku ruchu oporu. To stworzenia pocieszne, mądre i pomocne. Tym bardziej Union wywarł na mnie ogromne wrażenie.
To co już od samego początku daje się we znaki to niesamowity klimat – ponure, ciemne pomieszczenie i miotający się obok stalker, później opustoszałe pokoje i korytarze, cieknące strugi deszczu z oberwanego dachu czy odpadające tu i ówdzie instalacje. Wszystko to w doskonałej oprawie dźwiękowej i wizualnej.
Mod choć krótki i z nieskomplikowaną fabułą opowiada swoją historię w bardzo przekonujący sposób. Trudno porównać go do innej produkcji tym niemniej trudno jest mi go ocenić. Za historię z Vortigauntem, fabułę, doznania wizualne i dźwiękowe, wyśmienitą walkę z hunterami i wbijające nóż w serce zakończenie subiektywnie stawiam ocenę 10/10. W to trzeba zagrać!
Dodatkowe materiały:
- Wywiad z autorem mappack’a: link.
- “Union Post-Mortem”, czyli jak powstawał dodatek: link.
Rock 24
Autor recenzji: c0m4r
Godzina 3:00. Gdzieś niedaleko wybrzeża City 17 na statku rybackim zostaje odebrana wiadomość od naukowca uwięzionego przez kombinat w bloku więziennym zwanym Rock24. Naszym zadaniem jest dotrzeć do naukowca, wydostać go i czym prędzej uciec z rozpadającego się więzienia. Pierwsza próba – czego możemy się domyślać z przebiegu sytuacji – kończy się niepowodzeniem i sami trafiamy do więziennej celi kombinatu. Udaje nam się jednak z niej wydostać i po raz kolejny przystępujemy do akcji ratunkowej.
Rock24 jest dziełem dwóch utalentowanych designerów, którzy swego czasu pracowali dla Eidios Interactive. Modyfikacja choć stosunkowo krótka przedstawia bardzo ciekawą fabułę, w którą wpleciono kilka pierwszorzędnych scenek rodem z thrillerów i kina akcji. Bardzo podobały mi się również sekwencje mówione, których jest dość sporo, a które zostały wykonane rewelacyjnie (no może za wyjątkiem jednej). Wszystkie lokacje zostały zaplanowane i wykonane starannie i wyglądają bardzo ładnie.
Podsumowując Rock24 to niewinnie wyglądająca z pozoru modyfikacja, która dotychczas zdobyła sobie uznanie wśród graczy bardzo oryginalną fabułą mimo, iż wydawać by się mogło, że motyw ucieczki z więzienia został już oklepany – owszem, właśnie przez ten mod. Do gry zachęcam bardzo gorąco, jest to pozycja obowiązkowa dla każdego fana.
Dodatkowe materiały:
Przeczytaj wywiad z autorami gry: link.
Awakening
Autor recenzji: c0m4r
Tytułowy przebudzony to znany z Half-Life: Opposing Force kapral Adrian Shepard, w którego rolę przyjdzie nam się wcielić. Do przebudzenia przyczynia się nie kto inny jak G-Man, który pojawia się w miejscu walki kombinatu i ruchu oporu po trzech dniach. Naszym zadaniem jest wydostać się z tego miejsca i dotrzeć do cytadeli Breena. Po drodze spotykamy znaną nam doskonale z epizodu pierwszego dr Judith Mossman, która przejęta ostatnimi zdarzeniami radzi nam abyśmy jak najszybciej przedostali się do cytadeli by powstrzymać kombinat.
Autorzy modyfikacji zadbali o pozytywne wrażenia wizualne gracza, przyjdzie nam bowiem obejrzeć naprawdę bardzo ładne lokacje (szczególnie w drugim rozdziale) gdzie doskonale notabene widać zastosowanie technologii HDR w silniku Source. Z wrażeniami „audio” jest już trochę gorzej, ponieważ o ile muzyka w grze została dobrana jak najbardziej starannie to dialogi w grze są tragiczne. Na szczęście nie jest ich zbyt wiele i ogólne wrażenie jakie pozostawia po sobie ta modyfikacja jest jak najbardziej pozytywne.
Trudno ocenić tę modyfikację gdyż jest to na pewno produkcja oryginalna jakkolwiek misji-perełek w niej nie uświadczymy. Kolejne poziomy zostały wykonane starannie, a całość zgrywa się ze sobą bardzo dobrze. Niestety gra nie trzyma jako takiego klimatu i nie zachwyca. Gry starcza na około godzinę dobrej rozrywki. Gdyby nie okropne dialogi i gdybyśmy nie byli prowadzeni w zasadzie od samego początku „za rączkę” mielibyśmy do czynienia z bardzo dobrą modyfikacją, a tak mamy „dobrego średniaka”, w którego mimo wszystko warto pograć. Banner obiektywnie przyznany za całokształt.
Riot Act
Autor recenzji: c0m4r
Obudzony stukotem pociągu rozglądam się po przedziale pilnowanym przez strażnika. Moja głowa… Przypominam sobie ucieczkę, nie było już możliwości odwrotu… Zamykam oczy by “po chwili” obudzić się w celi. Otwierają się drzwi, wychodzę więc bez zastanowienia i rozglądnąwszy się po pomieszczeniu dostrzegam schody, a nad nimi jednego z członków ruchu oporu, który woła mnie do siebie. W jednej z cel znajduję łom, dzięki któremu udaje mi się wejść do góry. Człowiek, którego spotykam mówi mi, że do naszego uwolnienia przyczyniła się córka jednego z profesorów z Black Mesy i człowiek w dziwnym skafandrze. Staje się jasne, że trzeba wziąć nogi za pas i jak najszybciej wydostać się z tego miejsca…
Riot Act to bardzo klimatyczna modyfikacja stworzona przez Włocha Germano Guerrini. Opowiada historię Jamil Lee – młodego członka ruchu oporu uwięzionego przez kombinat w Nova Prospect. Ten fakt moim zdaniem dodaje smaczku modyfikacji gdyż jako jedna z nielicznych nawiązuje bezpośrednio do wydarzeń jakie miały miejsce w HL2 (w tym przypadku z pierwszego epizodu), a zarazem przedstawia zupełnie pośrednią historię.
Wykonanie modyfikacji stoi na bardzo wysokim poziomie i mimo, iż większość pomieszczeń stworzono w sposób dość “surowy” to lokacje, w których się znajdujemy nadają grze niepowtarzalny klimat i o to zresztą chodzi, uciekamy przecież z więzienia. Nie da się nie zauważyć tego, że drużyna, która podąża za nami naprawdę to robi czego w większości modyfikacji nie uświadczymy.
Poziom trudności gry jest bardzo wyrównany co z jednej strony cieszy bo nie natkniemy się tutaj na zmasowany atak zombie z jednym nabojem w magazynku, a z drugiej przeszkadzać może fakt, że łamigłówki, które przyjdzie nam rozwiązać są niezwykle proste i nie ma większej trudności z odnalezieniem dalszej drogi.
Podsumowując Riot Act to modyfikacja raz jeszcze podkreślam bardzo klimatyczna, wykonana starannie i z głową, suma summarum stosunkowo prosta, nie za długa, nie za krótka, rozrywki starcza na ponad godzinę gry. Z całą pewnością obowiązkowa pozycja dla każdego fana.
Dodatkowe materiały:
Przeczytaj wywiad z autorem gry: link





























