Archium lipiec, 2008
Gauntlet (beta1)
Jeszcze jeden, obok Source Towers, przedstawiciel gatunku Tower Defense. Tym razem mamy jednak do czynienia z klasyczną mapą zaprojektowaną pod kątem założeń właściwych takim właśnie grom.
Mapka została opublikowana jako beta1 i mimo, że choćby z tego powodu nie jest do końca dopracowana, to i tak dużo lepsza i ciekawsza od poprzedniczki. Największymi bolączkami są z pewnością brak globalnych, lub nawet lokalnych statystyk oraz licznika wskazującego ilu przeciwników możemy jeszcze przepuścić. Na plus: design samej lokacji, wykonany starannie i bez zauważalnych niedoróbek. Co do przeciwników to będą nimi w zasadzie wszyscy przedstawiciele uniwersum HL2 z uwzględnieniem dwóch, których mało kto mógłby się spodziewać. Właśnie oni sprawili że mimo zastosowania różnych taktyk i sposobów umiejscowienia działek nie udało mi się ukończyć tej mapy.
Mimo wszystkich niedociągnięć jest w tej produkcji coś co przyciąga i sprawia że ma się ochotę zagrać jeszcze raz. Zresztą przekonaj się Sam, jeśli masz odwagę podjąć tytułową “rękawicę”.
Union (EP2)
Autor recenzji: c0m4r
Tytuł tej krótkiej produkcji mówi o niej samej najwięcej. Po wybuchu w Nova Prospect oddziały kombinatu zostały zdziesiątkowane przez uciekające w popłochu antiliony. Jeden z ocalałych więźniów budzi się w okropnym pokoju i wydostaje się z więzów. Na swojej drodze spotyka uwięzionego Vortigaunta. To właśnie te dwie istoty walczą u swojego boku próbując wydostać się z miejsca rojącego się od antilionów.
Vortigaunty to stworzenia szczególnie przeze mnie uwielbione, niegdyś zmuszone do walki przeciwko ludziom, teraz oswojone i udomowione na Ziemi, walczące u boku ruchu oporu. To stworzenia pocieszne, mądre i pomocne. Tym bardziej Union wywarł na mnie ogromne wrażenie.
To co już od samego początku daje się we znaki to niesamowity klimat – ponure, ciemne pomieszczenie i miotający się obok stalker, później opustoszałe pokoje i korytarze, cieknące strugi deszczu z oberwanego dachu czy odpadające tu i ówdzie instalacje. Wszystko to w doskonałej oprawie dźwiękowej i wizualnej.
Mod choć krótki i z nieskomplikowaną fabułą opowiada swoją historię w bardzo przekonujący sposób. Trudno porównać go do innej produkcji tym niemniej trudno jest mi go ocenić. Za historię z Vortigauntem, fabułę, doznania wizualne i dźwiękowe, wyśmienitą walkę z hunterami i wbijające nóż w serce zakończenie subiektywnie stawiam ocenę 10/10. W to trzeba zagrać!
Dodatkowe materiały:
- Wywiad z autorem mappack’a: link.
- “Union Post-Mortem”, czyli jak powstawał dodatek: link.
Lake 17 Inland Beach: Chapter 1 (EP1)
Pierwsza mapa z zapowiadanego cyklu, opowiadającego o losach jednego z wielu mieszkańców Ziemi w czasie wojny siedmiogodzinnej. Każdy z rozdziałów ma opowiadać o kolejnych godzinach trwającego konfliktu. Pomysł bardzo ciekawy. Niestety o samej produkcji i jej wykonaniu nie można powiedzieć wiele dobrego.
Mapka aż roi się od błędów i niedoróbek. Czasem są to tylko wpadki stricte techniczne, a czasem nielogiczności powstałe w fazie projektowania koncepcyjnego, które sumarycznie zniechęcają do ukończenia przygody. Żeby nie być gołosłownym wymienię kilka: woda potrafi być “zabójcza” albo kończyć się “płaską ścianą”, drzwi czasem prowadzą do pustych przestrzeni (poza mapę), a czasem są zamurowane bez wyraźnego powodu, liczne artefakty i rozłażące sie tekstury, momentami fatalna optymalizacja. Na dodatek pojawia się tu sporo miejsc gdzie musimy układać przedmioty w czym bardzo przeszkadza mała ilość przestrzeni do manewrowania skrzynkami i beczkami.
Co na na plus? Na pewno sam pomysł oraz architektura i operowanie światłem, ale niestety jedynie w kilku nielicznych miejscach. Spodobał mi się także motyw ze strider’em, nawiązujący do pewnego amerykańskiego filmu Sci-Fi z 2005 r.
Trudno wróżyć dobrze tej serii po takim debiucie, zwłaszcza że autor nie bardzo potrafi pogodzić się z oczywistą krytyką jaka pojawiła się po publikacji mapy. Być może weźmie sobie jednak te uwagi do serca pracując nad kolejnymi rozdziałami, jeśli nie to raczej nic dobrego z tego nie wyniknie. Czas pokaże…
Rock 24
Autor recenzji: c0m4r
Godzina 3:00. Gdzieś niedaleko wybrzeża City 17 na statku rybackim zostaje odebrana wiadomość od naukowca uwięzionego przez kombinat w bloku więziennym zwanym Rock24. Naszym zadaniem jest dotrzeć do naukowca, wydostać go i czym prędzej uciec z rozpadającego się więzienia. Pierwsza próba – czego możemy się domyślać z przebiegu sytuacji – kończy się niepowodzeniem i sami trafiamy do więziennej celi kombinatu. Udaje nam się jednak z niej wydostać i po raz kolejny przystępujemy do akcji ratunkowej.
Rock24 jest dziełem dwóch utalentowanych designerów, którzy swego czasu pracowali dla Eidios Interactive. Modyfikacja choć stosunkowo krótka przedstawia bardzo ciekawą fabułę, w którą wpleciono kilka pierwszorzędnych scenek rodem z thrillerów i kina akcji. Bardzo podobały mi się również sekwencje mówione, których jest dość sporo, a które zostały wykonane rewelacyjnie (no może za wyjątkiem jednej). Wszystkie lokacje zostały zaplanowane i wykonane starannie i wyglądają bardzo ładnie.
Podsumowując Rock24 to niewinnie wyglądająca z pozoru modyfikacja, która dotychczas zdobyła sobie uznanie wśród graczy bardzo oryginalną fabułą mimo, iż wydawać by się mogło, że motyw ucieczki z więzienia został już oklepany – owszem, właśnie przez ten mod. Do gry zachęcam bardzo gorąco, jest to pozycja obowiązkowa dla każdego fana.
Dodatkowe materiały:
Przeczytaj wywiad z autorami gry: link.
Das Roboss

Jeden z pierwszych mappacków powstałych na HL2. Produkcja równie udana co wydany ponad dwa lata wcześniej dodatek Infinite Rift na HL1, tegoż autora.
Rzecz dzieje się w podziemnym bunkrze przeciwatomowym nieopodal City17 oraz w jego otoczeniu. Kombinat prowadzi tam prace nad skonstruowaniem ogromnego robota bojowego, o potężnej sile rażenia, tytułowego Roboss’a. Naszym zadaniem jest oczywiście przedostanie się do schronu i udaremnienie planów przeciwnika wszelkimi środkami.
Sama rozgrywka, choć wymagająca, została poprowadzona po mistrzowsku. Poszczególne lokacje zostały zbudowane w sposób bardzo przemyślany. Sporo tu alternatywnych dróg i mylących skrótów, dzięki czemu mamy poczucie że sami decydujemy o wyborze określonej drogi, mimo że to tylko mylne wrażenie. Podczas całej przygody towarzyszą nam jednostajne industrialne odgłosy wprowadzające w swego rodzaju trans, potrafiące oszukać słuch, spowodować że w porę nie uda nam się zareagować na skradającego się przeciwnika. Zagrożenie jest często tam gdzie najmniej się go spodziewamy i odwrotnie. Nie wiem czy taka właśnie była intencja autora, czy po prostu tak wyszło, ale dobre wrażenie pozostaje. W samych superlatywach należy też mówić o designie: jest bardzo staranny, bardzo ładnie oświetlony i przestrzenny, wręcz monumentalny. Na dokładkę dostajemy kilka prostych, ale udanych zagadek logicznych.
W tej produkcji trudno było mi się doszukać jakichkolwiek negatywów, może poza jednym: po wszystkich trudach miło byłoby obejrzeć jakieś widowiskowe, “filmowe” zakończenie, ale to tylko mała uwaga na marginesie.
Reasumując: pozycja ze wszech miar obowiązkowa.






























